W ocenie ekspertów projekt może prowadzić do nierównego traktowania emerytów, a nawet do obniżenia przyszłych świadczeń części z nich.

Kogo ma objąć ustawa?

Projekt przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dotyczy osób urodzonych po 31 grudnia 1948 r., które:

  • przed 6 czerwca 2012 r. przeszły na wcześniejszą emeryturę,
  • a prawo do emerytury powszechnej nabyły po 31 grudnia 2012 r.

Projekt wskazuje przede wszystkim:

  • mężczyzn urodzonych w latach 1949-1952 oraz w 1954 r.,
  • kobiety urodzone w latach 1954-1959.

Jednak już na etapie opiniowania pojawiły się głosy, że katalog beneficjentów jest zbyt wąski.

ZUS: projekt zawiera błędy legislacyjne

Najbardziej krytyczna opinia pochodzi od Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

ZUS wskazał, że projekt obejmuje także emerytury częściowe oraz świadczenia z art. 88a Karty Nauczyciela, mimo że przed 6 czerwca 2012 r. takie rozwiązania w ogóle nie obowiązywały.

Emerytura częściowa została wprowadzona dopiero 1 stycznia 2013 r., a art. 88a Karty Nauczyciela wszedł w życie 1 września 2024 r. Oznacza to, że nie ma w Polsce osoby, która mogłaby przed 6 czerwca 2012 r. uzyskać tego rodzaju świadczenie.

Zakład proponuje więc usunięcie tych przepisów z projektu.

Nie tylko „wskazane roczniki”

ZUS zwraca też uwagę, że problem pomniejszania emerytur (na podstawie art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej) może dotyczyć szerszej grupy niż tylko wskazane roczniki.

Chodzi m.in. o:

  • górników,
  • twórców i artystów,
  • osoby, które przeszły na wcześniejszą emeryturę przed 6 czerwca 2012 r., ale powszechny wiek emerytalny osiągnęły już po 1 stycznia 2013 r.

W ocenie ZUS i części ekspertów wszystkie te grupy znajdują się w analogicznej sytuacji prawnej.

Spór o sposób liczenia emerytury

Kolejne wątpliwości dotyczą zasad ustalania wysokości świadczenia.

Projekt zakłada różne podejście do dwóch grup:

  • osób, które po osiągnięciu wieku emerytalnego złożyły wniosek,
  • osób, które nigdy nie wystąpiły o przeliczenie świadczenia.

Ministerstwo Finansów ostrzega, że takie rozwiązanie może prowadzić do nierówności, ponieważ zastosowanie różnych tablic dalszego trwania życia może skutkować korzystniejszym wyliczeniem dla jednej z grup.

Resort finansów postuluje przyjęcie jednolitej zasady: stosowania tablic obowiązujących w dniu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego.

RCL: możliwa sprzeczność przepisów

Zastrzeżenia zgłosiło również Rządowe Centrum Legislacji.

Wiceprezes RCL wskazała na potencjalną sprzeczność przepisów dotyczących daty ustalania wysokości emerytury – projekt w jednym miejscu odwołuje się do dnia złożenia wniosku, w innym do dnia wejścia w życie ustawy.

Brakuje także jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie będą skutki niezłożenia wniosku do 31 grudnia 2026 r.

Najpoważniejszy zarzut: brak waloryzacji

Zdaniem dr. Andrzeja Hańderka, radcy prawnego z Krakowa, w projekcie pominięto kluczowy problem.

Chodzi o nieuwzględnianie rocznych waloryzacji kapitału początkowego i składek w okresie pobierania wcześniejszej emerytury do momentu osiągnięcia wieku powszechnego.

To może znacząco obniżyć końcową wysokość świadczenia, mimo że projekt formalnie ma poprawiać sytuację emerytów.

Kontekst: wyrok TK i korzystne orzeczenia

Sprawa ma szersze tło. Po wyroku Trybunał Konstytucyjny z 4 czerwca 2024 r. (SK 140/20) sądy apelacyjne zaczęły wydawać korzystne wyroki dla osób poszkodowanych przez art. 25 ust. 1b ustawy emerytalnej.

W niektórych sprawach:

  • miesięczne świadczenia wzrosły o ponad 1 tys. zł,
  • wyrównania sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych.

To pokazuje, że stawka w sporze o kształt nowych przepisów jest realna i dotyczy konkretnych pieniędzy.

Co dalej z projektem?

Opinie ZUS, RCL i MF oznaczają, że projekt prawdopodobnie wymaga istotnych poprawek.

Kluczowe pytania pozostają otwarte:

  • czy katalog beneficjentów zostanie rozszerzony,
  • czy przepisy zostaną ujednolicone,
  • czy rząd wycofa się z kontrowersyjnych zasad ustalania wysokości świadczenia.

Dla tysięcy wcześniejszych emerytów to nie tylko spór legislacyjny, ale kwestia realnej wysokości przyszłej emerytury.