We wrześniu inflacja wyniosła 5,9%. Te dane nie były nadmiernym zaskoczeniem, bo urząd dwa tygodnie wcześniej podał już wstępne szacunki dotyczące tego jak zmieniały się ceny w sklepach punktach usługowych czy na stacjach benzynowych. Były one niemal identyczne. Tym razem w nasze ręce trafiła jednak publikacja, która dokładniej pokazuje to co działo się z cenami dóbr i usług konsumpcyjnych w dziewiątym miesiącu 2021 roku. Kryją się w nich co najmniej trzy ciekawostki.

1. Paliwo i mieszkania największymi motorami inflacji

Okazuje się bowiem, że rosnące w ostatnim czasie ceny paliw odpowiadają w Polsce za ponad 1/4 odnotowanego wskaźnika inflacji. Gdyby nie wyższe stawki przy dystrybutorach, to inflacja we wrześniu nie wynosiłaby 5,9%, ale 4,2%. Najpewniej wskaźnik byłby jeszcze niższy, bo szybko rosnące ostatnio ceny paliw są składnikiem kosztów bardzo wielu dóbr i usług, które kupujemy.

Drugim niemal równie ważnym motorem inflacji są mieszkania. Najmocniej w tej kategorii zdrożały przez ostatni rok stawki za wywóz śmieci (niemal o 20%). Bardzo ważne były też podwyżki cen energii, gazu i opału. Jako ciekawostkę warto dodać, że gdyby przez ostatni rok nie zmieniły się ceny paliw, ale też za utrzymanie „dachu nad głową” płacilibyśmy tyle co przed rokiem, to inflacja nie wynosiłaby 5,9%, ale skromne 2,8%.

Składniki inflacji / HRE Investments

2. Inflacja odrobinę lżejsza dla emerytów

Co ciekawe, drożejące paliwa najmocniej uderzają w dwie grupy społeczno-ekonomiczne – w osoby pracujące na etatach i przedsiębiorców. Ci rodacy zostawiają statystycznie więcej pieniędzy w kasach stacji benzynowych. W efekcie w ich odczuciu inflacja jest trochę wyższa niż średnia podawana przez GUS. Dla nich przeciętna inflacja ma już nie piątkę, ale szóstkę „z przodu”.

Z drugiej strony emeryci i renciści przeważnie rzadziej jeżdżą samochodami, za to więcej wydają na jedzenie czy zdrowie. Te dwie ostatnie kategorie drożeją dziś wolniej niż średni wskaźnik inflacji. W efekcie inflację odczuwaną przez emerytów i rencistów można oszacować na około 5,5%, czyli trochę niżej niż średni wskaźnik podany przez GUS (niecałe 6%).

Odczuwalna inflacja / HRE Investments

Niestety trzeba mieć świadomość, że wynik ten jest tak naprawdę niewielkim pocieszeniem, bo dla napiętych budżetów wielu emerytów i rencistów ponad 5-proc. inflacja może być nawet trudniejsza do udźwignięcia niż 6-proc. inflacja dla osób czynnych zawodowo.

Ponadto jeszcze niedawno, gdy w wyniku epidemii, wyraźnie drożały usługi związane z dbaniem o zdrowie, to emeryci i renciści byli grupami, które najmocniej doczuwały inflację. A gdyby i tego było mało, to kolejny rok może być szczególnie trudny dla tych osób. Już dziś jesteśmy świadkami zmian, które przekładają się na rosnące koszty utrzymania nieruchomości (drożejąca energia elektryczna i nośniki energii) czy żywności (rosnące koszty produkcji rolnej). Niestety w przyszłym roku ruchy te mogą być kontynuowane. Jest to tym bardziej ważne, że rachunki za mieszkanie i wydatki na żywność to elementy, które odpowiadają za ponad połowę wydatków rodzimych emerytów i rencistów.

3. W 2020 roku Polacy byli oszczędni i samodzielni

Ostatecznie dzięki opublikowanemu niedawno badaniu budżetów gospodarstw domowych możemy odświeżyć nasze szacunki dotyczące kosztu utrzymania, prowadzenia i wyposażenia mieszkania. Okazuje się, że na ten cel statystyczna trzyosobowa rodzina wydaje przeciętnie 975 złotych (kwota ta nie uwzględnia raty kredytu hipotecznego). To o ponad 57 złotych więcej niż przed rokiem.

Jak oszacowaliśmy wydatki 3-osobowej rodziny?

Prezentowane przez nas szacunkowe koszty utrzymania opierają się o informacje na temat inflacji publikowanej w cyklu miesięcznym przez GUS. Dzięki temu wiemy jak zmieniają się ceny poszczególnych dóbr i usług związanych z utrzymaniem, wyposażeniem i prowadzeniem gospodarstwa domowego. Niezbędnym źródłem danych są jednak też informacje na temat wydatków 3-osobowych gospodarstw domowych. Te niestety publikowane są jedynie raz w roku i przez to konieczne jest dokonywanie okresowych korekt naszych szacunków.

Ponadto nasze kalkulacje dotyczą statystycznej polskiej rodziny. To w praktyce oznacza, że w bardzo niewielkim stopniu uwzględniany jest we wspomnianej kwocie czynsz za najem mieszkań. Wszystko dlatego, że większość Polaków mieszka w nieruchomościach, których są właścicielami. Tylko 4-5% osób to najemcy płacący czynsz na zasadach rynkowych. Do tego 11-12% obywateli to najemcy korzystający z mieszkań o obniżonych czynszach (np. komunalnych, zakładowych czy TBS-ów). Ponadto kwota ta nie uwzględnia rat kredytów zaciągniętych na zakup nieruchomości. Te koszty GUS pomija w swoich wyliczeniach.

W uproszczeniu można przyjąć, że nasze wyliczenia pokazują raczej koszty prowadzenia i wyposażenia domu, a nie jego zdobycia. Jeśli ktoś jest najemcą albo ma kredyt, to jego miesięczny koszt jest znacznie wyższy – co najmniej o kilkadziesiąt procent wyższy, jeśli nie kilkukrotnie wyższy.

Jest to jednak wynik o kilkadziesiąt złotych niższy niż ten, który wynikał z naszych szacunków bazujących na poprzednich danych. Aby wytłumaczyć skąd wzięła się ta aktualizacja musimy zajrzeć do wciąż świeżej publikacji na temat budżetów gospodarstw domowych w 2020 roku. Znajdziemy tam informację, że zgodnie z naszymi szacunkami na użytkowanie i ogrzanie mieszkań Polacy wydawali więcej niż w 2019 roku.

Co jednak zaskakujące, to na wyposażenie i prowadzenie domu w 2020 roku Polacy wydali mniej niż w 2019 roku. Jest to tym bardziej niecodzienna informacja, że przecież od miesięcy mówi się o wzmożonych remontach czy zmianach aranżacji mieszkań, co często było wymuszone przez wybuch epidemii.

Dane GUS sugerują, że praca z domu nie podniosła nadmiernie rachunków, a za to boom na remonty i zmianę aranżacji dotyczył tylko części rodaków – przede wszystkim osób pracujących na własny rachunek. Pozostali ograniczyli wydatki lub zmienili ich kierunek na tyle, że finalnie wydatki na wyposażenie i prowadzenie domu zmalały. Bardzo prawdopodobne, że udało się to zrobić dlatego, że w obliczu pracy z domu zmiany aranżacyjne mogły być przeprowadzane przez wielu rodaków samodzielnie - w znacznie większym zakresie niż miałoby to miejsce gdybyśmy w 2020 roku wszyscy normalnie chodzili do pracy.

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments