Jeszcze niedawno rynek pracy był zdominowany przez trend mobilności i kult młodości. Pracownicy często zmieniali zatrudnienie co dwa–trzy lata, a firmy koncentrowały się na przyciąganiu młodszych kandydatów. Dziś sytuacja zaczyna się odwracać.
Specjaliści ds. zatrudnienia coraz częściej wskazują na niewykorzystany potencjał osób 60+, określanych mianem „Silver Tsunami”. To pracownicy, którzy łączą doświadczenie zawodowe z rosnącymi kompetencjami cyfrowymi. Co istotne, wyróżnia ich także lojalność wobec pracodawcy – cecha coraz rzadsza w młodszych pokoleniach.
Chcą pracować, ale system ich odrzuca
Z danych przywoływanych przez „Głos Seniora” wynika, że w 2025 roku pracowało ponad 1,38 mln Polaków po sześćdziesiątce. To pokazuje, że wielu seniorów pozostaje aktywnych zawodowo mimo osiągnięcia wieku emerytalnego.
Jednak skala tego zjawiska mogłaby być znacznie większa. Jak podaje „Rzeczpospolita”, aż 71 proc. osób 60+ deklaruje chęć kontynuowania pracy. W rzeczywistości zatrudnienie znajduje jedynie około jedna trzecia z nich.
Powód? Nie brak motywacji, lecz bariery mentalne po stronie pracodawców. Wielu kandydatów po wysłaniu dziesiątek CV bez odpowiedzi rezygnuje z dalszych prób. W efekcie osoby gotowe do pracy wypadają z rynku jeszcze przed realną szansą na zatrudnienie.
Stereotypy silniejsze niż kompetencje
Problemem pozostają utrwalone przekonania dotyczące starszych pracowników. W wielu firmach wciąż funkcjonuje obraz seniora jako osoby mniej wydajnej, częściej chorującej i mającej trudności z nowymi technologiami.
Pojawiają się także obawy, że starsi pracownicy niechętnie uczą się nowych systemów lub gorzej adaptują się do zmian organizacyjnych. Do tego dochodzi argument kosztowy – seniorzy bywają postrzegani jako drożsi, co w czasach presji na optymalizację wydatków często działa na ich niekorzyść.
W praktyce takie podejście przybiera formę ageizmu, który skutecznie ogranicza dostęp tej grupy do zatrudnienia.
Państwo chce dopłacać do zatrudniania seniorów
Rząd planuje przeciwdziałać temu zjawisku poprzez wprowadzenie zachęt finansowych dla pracodawców. Jak informuje „Rzeczpospolita”, w przygotowywanej ustawie o rynku pracy i służbach zatrudnienia znalazły się rozwiązania mające ułatwić zatrudnianie osób w wieku emerytalnym.
Założenie jest proste: państwo chce współfinansować zatrudnienie seniorów, pokazując firmom, że doświadczenie może być realną wartością, także ekonomiczną.
Nawet kilka tysięcy złotych wsparcia, ale pod warunkami
Projekt przewiduje możliwość uzyskania dopłat do wynagrodzenia pracownika 60+ z powiatowego urzędu pracy. Maksymalna kwota wsparcia ma wynosić połowę minimalnego wynagrodzenia – obecnie 2403 zł miesięcznie.
Z programu będą mogli skorzystać pracodawcy zatrudniający osoby wcześniej zarejestrowane jako bezrobotne lub poszukujące pracy. O przyznaniu środków zdecyduje starosta, a szczegóły – takie jak wysokość dopłaty i czas jej wypłaty – zostaną określone w umowie zawieranej maksymalnie na dwanaście miesięcy.
Jak informowała „Rzeczpospolita”, mechanizm ma działać naprzemiennie: w jednym miesiącu firma otrzymuje refundację części kosztów, w kolejnym finansuje zatrudnienie samodzielnie. Następnie wsparcie może zostać ponownie przyznane.
Istotnym warunkiem jest również brak wcześniejszego zatrudnienia seniora u tego samego pracodawcy tuż przed jego rejestracją w urzędzie pracy.
Zysk dla firm i gospodarki
Resort rodziny, pracy i polityki społecznej podkreśla, że celem zmian jest nie tylko zwiększenie aktywności zawodowej osób starszych, ale także ograniczenie ich wykluczenia z rynku pracy.
W szerszej perspektywie chodzi o odpowiedź na wyzwania demograficzne i niedobór specjalistów. Włączenie seniorów do rynku pracy ma być więc nie tylko działaniem społecznym, lecz także racjonalną decyzją ekonomiczną, zarówno dla firm, jak i całej gospodarki.