PKN Orlen nie krył swoich energetycznych ambicji (i je realizował), a Energa była w tym kontekście modelowym obiektem do realizacji tej strategii. W końcu to najbardziej „zielona” firma spośród wszystkich spółek energetycznych, a PKN Orlen zgodnie ze strategią stawia na rozwój nisko– i zeroemisyjnych źródeł wytwarzania energii. Można zatem powiedzieć, że PKN Orlen, ogłaszając w grudniu 2019 r. wezwanie na akcje Energi, podjął decyzję, która i tak była prędzej czy później nieuchronna.

Pomysł przejęcia firmy energetycznej wydaje się naturalny dla każdego, kto analizuje zjawiska zachodzące na globalnym rynku.

Tak robią paliwowi giganci

Od kilkunastu lat największe światowe firmy paliwowe uznały, że trend odchodzenia od paliw kopalnych jest nieuchronny (można co najwyżej dyskutować o tempie) i poprzestanie na dotychczasowym core businessie jest strategią co najmniej krótkowzroczną. Rosnące presja instytucjonalna i społeczna na przechodzenie na zieloną energię, malejące koszty technologiczne oraz rozpowszechnianie się elektrycznych aut – co w wieloletniej perspektywie może diametralnie zmienić rynek motoryzacyjny i paliwowy – to trendy, wobec których nie można było pozostać obojętnym. Unia Europejska jest niekwestionowanym liderem transformacji energetycznej na arenie międzynarodowej i dąży do systematycznego zastępowania paliw kopalnych źródłami niskoemisyjnymi oraz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Prognozy S&P Global Platts Analytics przewidują, że pojazdy elektryczne typu plug-in, w tym hybrydy, będą stanowiły prawie połowę globalnej sprzedaży aut do 2040 r., wypierając popyt na ropę jako paliwo transportowe i rozszerzając rolę sektora energii elektrycznej.

Konsekwencją postępującej transformacji energetycznej jest stopniowe kurczenie się dotychczasowych obszarów działalności spółek sektora na rzecz rozwoju nowych perspektywicznych obszarów biznesu. Skoro zatem w już nie tak dalekiej przyszłości samochody mają „tankować” prąd, a nie benzynę, dotychczasowi dostawcy paliwa musieli zacząć przygotowywać się na taką ewentualność i zadbać o to paliwo przyszłości, a także sieć jego dystrybucji. Innymi słowy – w odpowiedzi na transformację energetyczną spółki sektora muszą ewoluować w kierunku bardziej zrównoważonych i zdywersyfikowanych koncernów multienergetycznych.

Dziś elektromobilność to jeszcze margines całego rynku motoryzacyjnego, ale także w przemyśle rezygnuje się z paliw kopalnych. Według jednego ze scenariuszy przygotowanych przez Międzynarodową Agencję Energii, w Europie popyt na ropę będzie się zmniejszał o 1,8 proc. rocznie – najszybciej ze wszystkich kontynentów i w 2040 r. jej zużycie będzie o 35 proc. niższe niż w 2017 r. W tym samym czasie, według prognoz BP, udział OZE w produkcji energii elektrycznej na świecie wzrośnie o 30 proc. Zdaniem analityków Shella do 2070 r. udział samej energii wiatrowej i słonecznej w łącznych dostawach energii pierwotnej zwiększy się z obecnego 1 proc. do 45 proc.

Dlatego ci, którzy rozdawali karty na rynku paliw w ostatnich dziesięcioleciach, musieli się zmienić, aby nadal pozostać w tej rozgrywce. Od kilkunastu lat największe koncerny paliwowe coraz śmielej i bardziej konsekwentnie inwestują w energetykę. Jedni budują własne źródła OZE – zarówno wiatrowe, jak i fotowoltaiczne – inni przejmuję działające już na rynku firmy.

Dość wspomnieć transakcję sprzed dwóch lat, kiedy francuski koncern paliwowy Total przejął za 1,4 mld euro 74,33 proc. udziałów Direct Energie – trzeciego po EDF i Engie największego dostawcy energii we Francji, który posiada liczone w gigawatach portfolio projektów w sektorze odnawialnych źródeł energii. Wraz z przejęciem Direct Energie Total zwiększył swoją aktywność w obszarze wytwarzania energii, przejmując elektrownie gazowe o mocy ok. 800 MW oraz odnawialne źródła energii o mocy 550 MW. Dodatkowo przejął projekty inwestycyjne na 400 MW w energetyce gazowej oraz realizowane we Francji projekty OZE o łącznej mocy 2 GW. Poprzez działającą w branży energetyki odnawialnej spółkę Total Eren przejął też dewelopera odnawialnych źródeł energii, zarejestrowaną w Luksemburgu firmę Novenergia, która działa na rynkach OZE w sześciu krajach – w Portugalii, Hiszpanii, Bułgarii, we Francji, Włoszech i w Polsce.

Inne firmy również intensywnie rozbudowują swoje aktywa energetyczne. Brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell deklaruje, że chce stać się największym na świecie koncernem energetycznym do 2030 r. Sporo inwestuje w OZE – m.in. konsorcjum inwestorów z udziałem potentata paliwowego zamknęło finansowanie dla projektu ogromnej morskiej farmy wiatrowej, która stanie u wybrzeży Holandii i w skład której wejdą największe na świecie wiatraki. Brazylijski potentat paliwowy Petrobas już stał się czwartą największą spółką w sektorze energetycznym na świecie.

Korzeni tego trendu należy szukać przed dekadami. Już w 1999 r. BP kupił za 45 mln dol. 50 proc. akcji w amerykańskiej spółce Solarex produkującej panele fotowoltaiczne (PV). W ostatnich latach zjawisko przybrało na sile i każdego roku odnotowujemy kilkadziesiąt podobnych transakcji. Na przykład w listopadzie 2017 r. Statoil nabył 40 proc. udziałów w farmie fotowoltaicznej Apodi w Brazylii o mocy 162 MW.

Silny gracz w branży

Działania Orlenu są naturalną konsekwencją globalnych zjawisk. I chociaż przejęcie gdańskiego koncernu energetycznego jest bez wątpienia najbardziej spektakularnym przedsięwzięciem, to „uenergetycznianie” PKN Orlen trwało przecież od lat.

Dość wspomnieć, że jeszcze przed fuzją wytwarzał więcej energii niż przejmowana gdańska spółka, choć trzeba dodać, że znaczna część produkowanej energii elektrycznej (około połowa) i cieplnej (ponad 90 proc.) zużywana była na własne potrzeby zakładów należących do Grupy PKN Orlen.

Obecnie grupa PKN Orlen posiada aktywa energetyczne w trzech krajach: Polsce, Czechach i na Litwie. W Płocku od 1968 r. działa elektrociepłownia na ciężki olej opałowy i gaz. Obecnie dysponuje ona mocą elektryczną na poziomie 359 MW oraz 2150 MWt mocy cieplnej. Najbardziej cenne, nowoczesne aktywa grupy w sektorze elektroenergetycznym to blok gazowo-parowy we Włocławku o mocy 474 MWe uruchomiony w 2017 r. oraz blok gazowo-parowy w Płocku dysponujący mocą 608 MWe oddany do użytku w 2018 r. Orlen planuje również budowę morskiej farmy wiatrowej na Bałtyku o maksymalnej mocy do 1200 MW oraz budowę farmy fotowoltaicznej we Włocławku, której moc zainstalowana może wynieść ok. 2 MW.

Grupa ma też m.in. elektrociepłownie w Trzebini i Jedliczu zasilane gazem ziemnym, olejem opałowym i miałem węglowym. Z kolei w Czechach dysponuje dwoma elektrociepłowniami bazującymi głównie na węglu brunatnym oraz gazie (w Litvinovie i Spolanie) oraz dwoma opalanymi gazem ziemnym (w Kolinie i Pardubicach). Wreszcie w litewskich Możejkach elektrociepłownia opalana jest głównie ciężkim olejem opałowym, gazami rafineryjnymi oraz gazem ziemnym.

Orlen już teraz jest aktywny na rynku sprzedaży energii elektrycznej – wytwarza ok. 8,5 TWh, z czego sam zużywa około 40 proc. produkcji. Dla porównania –Energa wytwarza tylko 3,9 TWh, a sprzedaje 19,8 TWh.

Rozwój aktywów energetycznych już ma swoje istotne miejsce w aktualnej strategii Orlenu. Zapewne w tworzonym właśnie dokumencie formułującym cele do roku 2030 ten kierunek będzie jeszcze mocniej zaakcentowany. Płocki koncern zapowiedział, że przedstawi nową strategię do końca roku. Obejmie on wszystkie obecne biznesy i potencjalnie nowe obszary rozwoju grupy.

Dlaczego Energa?

W kontekście energetycznych ambicji Orlenu zakup Energi wydaje się naturalnym krokiem. Bo chociaż polskie spółki energetyczne przeżywają na giełdzie trudniejsze chwile, to jednak nie można sobie wyobrazić dalszego rozwoju gospodarki bez zapewnienia jej zaopatrzenia w energię elektryczną. Potrzebują jej przemysł i usługi, potrzebna jest gospodarstwom domowym, a w dalszej perspektywie również do ładowania aut elektrycznych.

Energa była naturalnym celem przejęcia, jako najbardziej „zielona” z polskich grup energetycznych – obecnie około jednej trzeciej produkowanej przez nią energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. Kupując Energę, Orlen kupuje zatem sporo „zielonych mocy”.

Ponadto koncern jest na zaawansowanym etapie prac przygotowawczych w projekcie budowy farmy wiatrowej na Bałtyku. Przyznana koncesja pozwala koncernowi wytwarzać do 1,2 GW mocy. To też wpisuje się w globalne megatrendy – dzisiejsi wielcy świata paliw mocno inwestują w morską energetykę wiatrową.

Orlen wraz z Energą już jest liczącym się graczem i w dodatku bardzo perspektywicznym, a niewykluczone, że w przyszłości najbardziej konkurencyjnym. Inne koncerny, chociaż też stawiają na odnawialne źródła energii, będą znacznie bardziej odczuwały wzrost cen praw do emisji dwutlenku węgla.

Płocki koncern wytwarza prąd przede wszystkim z gazu znacznie mniej emisyjnego niż węgiel. Wspomniano już o dwóch nowoczesnych blokach parowo-gazowych w Płocku i we Włocławku oraz EC Płock – największej elektrociepłowni przemysłowej w Polsce. Jeśli dodamy do tego zapowiadane przestawienie na gaz największej realizowanej obecnie przez Energę (wspólnie z Eneą) inwestycji – nowego bloku energetycznego, czyli Ostrołęki C – w perspektywie rysuje nam się wizja niskoemisyjnego koncernu energetycznego. Dalszy rozwój tego obszaru ma jeszcze jedno nie mniej ważne znaczenie w kontekście OZE. Wykorzystanie bloków parowo-gazowych w Płocku i we Włocławku oraz Ostrołęki C opartej na gazie ziemnym będzie bilansowało chwilowe niedobory mocy w systemie wynikające ze zmienności pracy OZE i ma stanowić element przejściowy między całkowitym odejściem od paliw kopalnych na rzecz OZE.

Według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) do 2040 r. segment energetyki oparty na gazie będzie rósł w tempie 1,4 proc. rok do roku. Co ważne, Orlen jest firmą stabilną finansowo, stać ją na inwestycje, a i uzyskanie zewnętrznego finansowania na moce gazowe będzie znacznie łatwiejsze niż w przypadku źródeł węglowych. Wiele europejskich (i nie tylko) instytucji finansowych wycofało się z finansowania energetyki węglowej, kłopoty pojawiają się nawet przy modernizacjach, które mają zmniejszyć ich emisyjność. Sfinansowanie źródeł gazowych będzie znacznie łatwiejsze, a źródła OZE będą zapewne mogły liczyć wręcz na preferencyjne warunki, jeśli wziąć pod uwagę europejski Nowy Zielony Ład.

Połączenie Orlenu z Energą może otwierać nową erę w polskiej gospodarce – powstanie bowiem pierwszy koncern multinergetyczny, który w swoim biznesie będzie w stanie realizować megatrendy, takie jak niskoemisyjna energetyka czy elektromobilność. Nic tak nie przemawia do świadomości jak dobry przykład. A fuzja Orlenu z Energą może być właśnie takim dobrym przykładem niskoemisyjnej i efektywnej energetyki.

Materiały prasowe