Banki poczuły zieloną falę na rynku. Do niedawna do inwestycji w odnawialne źródła energii podchodziły z dystansem, ponieważ nieźle się sparzyły na spadku cen zielonych certyfikatów. Niestabilność prawa i systemu wsparcia namieszały na polskim rynku OZE i wiele projektów, w które zaangażowały się banki, balansowało na krawędzi opłacalności albo wręcz bankrutowało. Teraz jest odwrotnie. Własna elektrownia słoneczna czy wiatrowa to projekt, z którym w ciemno można się zgłosić po kredyt, a finansiści widzą w tym jedno z lepszych źródeł dochodów. Jest jednak kilka rzeczy, na które zwracają szczególną uwagę.
Koncesja na "dzień dobry"

Rynek zielonej energii rozruszały aukcje wsparcia OZE, z których największa była ubiegłoroczna, zdominowana przez nowe elektrownie słoneczne i wiatrowe. Wartość zakontraktowanej od nich energii w okresie 15 lat wynosi kilkanaście miliardów złotych. Wygrały spółki inwestujące z reguły w kilkanaście-kilkadziesiąt elektrowni słonecznych o mocy do 1 MW oraz inwestorzy budujący większe farmy wiatrowe.

ELEKTROWNIE WĘGLOWE W POLSCE STAJĄ SIĘ CORAZ GORSZYM BIZNESEM

Największe projekty wiatrowe finansuje Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, ale też i mniejsze banki mają co robić. Tu szczególnie atrakcyjne są elektrownie słoneczne. Ale w przypadku wygranej w ubiegłym roku aukcji ryzyko podnosi krótki termin na realizację inwestycji. Elektrownia słoneczna musi w ciągu 18 miesięcy sprzedać energię do sieci, co oznacza, że w tym czasie powinna dostać koncesję z URE. Trudności z uzyskaniem koncesji to trudności ze zdobyciem finansowania.

Kredytem "Zielona Energia" kusi między innymi bank BGŻ. Oferta jest skierowana do podmiotów prowadzących lub podejmujących działalność gospodarczą w zakresie wytwarzania energii z OZE. "Jednym z podstawowych warunków wykorzystania kredytu jest przedstawienie przez klienta promesy koncesji na wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych, wydanej przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (o ile jest ona wymagana przepisami prawa)" - zaznacza w ofercie BGŻ.

Infografika

Infografika

źródło: Materiały Prasowe

Umowa na sprzedaż energii

Po pieniądze duzi inwestorzy sięgają zarówno za granicą, jak i w Polsce. Bank Ochrony Środowiska jest w trakcie negocjacji kontraktu kredytowego na ok. 150 mln zł, który miałby objąć budowę zespołu farm słonecznych w Polsce. - Byłaby to największa taka umowa BOŚ Banku na rzecz instalacji fotowoltaicznej. Nie tylko projekty OZE z aukcji mogą zagwarantować sobie stałą cenę za energię przez wiele lat. W ostatnim okresie działające w Polsce przedsiębiorstwa, z reguły duże korporacje, poszukują zielonej energii i zawierają umowy typy PPA. Przy staraniu się o kredyt w banku taka umowa to duży plus - mówi prof. Konrad Raczkowski, wiceprezes BOŚ.

Na jakie rodzaje finansowania będą otwierały się banki? Jakie warunki kredytowe proponują największe banki? Jakie dotacje oferuje Unia Europejska? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Karol Lasocki, partner w kancelarii DWF Poland uważa, że banki powoli będą otwierać się na finansowanie projektów formule PPA, choć na razie szykują się do kredytowania zwycięzców tegorocznych aukcji.

Własna elektrownia

Kolejny trend to inwestowanie w elektrownie słoneczne przez przedsiębiorców, którzy chcą zużywać energię na własny użytek. Tu wybór kredytów jest całkiem duży, a zainteresowanie równie wielkie.

- Niepewność związana z rosnącymi cenami energii a jednocześnie spadek kosztów inwestycji w fotowoltaikę sprawiają, że przedsiębiorcy zaczęli interesować się własną produkcją. Ocenia się, że takie inwestycje dynamicznie się rozwiną gdy tylko definicja prosumenta zostanie rozszerzona na przedsiębiorców, co jest obecnie przedmiotem zaawansowanych zmian legislacyjnych - dodaje Jacek Zabielski, dyrektor Departamentu Zarządzania Produktami BOŚ.

Banki oczekują z reguły 20-30 proc. wkładu własnego. W kwestii uzyskania zabezpieczenia pomóc może uruchomiona niedawno oferta Banku Gospodarstwa Krajowego dla fotowoltaiki. Gwarancja Biznesmax jest bezpłatnym zabezpieczeniem kredytu bankowego (BGK współpracuje z Aliorem i BOŚ), udzielanym z unijnych funduszy. Z oferty mogą skorzystać MŚP, które chcą produkować prąd na własne potrzeby. Maksymalna kwota gwarancji to 2,5 mln euro, przyznawana jest na maksymalnie 20 lat i zabezpiecza do 80 proc. kredytu. Dodatkową korzyścią jest możliwość uzyskania refundacji zapłaconych odsetek, przy czym stopa referencyjna roczna to teraz 5 proc.

Czy przedsiębiorcy inwestujący w OZE skuszą się na kredyt z gwarancją? Dotychczas gwarancje Biznesmax cieszyły się umiarkowanym zainteresowaniem.

Unijne dotacje

Najatrakcyjniejszą formą finansowania są dotacje. Na Podlasiu na inwestycje w OZE można dostać do 85 proc. dofinansowania. Do 28 czerwca trwa tam nabór wniosków w konkursie z działania 5.1. Wspierane będą inwestycje w budowę nowych lub zwiększenie mocy jednostek wytwarzania energii elektrycznej i ciepła z OZE (biomasy, biogazu, energii wiatru, słońca, wody oraz Ziemi) wraz z podłączeniem do sieci dystrybucyjnej/przesyłowej. Warunek jest taki, że przeważająca ilość energii wyprodukowanej w urządzeniach OZE musi być wykorzystana przez wnioskodawcę na potrzeby własne. Minimalna kwota dofinansowania dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw to 1 mln zł.

Perspektywy rynku słonecznego są obiecujące. Jak ocenia Instytut Energetyki Odnawialnej, wartość rynku inwestycji PV przekroczy w tym roku 3,5 mld zł, a łączne obroty, łącznie z wartością energii wytworzonej w 2019 roku przekroczą 4 mld zł. Przede wszystkim pomóc ma zmiana ustawy po OZE. Przedsiębiorcy posiadający mikroinstalację będą mogli jako prosumenci skorzystać z systemu "opustów" przy sprzedaży zielonej energii. Dzięki temu nadwyżkę produkcji mogliby magazynować w sieci, a potem odebrać 70-80 proc. tej energii bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Nowelizacja ustawy o OZE wraz z rozszerzeniem definicji prosumenta ma zostać przyjęta w lipcu.

Autor: Magdalena Skłodowska, WysokieNapiecie.pl