Zgodnie ze wspólnym oświadczeniem Europejskiego Banku Centralnego i Rady Europejskiej, Chorwacja i Bułgaria, dwa z trzech najbiedniejszych państw członkowskich Unii Europejskiej, wejdą do mechanizmu kursowego, znanego jako ERM-2.

EBC ustalił również stopy bazowe dla walut narodowych obu państw. Dla chorwackiej kuny bazowy poziom to 7,5345 za euro. W przypadku Bułgarii będzie to 1,95583 lewa za euro. Od tych poziomów kursy obu walut będą mogły wahać się w przedziale plus minus 15 proc. Po co najmniej dwóch latach utrzymywania stabilnego kursu walut w wąskim przedziale wahań, oba kraje mogłyby formalnie przystąpić do strefy euro.

Wejście dwóch nowych państw do strefy euro, i to pomimo kryzysu zadłużeniowego po globalnym załamaniu finansowym w 2008 roku i powtarzających się prognoz upadku bloku, pokazuje, że wspólna waluta jest wciąż atrakcyjna.

Przejście na euro, które pozostaje drugą co do wartości po dolarze amerykańskim globalną walutą rezerwową, jest postrzegane na wschodzie starego kontynentu jako sposób na zwiększenie inwestycji, a w niektórych przypadkach jest symbolicznym oddzieleniem grubą kreską od komunistycznej przeszłości regionu.

Chorwacja i Bułgaria „ciężko pracowały na to, aby dojść do tego punktu, nawet w środku pandemii koronawirusa”, powiedział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Valdis Dombrovskis. „Świadczy to o atrakcyjności naszej wspólnej waluty - wciąż stosunkowo młodej, ale odnoszącej sukcesy na całym świecie”.

Reklama

Dotychczas ostatnim krajem, który dokonał wymiany narodowej waluty na euro, była Litwa w 2015 r. Wcześniej na euro przeszły cztery inne państwa Europy Wschodniej: Estonia, Łotwa, Słowacja i Słowenia. Kolejnym państwem zza żelaznej kurtyny, które chce przyjąć wspólną walutę jest Rumunia.

Jednak nie wszyscy członkowie UE spieszą się do eurolandu mimo zobowiązania, jakie złożyli w momencie wstępowania w szeregi Wspólnoty. Bloomberg wymienia przykład Polski, która twierdzi, że utrzymanie złotego daje jej większą elastyczność w czasach kryzysu, czego potwierdzeniem jest fakt, że jest jedynym krajem w bloku, który po załamaniu w 2008 roku utrzymuje wzrost gospodarczy. Inni są zniechęceni następstwami walki o zadłużenie Grecji.

Aby zakwalifikować się do euro, Chorwacja i Bułgaria musiały kontrolować inflację, dług publiczny i deficyty budżetowe, co jest niemiernie trudne w czasie walki z ze skutkami pandemii Covid-19. Gospodarki obu tych państw oparte są na turystyce, a z powodu wprowadzonych ograniczeń w podróżach branża ta cierpi najbardziej.

„Dzisiejszym osiągnięciem umocniliśmy reputację gospodarczą i finansową Chorwacji na rynku krajowym i międzynarodowym” - powiedział premier Andrej Plenkovic. „Teraz będziemy bardzo dbać o stabilność cen, finanse publiczne, starając się wrócić do poziomów, które osiągnęliśmy w ciągu ostatnich trzech lat przed kryzysem”.

Bułgarski bank centralny oświadczył, że kraj ten „będzie prowadził ostrożną politykę gospodarczą w celu zachowania stabilności gospodarczej i finansowej oraz osiągnięcia wysokiego stopnia trwałej konwergencji gospodarczej”.

Chorwacja i Bułgaria starają się zostać 20. i 21. krajem, który przyjmie wspólną walutę.