Forsal logo

Dolar i frank najdroższe w historii. Putin i banki centralne pogrążyły złotego

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
22 września 2022, 11:11
Frank szwajcarski
<p>Frank szwajcarski</p>/ShutterStock
Złoty znów wyraźnie traci na wartości. Ostry kurs obrany przez Rezerwę Federalną sprawia, że dolar zyskuje na wartości i przyciąga kapitał, który szerokim łukiem omija waluty gospodarek wschodzących, w tym Polski.

Źródłem niechęci do naszej waluty jest jednak też mobilizacja w Rosji, która może zwiastować eskalację działań wojennych za naszą wschodnią granicą. Szwajcarscy bankierzy nie ulżą natomiast frankowiczom. Frank jeszcze dziś rano także był najdroższy w historii i pierwszy raz kosztował więcej niż 5 zł.

Dolar pierwszym wyborem inwestorów

Dolar korzysta nie tylko na determinacji amerykańskiego banku centralnego w zwalczaniu wzrostu cen. Pozycja USA jako czołowego wydobywcy gazu i ropy zapewnia największej światowej gospodarce większą odporność na kryzys energetyczny i chroni ją przed negatywnymi konsekwencjami w bilansie płatniczym i pogorszeniem pozycji w handlu międzynarodowym. USD od miesięcy pozostaje pierwszym wyborem inwestorów, a utrata tej pozycji będzie musiała wiązać się z poprawą postrzegania innych walut, przede wszystkim euro.

– Do perspektyw wspólnej waluty trudno nie podchodzić sceptycznie, w sytuacji gdy Staremu Kontynentowi zagraża kryzys gazowy i głęboka recesja. Sezon grzewczy jeszcze się na dobre nie zaczął, trudno więc oczekiwać szybkiej zmiany nastawienia. Złoty jako jedna z walut najsilniej powiązanych z koniunkturą w Eurolandzie jest na cenzurowanym. W momencie, gdy wszystkie najważniejsze banki centralne, na czele z Rezerwą Federalną, intensyfikują podwyżki stóp procentowych i zaostrzają kurs, naszej walucie nie pomaga niechęć RPP do kontynuacji cyklu zacieśniania. Pat w sprawie odblokowania finansowania dla Krajowego Planu Odbudowy również nie może być postrzegany pozytywnie – wyjaśnia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Euro traci, a złoty wpada w tarapaty

75 punktów bazowych po raz trzeci. Rezerwa Federalna utrzymała w środę, 21 września tempo zacieśniania z dwóch poprzednich posiedzeń. Podwyżka stóp procentowych o pełny punkt procentowy, jakiej spodziewała się część ekspertów, nie była konieczna, by dolar ustanawiał rekordy swojej siły.

– Choć lwia część umocnienia amerykańskiej waluty miała miejsce jeszcze przed decyzją Fed i wiązała się z wyparowaniem apetytu na ryzyko po ogłoszeniu mobilizacji w Rosji, to wydźwięk posiedzenia amerykańskich władz monetarnych należy odbierać jako jastrzębi i niedający podstaw to utracenia przez dolara statusu pupila inwestorów – ocenia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Czwartkowe notowania z rynku walutowego nie zostawiają zresztą złudzeń. USD w relacji do koszyka głównych walut jest najsilniejszy od 20 lat. Euro ustanawia z kolei nowe minima zarówno w relacji do dolara, jak i franka. Złoty szoruje po dnie: kurs CHF/PLN przebił po raz pierwszy w historii 5,0, USD/PLN też ustanawiał rekordy wszech czasów i przekroczył 4,85, a kurs euro może zmierzać w kierunku 4,80 zł. Tylko w tym miesiącu frank podrożał w stosunku do złotego o blisko 5 proc., a dolar o 3,5 proc.

Fed się nie zatrzyma

Z amerykańskiego banku centralnego płynie jasny przekaz: zdławienie uporczywej inflacji jest celem nadrzędnym, nawet za cenę wyhamowania wzrostu gospodarczego. Rozgrzany rynek pracy w USA, na którym zatrudnienie jest wyższe niż przed wybuchem pandemii, a na jednego poszukującego pracy przydają mniej więcej dwa wakaty, wymaga dalszego zdecydowanego zacieśniania. Na myślenie o obniżkach stóp nie pozwala uporczywa inflacja, która do celu powracać będzie zdaniem decydentów bardzo opornie. Zapanowanie nad nią może okazać się niemożliwe bez wzrostu stopy bezrobocia.

Z tego względu należy oczekiwać dalszych zdecydowanych kroków ze strony Rezerwy Federalnej obliczonych na chłodzenie popytu. Decyzje będą zależne od informacji napływających z amerykańskiej gospodarki, niemniej w tej chwili za scenariusz bazowy trzeba przyjmować kolejną podwyżkę o 75 pkt bazowych na początku listopada. Następnie tempo zacieśniania może zostać zredukowane. Cykl podwyżek stóp procentowych w USA może zakończyć się na poziomie 4,6 proc., a dolar pozostanie atrakcyjny do momentu słabnięcia gospodarki USA i bezdyskusyjnego hamowania inflacji.

Padł rekord: ponad 5 zł za franka

W czwartek, 22 września Szwajcarski Bank Narodowy podniósł stopy procentowe o 75 punktów bazowych i do 0,25 proc. Trwająca od końcówki 2014 r. era ujemnego kosztu pieniądza dobiegła zatem końca.

Jeszcze dzień przed decyzją Szwajcarskiego Banku Centralnego kurs franka sforsował barierę 5 zł. Choć tuż po decyzji frank wyraźnie taniał, to trudno liczyć, żeby polityka SNB nagle stała się kulą u nogi szwajcarskiej waluty i wypchnęła notowania EUR/CHF z dołków w kierunku definitywnie przełamanego w czerwcu parytetu. Notowania zadomowiły się kilka procent poniżej tej bariery i nic nie zwiastuje, by taki stan rzeczy miał się odmienić.

– W rezultacie w najbliższych tygodniach mocny spadek kursu franka szwajcarskiego wydaje się mało realny. Jeśli CHF ma tanieć, to za sprawą poprawy nastrojów na globalnych rynkach i wygasania zaniepokojenia światowego kapitału sytuacją na Ukrainie. W tym roku głębszy spadek kursu franka aniżeli do 4,80 zł nawet w optymistycznych scenariuszach jest mało realny – dodaje Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl.

Szwajcarscy bankierzy nie ulżą frankowiczom

Losy szwajcarskiej polityki pieniężnej są nierozerwalnie związane z krokami Europejskiego Banku Centralnego. Szwajcarskim władzom monetarnym zaczęło w tym roku zależeć na sile franka. Ta radykalna odmiana skutkowała szokującą podwyżką stóp w czerwcu i wyprzedzeniem startu cyklu w stosunku do EBC. Jako że pierwszy ruch wykonali szwajcarzy, a frank w relacji do euro pozostaje rekordowo mocny, ostrzejsze środki niż podwyżka o 75 okazały się na dzisiejszym posiedzeniu zbędne.

– W Szwajcarii zdecydowanie nie można jednak wykluczać dalszych mocnych ruchów stóp czy nawet ich zmian pomiędzy planowanymi posiedzeniami. Inwestorzy, widząc, że SNB nie zasypia gruszek w popiele, wszelkie wątpliwości będą rozstrzygać na korzyść franka, wyceniając agresywniejsze zacieśnianie. Europejski Bank Centralny zmierza do zakończenia roku ze stopą depozytową na poziomie 2 proc. Szwajcarskie władze monetarne nie będą chciały zostać zbyt daleko w tyle, gdyż bardzo mocne rozszerzenie się różnicy stóp z czasem działałoby na niekorzyść franka – analizuje Bartosz Sawicki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Cinkciarz.pl
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj