Obwód ługański należy do najbardziej zaniedbanych regionów Ukrainy. Wysoka przestępczość, zapuszczony przemysł, zniszczona infrastruktura to nie wszystko. Region dodatkowo ucierpiał wskutek wojny z Rosją, w wyniku której Ukraina straciła kontrolę nad jedynym większym miastem obwodu, Ługańskiem. Odwiedziliśmy Lisiczańsk, jeden z przemysłowych ośrodków kontrolowanej przez Kijów części regionu.
Dziś w tym mieście jest tyle symboli, pokazujących jego niewesołą – delikatnie rzecz ujmując – historię i położenie, że nie sposób nie zwrócić na nie uwagi. Choćby jadąc samochodem po drogach, które mają więcej dziur niż szwajcarski ser, a niektóre z dziur samodzielnie łatają taksówkarze. Albo zwalniając na widok psów (nie lisów będących w nazwie miasta), które w tym dużym, acz wyglądającym na niemal puste mieście opanowały lokalne drogi, zupełnie nie przejmując się zasadami ruchu drogowego.
Budynek Reał Banku przy jednej z najważniejszych ulic miasta. W okolicy znajduje się siedziba władz miejskich, prokuratura, policja i muzeum krajoznawcze. Mimo to bank szuka kupca na gmach.
Pamiętający czasy sowieckie sklep spożywczo-przemysłowy w Lisiczańsku. Przed drzwiami wciąż wiszą godziny otwarcia. Drzwi były jednak zamknięte. Przeżywający swoje chwile świetności dawno temu szyld na szczycie budynku powoli rdzewieje, a o dawnych czasach przypominają wyrzeźbione na fasadzie budynku skrzyżowane narzędzia kopalniane (u nas te „młotki” to pyrlik i żelosko). Lisiczańsk jest w końcu miastem górniczym.
Pomnik Bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941–1945. Tak w sowieckiej tradycji jest określana II wojna światowa, choć współczesna Ukraina woli odchodzić od dotychczasowej nazwy i ram czasowych konfliktu. Pod pomnikiem tradycyjnie powinien płonąć wieczny ogień. W Lisiczańsku został wygaszony.
W Lisiczańsku działa legalna kopalnia i kilka zakładów przemysłowych, w tym rafineria, browar i fabryka żelatyny. Kilka tygodni temu w okolicy odnaleziono także nielegalny zakład wydobywczy węgla w formie odkrywki, tzw. kopanka. Odkąd funkcjonariusze przerwali proceder, nikt nie wypompowuje wody z odkrywki, która powoli zamienia się w jezioro. Najciemniejsza warstwa przy jego brzegu to węgiel, do którego dokopali się przestępcy.
Przez kilka miesięcy w kopance pracowały dźwigi, buldożery i ciężarówki. Władze zatrzymały sprzęt na czas śledztwa. My zastaliśmy jeden spychacz i dwie opuszczone budki. To miejsce, gdzie przygotowywana była kolejna część nielegalnej kopalni.
W 2014 roku Lisiczańsk przez trzy miesiące był pod okupacją kontrolowanych przez Rosję separatystów. W czasie wojny uszkodzono kilkaset budynków, a kilkudziesięciu mieszkańców miasta zginęło. Ale na zdjęciu nie widać wojennych zniszczeń (choć niedaleko podczas okupacji pociski trafiły w ośmiopiętrowy budynek mieszkalny, który spłonął). To teren dawnego zakładu RTI, produkującego specjalistyczny sprzęt z gumy, m.in. taśmociągi dla potrzeb górnictwa. Po lewej widać szkielet dawnego gmachu administracyjnego. Morze ruin było kiedyś cechami. Po stołówce, która stała między cechami a administracją, nie pozostał praktycznie żaden ślad.
>>> Czytaj też: Nieznana twarz KGHM. Tak wygląda praca przy produkcji miedzi [REPORTAŻ]
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz
|
