Lisiczańsk - miasto upadłe. Ten ukraiński obwód nie podniósł się po wojnie z Rosją [REPORTAŻ]

Lisiczańsk 7
Zakład doprowadził do bankructwa na długo przed wojną ówczesny gubernator obwodu ługańskiego Ołeksandr Jefremow, wpędzając go w sztucznie wytworzone długi. Polityk Partii Regionów kazał kierownictwu zakładu kupować gaz po zawyżonych cenach od kontrolowanej przez siebie spółki. Po upadku fabryka została rozkradziona. Lokalni aktywiści uważają, że taki był cel doprowadzenia go do bankructwa. Ktoś wykopał metalowe rury, wywiózł cegły, materiały budowlane, a nawet piasek. <br><br> Na teren fabryki przez otwartą bramę może wejść każdy. Dym unoszący się nad ruinami na środku zdjęcia świadczy o obecności szabrowników wypalających miedź z kabli. Nasz przewodnik, lokalny aktywista Wołodymyr Syrotin, podczas naszej wizyty na pofabrycznym terenie wezwał do nich policję i dziennikarzy z lokalnej telewizji. Przed szabrem nie uchronił nawet ochroniarz, patrolujący teren fabryki starym, zielonym żyguli./Dziennik Gazeta Prawna
Obwód ługański należy do najbardziej zaniedbanych regionów Ukrainy. Wysoka przestępczość, zapuszczony przemysł, zniszczona infrastruktura to nie wszystko. Region dodatkowo ucierpiał wskutek wojny z Rosją, w wyniku której Ukraina straciła kontrolę nad jedynym większym miastem obwodu, Ługańskiem. Odwiedziliśmy Lisiczańsk, jeden z przemysłowych ośrodków kontrolowanej przez Kijów części regionu.
3585383-lisiczansk.jpg
Dziś w tym mieście jest tyle symboli, pokazujących jego niewesołą – delikatnie rzecz ujmując – historię i położenie, że nie sposób nie zwrócić na nie uwagi. Choćby jadąc samochodem po drogach, które mają więcej dziur niż szwajcarski ser, a niektóre z dziur samodzielnie łatają taksówkarze. Albo zwalniając na widok psów (nie lisów będących w nazwie miasta), które w tym dużym, acz wyglądającym na niemal puste mieście opanowały lokalne drogi, zupełnie nie przejmując się zasadami ruchu drogowego.

3585399-lisiczansk-1.jpg
Budynek Reał Banku przy jednej z najważniejszych ulic miasta. W okolicy znajduje się siedziba władz miejskich, prokuratura, policja i muzeum krajoznawcze. Mimo to bank szuka kupca na gmach.

3585417-lisiczansk-2.jpg
Pamiętający czasy sowieckie sklep spożywczo-przemysłowy w Lisiczańsku. Przed drzwiami wciąż wiszą godziny otwarcia. Drzwi były jednak zamknięte. Przeżywający swoje chwile świetności dawno temu szyld na szczycie budynku powoli rdzewieje, a o dawnych czasach przypominają wyrzeźbione na fasadzie budynku skrzyżowane narzędzia kopalniane (u nas te „młotki” to pyrlik i żelosko). Lisiczańsk jest w końcu miastem górniczym.

3585433-lisiczansk-3.jpg
Pomnik Bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941–1945. Tak w sowieckiej tradycji jest określana II wojna światowa, choć współczesna Ukraina woli odchodzić od dotychczasowej nazwy i ram czasowych konfliktu. Pod pomnikiem tradycyjnie powinien płonąć wieczny ogień. W Lisiczańsku został wygaszony.

3585451-lisiczansk-4.jpg
W Lisiczańsku działa legalna kopalnia i kilka zakładów przemysłowych, w tym rafineria, browar i fabryka żelatyny. Kilka tygodni temu w okolicy odnaleziono także nielegalny zakład wydobywczy węgla w formie odkrywki, tzw. kopanka. Odkąd funkcjonariusze przerwali proceder, nikt nie wypompowuje wody z odkrywki, która powoli zamienia się w jezioro. Najciemniejsza warstwa przy jego brzegu to węgiel, do którego dokopali się przestępcy.

3585467-lisiczansk-5.jpg
Przez kilka miesięcy w kopance pracowały dźwigi, buldożery i ciężarówki. Władze zatrzymały sprzęt na czas śledztwa. My zastaliśmy jeden spychacz i dwie opuszczone budki. To miejsce, gdzie przygotowywana była kolejna część nielegalnej kopalni.

3585485-lisiczansk-6.jpg
W 2014 roku Lisiczańsk przez trzy miesiące był pod okupacją kontrolowanych przez Rosję separatystów. W czasie wojny uszkodzono kilkaset budynków, a kilkudziesięciu mieszkańców miasta zginęło. Ale na zdjęciu nie widać wojennych zniszczeń (choć niedaleko podczas okupacji pociski trafiły w ośmiopiętrowy budynek mieszkalny, który spłonął). To teren dawnego zakładu RTI, produkującego specjalistyczny sprzęt z gumy, m.in. taśmociągi dla potrzeb górnictwa. Po lewej widać szkielet dawnego gmachu administracyjnego. Morze ruin było kiedyś cechami. Po stołówce, która stała między cechami a administracją, nie pozostał praktycznie żaden ślad.


>>> Czytaj też: Nieznana twarz KGHM. Tak wygląda praca przy produkcji miedzi [REPORTAŻ]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLisiczańsk - miasto upadłe. Ten ukraiński obwód nie podniósł się po wojnie z Rosją [REPORTAŻ] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj