Forsal logo

Oddała kurierowi „nieaktywną” kartę. Kilka godzin później straciła niemal 200 tys. zł

Kobieta trzyma kartę płatniczą i telefon - Rzecznik Finansowy ostrzega przed oszustwem na nieaktywną kartę
Oddała kurierowi „nieaktywną” kartę. Kilka godzin później straciła niemal 200 tys. zł/Shutterstock
Najpierw był telefon o rzekomym wycieku danych. Potem wiadomości wyglądające jak wysłane przez NBP, dokument z logo Policji i dokładne instrukcje dotyczące aplikacji bankowej. Klientka początkowo podejrzewała oszustwo i przerwała rozmowę. Przestępcy jednak nie odpuścili. Kilka godzin później z jej konta zniknęło niemal 200 tys. zł. Rzecznik Finansowy ostrzega przed wyjątkowo rozbudowanym sposobem manipulacji.

Najpierw się rozłączyła. Oszuści zadzwonili ponownie

Historia opisana 2 września przez Rzecznika Finansowego zaczęła się dość typowo. Kobieta odebrała telefon i usłyszała, że wyciekły jej dane osobowe.

Nie uwierzyła od razu. Podejrzewając podstęp, zakończyła rozmowę. Właśnie ten szczegół jest szczególnie ważny bo ofiarą nie padła osoba, która bez zastanowienia wykonała pierwsze polecenie nieznajomego.

Przestępcy zadzwonili ponownie. Tym razem przedstawili swoją historię jako próbę pomocy w zabezpieczeniu danych oraz karty płatniczej.

SMS miał pochodzić z NBP. Potem pojawił się dokument Policji

Sama rozmowa telefoniczna mogła nie wystarczyć. Oszuści zaczęli więc dokładać kolejne elementy mające potwierdzać ich wersję wydarzeń.

Kobieta otrzymała SMS z numeru, który miał być przypisany do Narodowego Banku Polskiego. Następnie przez WhatsApp przesłano jej plik PDF wyglądający jak dokument Komendy Stołecznej Policji. Zawierał logo i dane adresowe Policji oraz informację o rzekomym wszczęciu postępowania.

To mogło sprawiać wrażenie, że nie chodzi już o rozmowę z przypadkową osobą, lecz o skoordynowaną akcję kilku instytucji.

Tyle że cała dokumentacja była elementem oszustwa.

Wiedzieli nawet, jak wygląda aplikacja banku

Kolejny etap był jeszcze bardziej przekonujący.

Według Rzecznika Finansowego przestępcy bardzo dobrze orientowali się w interfejsie aplikacji bankowej, z której korzystała kobieta. Krok po kroku instruowali ją, jak wystąpić o nową kartę oraz jak dezaktywować dotychczasową.

W tym czasie otrzymała jeszcze jedno pismo, tym razem sygnowane logo NBP. Miało potwierdzać zabezpieczenie starej karty.

To jeden z najważniejszych sygnałów ostrzegawczych w tej historii. Znajomość aplikacji, danych instytucji czy procedur nie dowodzi, że rozmówca rzeczywiście jest pracownikiem banku.

Chciała przeciąć kartę. Oszuści mieli inne wyjaśnienie

Kobieta chciała zrobić coś, co wydawało się całkowicie logiczne – samodzielnie zniszczyć nieaktywną kartę.

Wtedy usłyszała, że nie powinna tego robić.

Przestępcy przekonali ją, że karta jest potrzebna Policji jako dowód w sprawie prowadzonego postępowania i trzeba ją jak najszybciej przekazać odpowiedniej jednostce.

Wkrótce pojawił się kurier. Kobieta oddała mu kartę.

Według relacji Rzecznika Finansowego po tym, jak trafiła ona w ręce oszustów, w ciągu kilku godzin opróżnili konto. Strata wyniosła niemal 200 tys. zł.

Rzecznik Finansowy nie opisuje szczegółowego technicznego przebiegu operacji, które doprowadziły do wyprowadzenia pieniędzy. Nie należy więc zakładać, że samo posiadanie zdezaktywowanej karty automatycznie pozwala na opróżnienie rachunku. Kluczowy jest tu cały, wieloetapowy scenariusz manipulacji.

Podali nazwiska prawdziwych pracowników banku

Na tym nie kończyła się próba uwiarygodnienia oszustwa.

Po wszystkim kobieta udała się do swojego banku i podała nazwiska osób, którymi posługiwali się rozmówcy.

Takie osoby rzeczywiście pracowały w banku. Problem w tym, że nigdy nie kontaktowały się z klientką.

Przestępcy wykorzystali więc dane prawdziwych osób, aby fikcyjna historia była trudniejsza do podważenia.

Dlatego samo sprawdzenie nazwiska pracownika w internecie czy na stronie instytucji nie wystarczy.

Jeżeli mamy jakiekolwiek podejrzenia, należy zakończyć połączenie i samodzielnie zadzwonić do banku, używając numeru z jego oficjalnej strony lub aplikacji.

Bank nie każe wykonywać „działań ratunkowych”

Rzecznik Finansowy zwraca uwagę na bardzo prostą zasadę.

Bank może sam zablokować kartę lub środki, jeżeli wymagają tego względy bezpieczeństwa. Nie powinien natomiast instruować klienta przez telefon, aby wykonywał „bezpieczny przelew”, przenosił pieniądze na inne konto czy podejmował podobne działania ratunkowe.

Inaczej wygląda kontakt mający jedynie potwierdzić, czy konkretną transakcję rzeczywiście zlecił właściciel rachunku.

Czerwona lampka powinna zapalić się również wtedy, gdy rozmówca:

  • wywiera presję czasu,
  • przekonuje, że pieniądze znikną, jeśli natychmiast czegoś nie zrobimy,
  • nakazuje zachowanie rozmowy w tajemnicy,
  • przesyła „urzędowe” dokumenty przez komunikator,
  • chce przeprowadzać nas krok po kroku przez aplikację bankową,
  • prosi o przekazanie karty, kodów lub innych danych.

Zastrzeżona karta? Rzecznik Finansowy: nie przekazuj jej nikomu

Jeżeli zachodzi potrzeba zastrzeżenia karty, należy zrobić to samodzielnie – w aplikacji bankowej, bankowości internetowej albo za pośrednictwem oficjalnej infolinii banku.

Następnie warto sprawdzić jej status.

Najważniejsza zasada brzmi jednak jeszcze prościej: karty nie należy przekazywać obcej osobie nawet wtedy, gdy ktoś zapewnia, że została już wyłączona i nic nie można za jej pomocą zrobić.

Rzecznik Finansowy radzi, aby pozostającą w naszym posiadaniu zastrzeżoną kartę zniszczyć w sposób uniemożliwiający jej ponowne wykorzystanie, np. przeciąć ją wraz z chipem.

FAQ. Krótkie odpowiedzi na najważniejsze pytania

Czy bank może poprosić o oddanie starej karty kurierowi?

Rzecznik Finansowy przestrzega, aby nie przekazywać karty osobom trzecim, nawet jeśli została zastrzeżona lub przedstawiana jest jako „dowód” potrzebny w postępowaniu.

Co zrobić z zastrzeżoną kartą?

Najpierw należy upewnić się w oficjalnym kanale banku, że karta została rzeczywiście zastrzeżona. Pozostającą w naszym posiadaniu kartę można następnie zniszczyć tak, aby nie dało się jej ponownie wykorzystać.

Czy dokument z logo NBP lub Policji potwierdza, że kontakt jest prawdziwy?

W opisanej sprawie oszuści przygotowali fałszywe dokumenty wykorzystujące oznaczenia instytucji publicznych.

Co zrobić, gdy dzwoni „pracownik banku” i twierdzi, że pieniądze są zagrożone?

Najbezpieczniej zakończyć rozmowę i samodzielnie skontaktować się z bankiem za pomocą numeru znajdującego się na jego oficjalnej stronie lub w aplikacji.

Co zrobić po zauważeniu nieautoryzowanych transakcji?

Jak najszybciej zawiadomić bank, zabezpieczyć kartę i rachunek, zgłosić sprawę Policji oraz złożyć reklamację dotyczącą nieautoryzowanych operacji. Rzecznik Finansowy wskazuje również na możliwość zgłoszenia incydentu do CERT Polska.

Źródła: Rzecznik Finansowy, komunikat z 2 września 2026 r. dotyczący oszustwa „na dezaktywowaną kartę”. Rzecznik Finansowy, materiały dotyczące zasad postępowania przy nieautoryzowanych transakcjach i zasady D+1.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Dominik Kulig
Dominik Kulig

Dziennikarz i redaktor specjalizujący się w nowych technologiach oraz ich wpływie na codzienne życie użytkowników. Pisze przede wszystkim o technologiach konsumenckich, sztucznej inteligencji, telekomunikacji, cyberbezpieczeństwie, usługach cyfrowych i zmianach zachodzących na rynku technologicznym.

W pracy opiera się na oficjalnych komunikatach producentów i operatorów, dokumentach, raportach oraz danych publikowanych przez instytucje krajowe i europejskie. Szczególną uwagę zwraca na warunki ofert, terminy, wyjątki i szczegóły, które mogą mieć znaczenie dla użytkowników.

Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. Dziennik.pl, Forsal.pl, INFOR.pl i GazetaPrawna.pl. W swoich tekstach stara się odpowiadać przede wszystkim na jedno pytanie: co nowa technologia lub zmiana w usłudze oznacza w praktyce dla jej użytkownika?

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraOddała kurierowi „nieaktywną” kartę. Kilka godzin później straciła niemal 200 tys. zł »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj