Ile będzie kosztował bitcoin?

Reklama

Artur Patrzylas: Na jakim etapie cyklu na rynku bitcoina (BTC) jesteśmy? Czy już niedługo powinniśmy rozpocząć początek nowego i wzrosty przed następnym halvingiem?

Kamil Gancarz: Moim zdaniem tradycyjny cykl oparty o halvingi został przełamany i nie znajdujemy się w typowej dla rynku bitcoina bessie wynikającej z zakończenia cyklu koniunkturalnego, co nie znaczy, że nie doświadczamy spadków wartości aktywa. Upieram się przy tym, że cykl się nie zakończył, a spadki, które obserwujemy w ciągu ostatniego roku, są skutkiem odpływu ze światowych rynków finansowych 40 proc. kapitału. Rynek kryptowalut po raz pierwszy doświadczył takiego zjawiska, co w związku z występującą od stosunkowo niedawna rosnącą korelacją z klasycznym rynkiem finansowym wywołało tak duże spadki. Tym samym wydłużyliśmy trwający cykl o czas trwania obecnej głębokiej korekty, a trwające spadki otwierają nam drzwi do jeszcze silniejszego odbicia.

Jedynym powodem spadków wartości bitcoina jest redukcja płynności na rynkach finansowych wywołany przez amerykański Fed. Bitcoinowy cykl składa się z następujących po sobie hossy, bańki spekulacyjnej, pęknięcia bańki i bessy, podczas których normalne są okresy korekt (przypomnijmy 2020 rok czy okres maj-lipiec 2021 roku i pojawienie się niedługo potem nowego historycznego maksimum).

Tworzenie baniek spekulacyjnych będzie obecne na rynku krypto jeszcze długo, powiedzmy przez 5-12 lat. Do prawdziwej bessy dojdzie dopiero, gdy „przegrzeje się” lub doświadczy poważnych wewnętrznych problemów. Nie zapominajmy jednak, że pomimo korekt rzędu 70-80 proc. wewnętrzna długoterminowa stopa zwrotu z inwestycji w BTC waha się w zależności od wybranego okresu w przedziale od 100 do 200 proc., czyli co roku co najmniej podwajamy wartość zainwestowanego w kryptowalutę kapitału.

Czy patrząc na fundamenty bitcoina i dane on-chain bitcoin jest obecnie tani?

Dane on-chain, czyli informacje które możemy wyczytać z łańcucha Blockchain oraz dane makro z globalnej gospodarki i rynków finansowych wskazują, że z dużym prawdopodobieństwem 18 czerwca tego roku mieliśmy cenowy dołek na rynku BTC. Patrząc fundamentalnie jest to bardzo dobry moment na zakup. Niestety nie tylko dane on-chain wpływają na cenę, a obecnie w większym stopniu wynika ona ze zmniejszania płynności na rynkach finansowych.

W jakim przedziale powinna wobec tego zamknąć się cena w bieżącym cyklu i kiedy powinien się skończyć?

Zakładałem, że trwający cykl skończy się w marcu obecnego roku na poziomie 100-315 tys. dol. To nadal aktualna prognoza, chociaż w związku z obecnymi cenami najbardziej prawdopodobnym maksimum (all-time high, ATH) jest poziom 150-200 tys. dol. z możliwością dojścia przy bardzo sprzyjających okolicznościach do 315 tys. dol. Gdy sytuacja na rynkach finansowych ustabilizuje się, to BTC będzie z łatwością rósł szybciej od innych rynków, co napompuje bańkę na kryptowalutach.

Kiedy zakończy się naprawdę bieżący cykl? To zależy od momentu, w którym Fed wznowi dodruk lub stanowczo zatrzyma program redukcji sumy bilansowej. Bez dostarczenia choćby w niewielkim stopniu płynności na rynek nie możemy wiele powiedzieć na temat przyszłych wzrostów ceny bitcoina. Tak naprawdę sytuacja na całym rynku kryptowalut uzależniona jest od decyzji jednego podmiotu.

Krypto w portfelu inwestycyjnym

Jaka powinna być ekspozycja na krypto w długoterminowym portfelu inwestora? Jaki jest najbardziej optymalny stosunek BTC do ethereum (ETH), czyli dwóch najważniejszych kryptowalut?

To zależy oczywiście od profilu inwestora i stopnia jego awersji do ryzyka. Każdy przed zainwestowaniem w krypto powinien zobaczyć wykresy BTC i ETH z ostatniego roku i uświadomić sobie, jak bardzo wyceny tych aktywów są zmienne.

Kryptowaluty w każdym portfelu powinny jednak stanowić co najmniej 5 proc., ponieważ nie ma dziś lepszej okazji inwestycyjnej. W przypadku osób, które mają dobrą znajomość rynku i świadomość jego zmienności ten udział w długoterminowym portfolio inwestycyjnym może wynosić nawet do 25 proc. Może być nawet większy, choć tak dużą ekspozycję trzeba dostosować do indywidualnych profili inwestorów. Dziś większym ryzykiem jest brak krypto w portfelu niż jego obecność, szczególnie biorąc pod uwagę obecny poziom inflacji i zmienność na klasycznych produktach finansowych, chociażby obligacjach.

Jeżeli chodzi o kryptowalutową część portfela; dla osób, które rozumieją ryzyka związane z rozwojem ethereum, procesem The Merge (zmianą algorytmu konsensusu z proof-of-work na proof-of-stake, PoS) i jego długoterminowymi konsekwencjami najlepszą proporcją między BTC i ETH w portfelu będzie jeden do jednego. Wspomniane zagrożenia to na przykład zmniejszenie stopnia zdecentralizowania sieci ethereum, co zwiększy jej podatność na rynkowe manipulacje, takich jakich doświadcza chociażby rynek złota. Z drugiej strony w związku z rozwojem sektora NFT (niewymienialnych tokenów) czy DeFi (zdecentralizowanych finansów) potencjał wzrostu etera jest ogromny. Bitcoin pozostaje natomiast najważniejszą kryptowalutą, która przekłada się na kondycję i poziom zmienności całego rynku kryptowalut.

Biorąc pod uwagę fundamenty i obecny potencjał BTC i ETH – która z tych kryptowalut przyniesie lepsze stopy zwrotu w perspektywie do 3 lat?

Potencjał wzrostowy bitcoina w obecnym cyklu to jak wspomniałem nieco powyżej 300 tys. dol., natomiast maksymalny przedział dla etera to 8-25 tys. dol. w zależności od tempa wzrostów. Jeżeli będą bardzo dynamiczne, to rynek ETH może się przegrzać na poziomie 800-1000% stopy zwrotu, licząc od obecnych cen.

Co wpływa dziś na cenę bitcoina

Od czego zależy dziś najbardziej cena bitcoina?

Naturalny cykl na rynku krypto nadal istnieje, ale jest zaburzany przez różne czynniki. Dziś największy wpływ na rynek kryptowalut ma polityka Fedu i kwestia płynności ̶ to w oparciu o nie powinniśmy dokonywać analizy. Najważniejszym z kolei czynnikiem prowadzącym do zwiększania fundamentalnej wartości bitcoina w długim terminie jest jego rosnąca adopcja.

Według prognoz Boston Consulting Group liczba użytkowników bitcoina powinna wynieść 1 miliard w 2030 roku, co na dzień dzisiejszy stanowi 1/8 populacji świata. Możemy tutaj zastosować prawo Metcalfe’a mówiące, że użyteczność danej sieci rośnie proporcjonalnie do kwadratu liczby jej użytkowników. Wskazuje nam ono na prawdopodobny skokowy wzrost wartości bitcoina wynikający z szybko rosnącej adopcji technologii blockchain. Ten czynnik jest nawet ważniejszy niż halving. Wiele osób buduje cenowe modele prognostyczne w oparciu o spadek podaży kryptowalut, ignorując przy tym popytową stronę rynku. Nie ma znaczenia, jak bardzo rzadkie jest dane dobro, jeżeli nie ma nie popytu.

Wartość bitcoina opiera się przede wszystkim na jego społecznej użyteczności. Coraz więcej firm jest już dziś uzależniona od technologii blockchain. Bitcoin jest też apolitycznym tworem, który w dobie zawirowań na światowych rynkach i w geopolityce jest najlepszym zabezpieczeniem wartości majątku.

Dlaczego rośnie korelacja między bitcoinem i Nasdaqiem?

Nie spodziewałem się, że sytuacja na klasycznych rynkach tak mocno wpłynie na kryptowaluty, szczególnie po skrajnie luźniej polityce monetarnej Fedu z lat 2020-21. Obecnie korelacja między bitcoinem i Nasdaqiem jest na najwyższym poziomie od dwóch lat. Ten wzrost powiązania wynika ze wspomnianego odpływu kapitału z rynku i dotyczy to zarówno giełdowych indeksów, jak również krypto. W sytuacji kryzysu na rynkach finansowych następuje wycofywanie przez inwestorów kapitału z ryzykownych aktywów, a za jedne z najbardziej ryzykownych uchodzą kryptowaluty. Kapitał w czasie kryzysów i zawirowań gospodarczych, z którymi obecnie mamy do czynienia, płynie też do dolara, którego wzrost również negatywnie wpływa na ceny kryptowalut.

Innym kluczowym czynnikiem wpływającym na rynek kryptowalut jest coraz większa obecność na nim dużych instytucjonalnych graczy. Czy tempo napływu do niego instytucji wyraźnie większy się w najbliższych latach?

Myślę, że przy wznowieniu dodruku przez Fed instytucje będą napływały na rynek kryptowalut w podobnym tempie jak dotychczas. Wznowienie luzowania ilościowego sprawi, że otworzą się one ponownie na ryzykowne aktywa. Już wiemy, że ekspozycję na rynek kryptowalut ma chociażby Black Rock. Inni konserwatywni gracze czekają na uregulowanie rynku kryptowalut w USA. To chociażby amerykański broker finansowy Charles Schwab, który niedawno stwierdził, że zainteresowanie klientów tym sektorem jest tak duże, że nie może dłużej czekać na ruchy regulatora i zdecydował się utworzyć ETF, który ma dużą ekspozycję na branżę Blockchain i krypto, w tym na firmę Microstrategy, która mocno inwestuje w bitcoina. Zainteresowanie takiego konserwatywnego podmiotu sektorem blockchain jest szokujące. Instytucje będą dynamicznie wchodziły na rynek kryptowalut. Już pod koniec zeszłego roku fundusze hedgingowe czy instytucje typu Family Office przygotowywały się do zakupów bitcoina. Obecnie ze względu na rynkową sytuację czekają zapewne na piwot FED-u, choć część z pewnością skupuje już kryptowalutowe aktywa.

Makroekonomia a rynek krypto

Eksperci często mówią, że dodruk pieniądza przez Fed jest najsilniejszym motorem wzrostu rynku kryptowalut. O jakiej skali zjawiska tutaj mówimy?

Suma bilansowa FED-u wzrosła od marca 2020 roku do tegorocznego szczytu o 114 proc. z 4,2 do 9 bln dol. Skala redukcji, czyli głośno relacjonowanej przez Rezerwę Federalną polityki zacieśniania ilościowego to zaledwie nieco powyżej 2 proc. Wiele wskazuje więc na to, że znaczące zmniejszenie sumy bilansowej to mrzonki.

Czy możliwe jest zatrzymanie przez FED polityki skokowego zwiększania sumy bilansowej?

Rezerwa Federalna zapowiada co prawda kontynuację zacieśniania, pytanie tylko, jak długo może utrzymać bieżącą politykę, biorąc pod uwagę, jak dewastujący wpływ ma ona na rynki finansowe. Nie ma alternatyw dla dodruku. Skala luzowania ilościowego może być w przyszłości mniejsza niż w czasie pandemii, ale musi być zwiększana. Rynki potrzebują dostępu do płynności jak grzyby deszczu.

Musimy zdawać sobie sprawę z jednej rzeczy. Zadłużenie federalnego rządu USA to 120 proc. PKB, co jest ogromną wartością. Całkowite zadłużenie tego kraju, które uwzględnia także przedsiębiorstwa czy gospodarstwa domowe to 810 proc. PKB. Przy założeniu, że referencyjne stopy procentowe wynoszą tylko 3,25 proc., całkowity koszt obsługi długu wynosi ponad 264 proc. produktu krajowego.

System finansowy można było jeszcze zreformować w latach 90., ale po 1997 roku jest to już niemożliwe. Dziś rynek finansowy jest jak narkoman, dla którego odcięcie dostępu do pieniądza jest jak ciężki odwyk, którego może nie przeżyć.

Fed przekonuje, że będzie konsekwentnie walczył z inflacją, co negatywnie odbije się jednak na gospodarce. Kiedy możliwa będzie zmiana jego polityki? Potrzebna jest polityczna presja ze strony Kongresu. Nie możemy też zapominać, że trendy demograficzne i robotyzacja, które będą w przyszłości wpływały na kształt polityki monetarnej, to bardzo deflacyjne czynniki.

Regulacje i CBDC

Czy powoli postępujący w USA proces regulacji rynku kryptowalut jest zagrożeniem czy szansą dla branży?

Ryzyko przeregulowania istnieje, szczególnie w zakresie procedur AML (dotyczących walki z praniem brudnych pieniędzy – przyp. red.), m. in. standardów compliance czy procedury KYC. Z drugiej jednak strony przygotowywane w USA regulacje mogą sprawić, że instytucje będą mogły swobodnie poruszać się po rynku, co przełoży się na napływ na niego ogromnego kapitału. Wprowadzane regulacje są więc bardzo dobre z punktu widzenia wartości branży kryptowalut, choć z ideowej i wolnościowej perspektywy przyjmowanej przez społeczność krypto mogą być postrzegane negatywnie. Pojawia się też problem utraty prywatności. Nowe przepisy mogą zmusić giełdy do weryfikowania tożsamości posiadaczy adresów na sieci blockchain, na które będą przesyłały środki. Zaletą blockchainów typu bitcoin jest ich relatywna anonimowość; wszystkie transakcje są publiczne, ale nie wiemy, kto ich dokonuje. To może się zmienić. Transakcje na rynku krypto mogą stać się bardziej przejrzyste niż bankowe. Powtórzę jednak, że pod kątem adopcji technologii i napływu na rynek instytucji regulacje to świetna sprawa. Zwiększy też zapewne zaufanie do branży prywatnych inwestorów.

Czy potencjalne stworzenie cyfrowych pieniędzy (CBDC) przez banki centralne jest niebezpieczne dla stablecoinów?

Regulatorzy z USA traktują priorytetowo właśnie stablecoiny. Dopiero kolejne pod względem ważności są dla nich bitcoin i ethereum (w takiej właśnie kolejności).

To „kryptodolary” (przez które rozumem zarówno CBDC, Central Bank Digital Currency, jak i stablecoiny) są z punktu widzenia regulatora kluczowe, ponieważ dolar i jego ekwiwalenty to najważniejsze narzędzia polityki USA. Jakiekolwiek zagrożenie dla amerykańskiej waluty oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju. Amerykańscy politycy nie traktują stablecoinów jako czegoś, co należy zlikwidować, ale chcą mieć nad nimi kontrolę. Regulatorzy będą kładli też nacisk na to, by emitenci stablecoinów posiadali rezerwy dolara o wartości odpowiadającej wyemitowanym tokenom.

Poprawa nastrojów wobec stablecoinów byłaby dobra dla rynku krypto. Występują obecnie czynniki, które mogą wpływać na wycofywanie się kapitału z cyfrowych walut. Pierwszym jest upadek terraUSD, który zachwiał zaufaniem inwestorów instytucjonalnych do USDC obawiających się, że kryzys na rynku może przelać się na wszystkie stablecoiny. Kolejnym jest zamieszanie wokół i sankcje nałożone na Tornado Cash, a ostatnim niedawna konwersja przez giełdę Binance kilku stablecoinów do jej własnej waluty BUSD.

Myślę, że stablecoiny będą stanowiły podwaliny dla amerykańskiego CBDC i cyfrową alternatywę dla dolara do czasu jego powstania. Odchodzimy w pewnej mierze od paradygmatu petrodolara w stronę kryptodolara, choćby ze względu na politykę sankcyjną wobec Rosji oraz kwestie transformacji energetycznej i rosnące ceny surowców naturalnych. Bitcoin i stablecoiny to nowa ropa dla dolara.

Jaka będzie w przyszłości rola bitcoina w finansach publicznych?

Bitcoin stanie się elementem sum bilansowych banków centralnych; najpierw w małych państwach, a docelowo także w USA. Będzie także najlepszym aktywem pod kątem zabezpieczenia wartości aktywów i w tej roli zastąpi częściowo złoto, które podlega inflacji (rozumianej jako rosnąca ilość kruszca w obiegu). Po najbliższym halvingu wzrost wielkości bitcoinów w obiegu będzie niższy niż w przypadku złota, a docelowo BTC będzie nawet lekko deflacyjnym dobrem (ze względu na utratę dostępu do swoich portfeli przez część posiadaczy tej kryptowaluty).

Kamil Gancarz – inwestor, przedsiębiorca i ekspert rynku krypto, na którym jest obecny od 2014 roku. Jest właścicielem i dyrektorem zarządzającym firmy konsultingowej Invest Managament oraz fundatorem i prezesem „Blockchain Development Foundation”, zajmującej się rozwojem i wspieraniem technologii Blockchain.