Ile zapłacimy za prąd w 2024 roku? Ceny będą zamrożone tylko przez kilka miesięcy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 listopada 2023, 11:10
Koalicja Obywatelska przedstawiła wczoraj swój projekt ustawy mrożącej ceny energii elektrycznej w przyszłym roku. Obowiązywać ona będzie jednak nie przez cały rok, lecz tylko przez pierwsze sześć miesięcy. Na rachunkach za prąd zaoszczędzimy dzięki temu ok. 60 złotych miesięcznie.

Utrzymanie limitów zużycia prądu

Ustawa nowej koalicji zakłada, że utrzymane zostaną dotychczasowe limity zużycia dla odbiorców uprawnionych przez pierwsze półrocze, do końca czerwca przyszłego roku. Limit zużycia w zamrożonej cenie 412 zł/MWh wyniesie 1,5 bądź 2 MWh – dotyczy to prowadzących gospodarstwo rolne lub dział specjalny produkcji rolnej oraz w przypadku odbiorcy uprawnionego posiadającego Kartę Dużej Rodziny. Limit zużycia 1,8 MWh obowiązuje odbiorców posiadających orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności lub mieszkających z osobą posiadającą takie orzeczenie. Jednostki samorządu terytorialnego i podmioty użyteczności publicznej zapłacą niezależnie od zużycia 693 zł/MWh.

Ile zapłaci przeciętne gospodarstwo domowe?

Ile więc zapłaci za energię przeciętny Kowalski? Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) za 2022 r., przeciętne polskie gospodarstwo domowe zużywało ok. 2 MWh energii elektrycznej rocznie. Zatem, jeżeli przez pół roku zużyjemy połowę, czyli ok. 1 MWh, zmieścimy się w limicie i przez sześć miesięcy zapłacimy 412 złotych (ok. 68 złotych miesięcznie), czyli tyle, co dotychczas.

Ile zaoszczędzimy?

Jakie to oznacza oszczędności? Bez rozwiązań osłonowych musielibyśmy płacić stawkę ustaloną w taryfie przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Ten z kolei ustala ją na podstawie wniosków taryfowych, które otrzymuje od koncernów energetycznych. Pod koniec grudnia 2022 r., po miesiącach anomalii na rynkach energetycznych, taryfa dla gospodarstw domowych została ustalona na poziomie 1050 zł/MWh (różnica między taryfą a zamrożoną ceną trafiała z powrotem do spółek energetycznych w formie rekompensat). 

Na oficjalną informację o wysokości taryf ustalonych przez prezesa URE musimy poczekać do końca grudnia, ale według ekspertów po spokojniejszym 2023 r. będą one znacznie niższe i wyniosą ok. 700-800 zł/MWh. To jednak w dalszym ciągu oznaczałoby duże podwyżki dla gospodarstw domowych – bez działań osłonowych przy średnim zużyciu w drugim półroczu zapłacilibyśmy właśnie tyle, czyli ok. 115-130 złotych miesięcznie. Oznacza to, że jeśli zmieścimy się w limitach zużycia (a te są o połowę wyższe od średniego zużycia gospodarstwa domowego w Polsce), dzięki ustawie mrożącej ceny energii zaoszczędzimy 47-62 złote miesięcznie.

Ceny prądu zamrożone na pół roku

Co potem? Politycy nowej koalicji i eksperci zapowiadali, że ceny zostaną zamrożone na pół roku, by w tym czasie czekać na rozwój sytuacji na rynku, a ta z miesiąca na miesiąc jest coraz spokojniejsza. 

Czy oznacza to, że od lipca czeka nas skokowa podwyżka cen prądu? Taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Bardziej realne jest, że ustawodawca za kilka miesięcy „zmusi” spółki energetyczne do korekty taryf, by były one bardziej zbliżone do pułapów wyznaczonych w obecnej ustawie, biorąc pod uwagę, że rynkowe ceny będą dalej spadać. Innym rozwiązaniem są kolejne pakiety osłonowe, które mogłyby obowiązywać np. do końca grudnia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj