Jeszcze kilka miesięcy temu jedna z największych kryptowalutowych giełd była wyceniana na 32 mld dol. Była szeroko promowana w świecie sportu, jej nazwa pojawiła się na stadionie Miami Heat, a reklama została wyemitowana w czasie Super Bowl.

Obecnie jest już właściwie bankrutem. Ponad milion wierzycieli może stracić swoje pieniądze, a założycielowi FTX Samowi Bankmanowi-Friedowi grożą cywilne i karne pozwy.

Reklama
To potężny cios dla branży krypto, bowiem Bankman uchodził za cudowne dziecko tej branży, które stało na czele wysiłków w kierunku jej integracji z tradycyjnym sektorem finansowym - czytamy.

Jak mówi przytaczana w tekście Liz Hoffman w podkaście „Today, Explained” upadek FTX niczym nie różni się zbytnio od katastrofy z udziałem Lehman Brothers. Różnica polega na tym, mówi, że branża kryptowalut zdominowana jest przez narrację, według której tworzy ona nowy, egalitarny i sprawiedliwy finansowy system. W rzeczywistości jednak podlega on takim samym ekonomicznym „prawom fizyki” jak pozostałe rynki.

Krypto nie uderzy w inne rynki finansowe

Zdaniem Hoffman kryzys w branży krypto nie przeniesie się poza nią i nie wywoła efektu domina, ponieważ nie wytworzyła ona istotnych fundamentalnych powiązań z tradycyjnym systemem finansowym, do którego jest bardzo sceptycznie i wrogo nastawiona.

Uważa, że niedawne dramatyczne wydarzenia znacznie przyśpieszą proces regulacji branży kryptowalutowej. Regulatorzy będą musieli zdecydować, czy nowy typ aktywów ma być zakwalifikowany jako papier wartościowy (taki jak akcje) czy raczej jako towar (jak złoto).

Hoffman przyznaje, że technologia blockchain ma pewną wartość i może nadal istnieć i rozwijać się, ale poważnie wątpi, czy potrzebuje do tego ekonomii opartej o kryptowaluty. Obecny kryzys przypomina sytuację na rynku spółek internetowych sprzed 20 lat, która zmiotła z rynku nierentowne i pozbawione fundamentalnej wartości projekty i wyłoniła kilku długoterminowych prymusów, takich jak Amazon. Tym razem może być podobnie.