Przedsiębiorcy, którzy nie powiadomią w terminie Urzędu Regulacji Energetyki (URE) o ilości sprowadzonego z zagranicy paliwa, muszą się liczyć z coraz surowszymi karami. Kwoty sankcji rosną co roku. O ile w 2018 r. było to 490 tys. zł, to w ubiegłym roku już niemal cztery razy więcej. Tak wynika z danych urzędu przesłanych w odpowiedzi na pytanie DGP.

Eksperci są przekonani, że kolejne statystyki będą jeszcze bardziej imponujące. – Przedsiębiorcy coraz częściej przyznają, że spotkali się z kontrolą przeprowadzoną przez URE, a w jej konsekwencji regulator ukarał ich za nieprzesłanie sprawozdania w terminie i za błędy w nim – mówi Krzysztof Wiński, ekspert podatkowy w PwC.

W niektórych przypadkach kłopoty mogą być nawet większe, bo urzędnicy – jak wynika z sygnałów docierających do DGP – wzywają policję, informując o możliwości popełnienia wykroczenia z art. 601 kodeksu wykroczeń. Przepis ten penalizuje prowadzenie działalności gospodarczej m.in. bez wymaganego wpisu do rejestru działalności regulowanej.

– Nie mam wątpliwości, że zjawisko się nasila, a w najbliższym czasie jego skala będzie tylko rosła – komentuje ekspert PwC.

>>> Czytaj też: Francja zwiększa import gazu LNG. Ceny surowca w 2020 roku będą spadać

Tylko przywożące

Problemy dotyczą podmiotów przywożących, czyli zgodnie z definicją zawartą w art. 3 pkt 12c prawa energetycznego (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 755 ze zm.) osób fizycznych, prawnych lub jednostek organizacyjnych, które samodzielnie lub korzystając z pośrednictwa, sprowadzają z zagranicy paliwa ciekłe i nie mają obowiązku posiadania koncesji paliwowej. Muszą one – o ile chcą prowadzić działalność – wpisać się do specjalnego rejestru pod groźbą sankcji w wysokości 2,5 mln zł. Obecnie w wykazie możemy znaleźć 437 podmiotów, które sprowadzają m.in. benzyny lotnicze, gaz LPG, biopaliwa ciekłe czy ciężkie oleje opałowe. Liczba powinna się powiększyć od początku marca br., kiedy minie już termin na złożenie wniosku o rejestrację dla firm przywożących zagraniczne preparaty smarowe. Wymóg ten wynika ze znowelizowanego rozporządzenia ministra aktywów państwowych z 27 listopada 2019 r. (Dz.U. z 2019 r. poz. 2332), pisaliśmy o tym szerzej w DGP pod koniec zeszłego roku.

Zdaniem ekspertów za kilka miesięcy liczba podmiotów w rejestrze może przekroczyć nawet dwa tysiące. Wszystkie one mają zgodnie z art. 43d prawa energetycznego obowiązek co miesiąc informować prezesa URE o ilości przywiezionych, wywiezionych i wytworzonych paliw. Sprawozdanie należy złożyć za pomocą formularza internetowego do 20. dnia następnego miesiąca. Kara za przeoczenie to 10 tys. zł, ale nie więcej niż 15 proc. przychodu firmy. Za błędne dane można zapłacić jeszcze więcej, bo nawet 50 tys. zł.

Za drobne pomyłki

Problem w tym, że, jak wyjaśnia Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka prasowa URE, obowiązki sprawozdawcze nie dotyczą jedynie podmiotów wpisanych do rejestru, lecz wszystkich, które faktycznie przywoziły paliwa ciekłe, a w wykazie nie widnieją. W dodatku powinności nie zależą od tego, czy ilości przywożonego paliwa są ogromne, czy też śladowe. Prezes URE może jednak odstąpić od ewentualnej kary, jeśli zaistnieją „pozytywne materialnoprawne przesłanki ustawowe”, tj. znikoma szkodliwość czynu czy też zaprzestanie naruszenia prawa lub realizacji obowiązku. Słowem, przedsiębiorca, który sam naprawi własne przeoczenia, może liczyć na uniknięcie sankcji. Z danych URE wynika, że w 2019 r. miało miejsce 136 przypadków odstąpienia od wymierzenia kary.

– Ze statystyk wyłania się godny pochwały obraz wyrozumiałego urzędu regulacyjnego. Czy tak jest w istocie? Ja niestety miałem inne sygnały z rynku, i to nawet gdy chodziło o drobne pomyłki – komentuje Jacek Arciszewski, doradca podatkowy prowadzący własną kancelarię.

Ekspert zwraca też uwagę, że obowiązki i związane z nimi kary dotyczą podmiotów, które często nie mają pojęcia o tym, że są adresatem danej normy prawnej. – W pewnym stopniu taką sytuację mamy obecnie, gdy status podmiotów przywożących zyskają importerzy preparatów smarowych, ale miała ona też miejsce na przełomie lat 2016 i 2017, gdy rozszerzono definicję paliw ciekłych do rozmiarów, których nie przewidział chyba nawet sam ustawodawca – podkreśla ekspert.

Jacek Arciszewski zwraca też uwagę, że w wielu sytuacjach brak jest miarkowania kary w zależności od ilości przywiezionego przez dany podmiot paliwa. – W konsekwencji sankcjom podlegają przedsiębiorcy, którzy skorygowali swoje zachowanie, a z uwagi na skalę i przeznaczenie sprowadzanych wyrobów trudno mówić o szkodliwości takiego procederu – mówi Jacek Arciszewski.

Czas na czynny żal

Potwierdza to również Krzysztof Wiński. – Niestety, ale znane są mi przypadki, gdy podmioty przywożące płaciły kary za najdrobniejsze niedociągnięcia. Przepisy o odstępowaniu od kary mówią jasno, że zależy to od uznania prezesa URE. Moim zdaniem lepszym wyjściem byłoby umożliwienie przedsiębiorcom składania formularzy podobnych do „czynnego żalu” wyłączającego odpowiedzialność karnoskarbową – uważa ekspert PwC. Jego zdaniem wówczas uwaga regulatora energetycznego mogłaby skupić się na najpoważniejszych naruszeniach przepisów. 

>>> Czytaj też: Elektroklapa: Jazda samochodem elektrycznym może być dwa razy droższa od diesla