W poniedziałek na lotnisku w Palm Beach na Florydzie Donald Trump ogłosił rozpoczęcie rozmów pokojowych z Iranem. To kolejna w ciągu ostatnich trzech dni radykalna zmiana stanowiska prezydenta USA, która wywołała spekulacje, że amerykańska administracja nie ma planu na wojnę, a polityką Trumpa rządzi chaos.

– Państwo średniej wielkości, jakim jest Iran, udowodniło, że może przeciwstawić się mocarstwu i nie ulec. Tego nie zmieni żadna narracja – ocenił w rozmowie z PAP prof. Piotr Mickiewicz, ekspert ds. stosunków międzynarodowych z Uniwersytetu Gdańskiego, odnosząc się m.in. do kolejnych wpisów prezydenta na platformie Truth Social.

Donald Trump zmienia kurs wobec Iranu w ciągu 48 godzin. Rynki reagują nerwowo

Jeszcze w ubiegły piątek Trump, w obliczu rosnących cen ropy, napisał, że USA są "bardzo blisko" osiągnięcia swoich celów na Bliskim Wschodzie i rozważają zakończenie "wielkich wysiłków militarnych w odniesieniu do terrorystycznego reżimu Iranu". Jednak już w niedzielę amerykański prezydent opublikował ostre ultimatum, że jeśli w ciągu 48 godzin Teheran nie odblokuje cieśniny Ormuz, przez którą w czasach pokoju przepływa 20 proc. światowej ropy, Stany Zjednoczone zniszczą irańską infrastrukturę naftową.

W poniedziałek rano, kiedy analitycy spodziewali się gwałtownej eskalacji działań wojennych i ostrej odpowiedzi militarnej Teheranu, na tym samym portalu Trump poinformował, że dąży do porozumienia z Iranem i odroczył planowane ataki.

"Donald Trump zapędził się w ślepą uliczkę". USA nie doceniły Iranu i znaczenia cieśniny Ormuz

Według prof. Mickiewicza chaos, o którym w odniesieniu do polityki USA piszą media, także konserwatywne, wynika z błędnych założeń Trumpa. Amerykański przywódca był - według eksperta - niesłusznie przekonany, że po ostrzale systemów obrony przeciwrakietowej i zgładzeniu przywódców reżimu, Iran "padnie od razu na kolana". W jego opinii Amerykanie zlekceważyli także zabezpieczenie cieśniny Ormuz przed irańskim szantażem, co powinni byli zrobić jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych.

Według "Daily Telegraph" Donald Trump "zapędził się w ślepą uliczkę". Dziennik ocenia, że administracja USA nie przewidziała reakcji Iranu, który – przyparty do muru – odpowiedział zamknięciem cieśniny Ormuz i ostrzałem rakietowym sojuszników w Zatoce Perskiej. Z kolei "Spectator" w najnowszym wydaniu wieszczy "koniec trumpizmu", oceniając, że wojna z Iranem "zniweczy sukcesy drugiej kadencji Trumpa".

Przykład Wenezueli podważa strategię Donalda Trumpa. USA tracą wpływy

Według prof. Mickiewicza Donald Trump udowodnia w Iranie, żenie działa jego siłowa wizja polityki polegająca na tym, że w dowolnym miejscu świata Amerykanie zmieniają istniejący reżim na bardziej im posłuszny. Ekspert powołał się przy tym na przykład Wenezueli. Jak ocenił, po pół roku od wywiezienia do USA wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro, jego następczyni Delcy Rodriguez już prowadzi politykę nie do końca spójną z interesem Stanów Zjednoczonych.

Frederick Fleitz, wiceprezes waszyngtońskiego think tanku America First Policy Institute i były analityk wywiadu zapytany przez PAP o opinię w sprawie polityki zagranicznej Trumpa, odpowiedział, że europejskim krytykom prezydenta może nie podobać się wojna z Iranem, ale to nie oznacza, że nie została ona wcześniej przygotowana.

Przypomniał, że według przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generała Dana Caine’a, uderzenie na Iran było od lat "starannie" planowane, a przygotowania przyspieszyły po represjach, które spotkały protestujących przeciwko reżimowi Irańczyków na początku stycznia. Dodał, że twierdzenie, według którego wojsko nie przewidziało, że Iran zagrozi cieśninie Ormuz, jest oszustwem.

– Trump miał bardzo konkretne cele w tej wojnie i je zrealizował – ocenił w rozmowie z PAP Fleitz i wymienił zagrożenie ze strony Iranu wynikające z projekcji siły za granicą i sponsorowania terroryzmu, które zostało znacząco zredukowane. Dodał, że została ograniczona także zdolność Teheranu do produkcji pocisków rakietowych, a irański program nuklearny został cofnięty "o dekadę lub więcej". – Myślę, że to ogromne korzyści, a świat jest o wiele bezpieczniejszy – podkreślił Fleitz.

Dyplomacja czy gra pozorów. Sprzeczne sygnały z Iranu i pytania o realne negocjacje

W odniesieniu do oświadczenia Trumpa o rozmowach pokojowych z Iranem Fleitz ocenił, że ma "nadzieję, że dyplomacja zadziała". Podkreślił przy tym, iż napływają informacje o walkach wewnętrznych między różnymi frakcjami irańskiego reżimu i doszło do kilku "znaczących dezercji".

Irańskie władze wydają się być w rozsypce. Nie wiemy nawet czy najwyższy przywódca Iranu żyje. Pytanie więc, czy jest z kim negocjować. Myślę jednak, że są irańscy przywódcy, którzy nie chcą zniszczenia swojego kraju i są skłonni rozmawiać o zakończeniu wojny – zauważył Fleitz.

Jak podał we wtorek dziennik "Daily Telegraph", 15-punktowy plan pokojowy mają negocjować specjalni wysłannicy prezydenta, Steve Witkoff i Jared Kushner. Nie brali jednak dotąd udziału w rozmowach osobiście. Pośredniczyć miały Egipt, Pakistan i Turcja, które kontaktowały się z przewodniczącym irańskiego parlamentu Mohammadem Bagherem Ghalibafem.

Jednak według relacji państwowej irańskiej TV wysoko postawieni przedstawiciele reżimu stwierdzili, że nie odbyły się żadne negocjacje, a oświadczenie Trumpa z poniedziałku było "fake newsem" służącym do manipulowania rynkami finansowymi i cenami ropy. – To może być po prostu zabieg mający na celu zachowanie twarzy przez irańskie władze – skomentował doniesienia irańskich mediów Fleitz.

Strategia irańskiego reżimu utrudnia rozejm. Wojna na Bliskim Wschodzie może się wydłużyć

Jednak "Spectator" zwrócił uwagę, że irańska strategia "obrony mozaikowej" mająca na celu decentralizację struktury dowodzenia grozi, że nakaz ewentualnego zawieszenia broni może trafić w próżnię. "Trump wkrótce może odkryć, że ma do czynienia z wielogłowym stworzeniem, z którym walka będzie jeszcze trudniejsza" – ocenił "Spectator".

Z kolei Mickiewicz zauważył, że na zmiany we władzach Iranu może się nie zgodzić Izrael i przeprowadzić kolejne działania operacyjne, powodując tym dalsze osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych. – A to oznaczałoby, że Trump potrzebuje zgody premiera Netanjahu, żeby dogadać się z reżimem w Teheranie. W mojej ocenie jest obecnie dwóch zwycięzców tej operacji: Iran, bo potrafił się przeciwstawić mocarstwu i Izrael, który osiąga swoje cele politycznym kosztem USA – ocenił polski ekspert.

Donald Trump może wrócić do ataków na Iran. Kluczowe będą najbliższe tygodnie

Jednak Fleitz jest optymistą. Podkreślił, że państwa Zatoki Perskiej wywierają ogromną presję na reżim irański. – Ten reżim był izolowany już wcześniej, ale teraz, jeśli będzie kontynuował przemoc wobec żeglugi w Zatoce Perskiej, ryzykuje brakiem dostępu do jakichkolwiek instytucji bankowych. Nikt z nimi nie będzie rozmawiać – ocenił ekspert.

Jeśli nie dojdzie do porozumienia, prezydent Trump podejmie - w opinii Fleitza - działania militarne, aby zneutralizować zagrożenia dla cieśniny Ormuz, co zajmie "kilka tygodni". Następnie Trump ograniczy - jak podkreślił ekspert - operacje wojskowe i skupi się na wsparciu narodu irańskiego.

– Ta operacja stworzyła narodowi irańskiemu możliwość, żeby powstać i obalić ten terrorystyczny rząd. Nie wiem, czy im się to uda, ale wierzę, że to najlepsza okazja, jaką kiedykolwiek będą mieli na wolność – ocenił Fleitz.