BIK informuje, że liczba udzielonych przez banki i SKOK-i kredytów w ubiegłym roku spadła aż o 20 proc. Z wyliczeń biura wynika, że w 2012 r. udzielono 6,3 mln kredytów konsumpcyjnych, poza tym obsługiwanych było ok. 6 mln kart kredytowych. W tym samym czasie BIK udostępnił bankom prawie 43 mln raportów kredytowych. To o 1,8 mln mniej niż w 2011 r. Spadek wyniósł więc zaledwie 4 proc.

Mniej sprzedanych informacji to przede wszystkim efekt malejącej liczby raportów kredytowych udostępnianych na wniosek banków w momencie udzielania kredytu. Było ich o 1,5 mln mniej niż w 2011 r., czyli ok. 8,4 proc. w skali roku.

Za to liczba zapytań o klientów, którzy już mają przynajmniej jedno zobowiązanie, spadła zaledwie o 289 tys. – a więc o 1 proc. To tzw. raporty monitorujące. Banki w ten sposób sprawdzają, czy ich klienci mają zobowiązania u konkurencji, a jeśli tak – to jak sobie radzą z ich obsługą.

Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK, mówi, że banki bardzo dokładnie sprawdzały zdolność kredytową osób ubiegających się o pożyczkę. Ciągle duży popyt był na oceny punktowe BIK, czyli tzw. scoring, który jest narzędziem służącym do oceny ryzyka kredytowego. Jak mówi Topiński, polega to na porównywaniu profilu osoby ubiegającej się o kredyt z profilami klientów spłacających kredyty terminowo w przeszłości. Im bardziej są one do siebie podobne, tym szansa na kredyt jest większa.

Głównym źródłem informacji dla BIK są dane z banków i kas oszczędnościowo-kredytowych. Ale od początku tego roku biuro zaczęło współpracować z pozabankowymi firmami pożyczkowymi. Jako pierwsza umowę z BIK podpisała firma Wonga.com zajmująca się udzielaniem pożyczek online. Aby współpracować z biurem, firmy pożyczkowe muszą przesyłać mu dane o swoich klientach, w zamian mogą korzystać z zasobów BIK. Przedstawiciele biura liczą na to, że informacje z firm pożyczkowych pomogą innym instytucjom w lepszej ocenie zdolności kredytowej potencjalnych klientów.