Nasz nowoczesny system produkcji żywności z pozoru wygląda efektywnie: wytwarza dużo i wydaje się bardzo innowacyjny. Ale także zachęca ludzi do jedzenia niezdrowych cukrów i tłuszczów, a aż jedna trzecia wyprodukowanej żywności trafia na śmietnik. Przemysłowe rolnictwo zanieczyszcza jeziora i rzeki oraz odpowiada za zubożenie żyznych gleb, które są nie do odtworzenia.

Przemysł związany z produkcją żywności i rolnictwem potrafi całkiem dobrze ukrywać te oraz inne koszty przed opinią publiczną. Nie będzie to już takie łatwe, gdy ludzie zaczną masowo umierać, a perspektywa taka według ONZ nie jest aż tak odległa w czasie. Specjaliści z całego świata zajmujący się zdrowiem zmagają się z gwałtownym wzrostem liczby śmiertelnie niebezpiecznych, opornych na leki szczepów grzybów Candida auris, które atakują ludzi o osłabionych systemach odpornościowych. Niestety ich pojawienie się może być związane z masowym stosowaniem chemicznych środków grzybobójczych w rolnictwie i produkcji żywności.

Candida auris zidentyfikowano po raz pierwszy w 2009 roku w Japonii. Patogen ten jest przeważnie kojarzony z placówkami opieki zdrowotnej i rozprzestrzenia się poprzez kontakt z zarażonymi pacjentami. Od 2009 roku szczep w bardzo szybkim tempie rozprzestrzenił się na cały świat, co zaalarmowało urzędników zajmujących się opieką zdrowotną. Niestety bardzo trudno jest zidentyfikować i usunąć grzybiczy patogen, który zabija ponad 50 proc. zarażonych. Tylko w USA odnotowano setki nowych zachorowań w ciągu ostatnich kilku lat, głównie w stanach Nowy Jork, Illinois i New Jersey. Amerykańskie centra ds. kontroli i prewencji chorób próbują edukować lekarzy na temat najlepszych praktyk.

Równie ważne co edukacja, jest ustalenie źródła szczepów, a niektóre z nich bywają oporne na wszystkie trzy klasy leków przeciwgrzybicznych. Z przeprowadzonych badań wynika, że oporne szczepy grzybów pojawiają się niezależnie od siebie z różnych powodów i wykryto je wśród osób, które wcześniej nie były leczone środkami przeciwgrzybicznymi. Skąd więc się wzięły?

Jedna z odpowiedzi brzmi: nowe szczepy grzybów pojawiły się ze względu na nadużywanie środków grzybobójczych (fungicydów) nie w medycynie, ale w rolnictwie. Fungicydy, znane również jako azole, są wykorzystywane do powstrzymywania wzrostu grzybów w roślinach i owocach. Ich sprzedaż odpowiada za 30 proc. sprzedaży wszystkich środków grzybobójczych i co ważne, pod względem chemicznym są one prawie identyczne jak środki grzybobójcze stosowane w lekach przeznaczonych dla człowieka.

Z dotychczasowych badań wynika, że stosowanie fungicydów w rolnictwie jest powiązane z pojawieniem się innych szczepów grzybów odpornych na środki chemiczne – chodzi o szczep Aspergillus fumigatus. Podczas gdy grzyby nie atakują upraw, to można je znaleźć w glebach na całym świecie. To jedno z najczęstszych zakażeń pleśnią na świecie, które jest potencjalnie śmiertelne dla osób z osłabioną odpornością. Odporne na środki chemiczne szczepy grzybów, które znaleziono na polach i w uprawach kwiatów, gdzie stosowano fungicydy, charakteryzują się specyficznymi mutacjami genetycznymi. Mutacje te są podobne do tych, które zaobserwowano w szczepie Aspergillus atakującym ludzi.

Potrzeba dalszych badań, aby ustalić, czy nowe szczepy grzybów Candida auris mają swoje źródło w rolnictwie, ale już przykład szczepu Aspergillus wyraźnie pokazuje niebezpieczeństwa nowoczesnego rolnictwa, a jest ich więcej. Stosowanie na masową skalę antybiotyków w produkcji żywności doprowadziło do wytworzenia się lekoopornych bakterii. Badania brytyjskiego rządu, których wyniki opublikowano w 2016 roku, wskazują, że za 30 lat choroby związane z lekoopornymi infekcjami będą zabijały więcej ludzi niż nowotwory, a liczba ofiar śmiertelnych może dochodzić do 10 mln rocznie.

Do tego wszystkiego nie musi dojść. Stosowanie pestycydów może być w dużej mierze zredukowane lub nawet wyeliminowane, bez zmniejszenia efektywności i opłacalności upraw. Niektóre metody rolnictwa organicznego, nawet te najprostsze, jak choćby płodozmian, są skorelowane ze wzrostem grzybów mutualistycznych, które wypierają patogenne szczepy takie jak C. auris. Niestety, ponieważ konwencjonalne rolnictwo jest w dużej mierze subsydiowane, a ceny rynkowe nie zawierają kosztów środowiskowych lub kosztów związanych ze zdrowiem człowieka, żywność organiczna jest droższa, a jej producenci podejmują trudną walką o wyższą konsumpcję.

Oczywiście, z pomocą może przyjść też technologia, choćby w formie nowych środków chemicznych czy bioinżynierii i nowych odmianach roślin odpornych na grzyby. Istnieje też wiele możliwości dla robotów rolniczych, które mogłyby rozpylać pestycydy dokładniej, zmniejszając przy tym ilość używanych chemikaliów. Technologia jednak nie powinna znaleźć się z centrum naszego zainteresowania tylko dlatego, że bywa ona najbardziej zyskowną ścieżką dla wielkich firm.

Kevin Walker, ekspert ds. rolnictwa ze stanowego Uniwersytetu Michigan, w swojej ostatniej książce "The Grand Food Bargain" kreśli historię rolnictwa ostatnich 100 lat, pokazując proces wypierania małych gospodarstw przez te wielkie. W Stanach Zjednoczonych tylko cztery korporacje odpowiadają za sprzedaż od 50 do 95 proc. wszystkich nasion, środków chemicznych dla rolnictwa, pasz dla zwierząt i maszyn rolniczych. Odkąd wielkie firmy zaczęły kontrolować rynek, jakość żywności zaczęła się pogarszać, zaś nasza dieta w coraz większym stopniu opierała się o żywność przetworzoną, bogatą w cukry i tłuszcze, które przynoszą większe zyski.

„Żywności nie ceni się już za zdolność do podtrzymywania życia, ale za zdolność do generowania zysków” – podsumowuje Walker. Pojawienie się szczepów grzybów Candida auris pokazuje, że takie wąskie podejście oparte o prymat zyskowności wiąże się z ryzykiem utraty efektywności jednych z najbardziej wartościowych leków w medycynie.

>>> Czytaj też: Buchanan: Ziemię otaczają tysiące śmieci. Orbita wkrótce stanie się bezużyteczna [OPINIA]