Polacy bankrutują na potęgę. Tak źle nie było od co najmniej 10 lat

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
11 stycznia 2024, 14:25
banknoty, pieniądze, złoty
Polacy bankrutują na potęgę. Tak źle nie było od co najmniej 10 lat/shutterstock
W zeszłym roku zbankrutowało dokładnie 21 tys. Polaków – najwięcej od co najmniej dekady. Wraz z pobudzeniem gospodarki i administracyjnymi podwyżkami wynagrodzeń sytuacja finansowa Polaków ma się jednak w tym roku znacząco poprawić. 

W 2023 r. polska gospodarka odnotowała niechlubny rekord pod względem liczby firm, które weszły w fazę postępowania restrukturyzacyjnego, która jest przedsionkiem ogłoszenia upadłości. Jak podaje Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej, takich przedsiębiorstw w poprzednich 12 miesiącach było aż 4244 – o 78 proc. więcej niż rok wcześniej i o 124 proc. więcej niż przed dwoma laty.

Rekordowa liczba bankructw Polaków

Równie alarmująca wygląda statystyka dotycząca upadłości konsumenckiej, czyli sądowego stwierdzenia bankructwa osób fizycznych. W zeszłym roku na ten krok - celem uwolnienia się od ciążących zobowiązań czy restrukturyzacji długu – zdecydowało się dokładnie 21 tys. osób, o 34 proc. więcej niż w 2022 r.

Analizując dane z lat poprzednich, należy jednak wziąć pod uwagę, że od 2020 r. obowiązują nieco bardziej liberalne przepisy w kwestii przyjęcia przez sąd wniosku o upadłość konsumencką. Od 2015 r. do marca 2020 r. połowa wniosków o upadłość była oddalana, a wymogiem ogłoszenia upadłości była przesłanka, aby nie była ona zawiniona przez dłużnika. Obecnie każde zgłoszenie upadłości przez dłużnika kończy się jej ogłoszeniem, a sąd rozstrzyga w jakiej wysokości i przez jak długi okres, dłużnik będzie spłacał zobowiązania. 

Niemniej, niezależnie od zmiany metodologii, w minionym roku problem z regulowaniem należności przez osoby prywatne znacząco się pogłębił. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, do końca listopada 2023 r. długi konsumentów wzrosły sumarycznie o 2,4 mld zł, a statystyczny konsument miał do oddania 20,3 tys. zł.

Finansowa sytuacja Polaków w 2024 roku

Pozytywem może być jednak fakt, że eksperci przewidują, że najgorsze już za nami, a od 2024 r. polscy konsumenci będą coraz stabilniej stać na finansowych nogach.

Andrzej Kulik, dyrektor departamentu analiz rynkowych i komunikacji w Krajowym Rejestrze Długu, ocenia, że już I półrocze powinno przynieść pewną poprawę, jeśli chodzi o zasobność naszych portfeli.

„Wraz z hamującą inflacją, dynamika wynagrodzeń stała się już dodatnia, czyli podwyżki pensji przewyższają wzrost cen. Dodatkowo rok zaczął się od znaczących podwyżek dla pracowników sfery budżetowej i nauczycieli” – mówi nam Kulik. 

Od stycznia obowiązuje też znacząca, administracyjna podwyżka płacy minimalnej. Najniższe możliwe wynagrodzenie wzrosło aż o 18 proc. i wynosi obecnie 4242 zł brutto wobec 3600 zł w zeszłym roku. Jak szacuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podwyżka minimalnego wynagrodzenia obejmie aż 3,6 mln pracowników. 

Najbiedniejsi nie zawsze najbardziej zadłużeni

Wprawdzie – jak zaznacza Kulik – nie istnieją dane potwierdzające, że większość dłużników wpisanych w rejestry długu to osoby o niskich i średnich zarobkach, ale z pewnością podwyżki pensji tych grup społecznych zredukują liczbę dłużników. 

Niemniej, jak podkreśla ekspert z KRD, kluczem do niepopadania w długi jest umiejętne zarządzanie finansami.

„Nie zawsze osoby najmniej zarabiające mają największe zadłużenie. Najważniejsza jest kwestia odpowiedzialnego zarządzania pieniędzmi. Oczywiście, w przypadku osób o dużych dochodach poduszka bezpieczeństwa jest większa, co w razie chwilowej utraty płynności redukuje ryzyko popadnięcia w długi” – tłumaczy Kulik.

W ocenie KRD wzrost konsumpcji napędzany dodatkowymi przychodami będzie nie tylko silnym impulsem pobudzającym gospodarkę w tym roku, ale sprawi też, że wzrośnie dyscyplina płatnicza. To zaś przełoży się na większą skłonność do spłaty zobowiązań przez zadłużonych Polaków, a także terminowe regulowanie kredytów i pożyczek przez tych, którzy jeszcze w długi nie popadli.

Bankrutów szybko nie ubędzie

Analitycy rynkowi spodziewają się, że w 2024 r. polska gospodarka nabierze rozpędu, a zarobki Polaków będą dalej rosły. Jak jednak podkreśla Kulik, nie od razu przełoży się to na spadek liczby osób, które wyjdą z pętli zadłużenia czy też na statystykę dotyczącą upadłości konsumenckich.

„Do upadłości dochodzi wtedy, kiedy wartość majątku dłużnika jest mniejsza niż wartość jego zobowiązań. Aby doszło do takiej sytuacji, najczęściej musi wystąpić kilkuletnia kumulacja kłopotów finansowych” – mówi i zaznacza, że wyjście z długów nie jest procesem szybkim. 

„Zarówno upadłości konsumenckie, jak i bankructwa firm następują po 2-3 latach od rozpoczęcia procesu upadłościowego. Możemy więc spodziewać się, że jeszcze w tym roku te statystyki się nie poprawią, bo będą efektem gorszej koniunktury z lat poprzednich” – tłumaczy nam ekspert KRD. 

Od 2015 r., gdy zmieniono przepisy ułatwiające upadłość konsumencką, do końca 2023 r. łącznie ogłosiło ją 94,5 tys. Polaków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj