Źródło nieznane

fot. Krzysztof Kania/mat. prasowe

Reklama

Adam Rapacki, były zastępca komendanta głównego policji, były wiceminister spraw wewnętrznych

Jak pan ocenia zachowania policji na ostatnich protestach Strajku Kobiet?

Policja jest od tego, żeby pilnować przestrzegania prawa i zapewnić bezpieczeństwo. Żeby oceniać zachowania policji, trzeba patrzeć na poszczególne sprawy. Trudno to uogólniać, choć ostatnio czasem obserwujemy pewne przewymiarowania sił policyjnych w stosunku do konkretnego zgromadzenia, tak np. było przy proteście przedsiębiorców czy osób LGBT. Teraz mamy do czynienia ze zgromadzeniami znacznie bardziej licznymi. Demonstracje spotykają się z policjantami i w olbrzymiej większości te zachowania policjantów są wyważone i gwarantujące bezpieczeństwo protestującym kobietom.

Jednak przez media przewijają się filmiki, na których np. policjant przewraca staruszkę.

Podczas takich incydentów my widzimy tylko to, jak policjant kogoś zatrzymuje, a nie to, co działo się wcześniej. Być może ktoś rzucił kamieniem…

Staruszka rzucająca kamieniem?

Wszystko jest możliwe. Żeby oceniać to zachowanie, trzeba mieć cały materiał filmowy i przekaz osób uczestniczących w tym zdarzeniu.

A ostatnie zatrzymanie posła?

Poseł ma immunitet. Być może w tym wypadku nie było wiadomo, że jest to poseł. W trakcie zatrzymania grupy nie sposób zweryfikować wszystkiego od razu. Każdy może powiedzieć, że jest posłem, ale zanim ta osoba zostanie wylegitymowana, mija trochę czasu i przez moment poseł faktycznie mógł być zatrzymany. Jeżeli zaś wyciągał legitymację i ją pokazywał, to absolutnie nie powinien być zatrzymany. Zbyt rzadko są wykorzystywani negocjatorzy policyjni, którzy powinni łagodzić konflikt i próbować rozładować emocje. Ale powtórzę: by ocenić takie działania, trzeba mieć kompletny materiał z danego wydarzenia.

Jak pan oceni w tym kontekście zachowania z placu Trzech Krzyży w Warszawie, gdzie narodowcy chcieli bronić kościoła?

To rozwiązanie zdecydowanie nie do przyjęcia. Jedynym organem, który może tak używać przemocy, jest tylko i wyłącznie policja, a nie żadne bojówki narodowe. To zaczyna przypominać okres II RP, kiedy różne ugrupowania partyjne miały przybudówki i bojówki, a zaraz dojdziemy do tego, że Polacy zaczną strzelać do Polaków. Policja sobie da radę i nie pozwoli na to, by dewastować jakieś obiekty, obojętnie – czy kościoły, czy siedziby partii.

Pojawiają się zarzuty, że policja jest zbyt brutalna. Ale są też takie, że jest niewystarczająco aktywna i pozwala na agresję i profanację świątyń.

Policja często jest w trudnej roli – za plecami ma jedno zgromadzenie, a przed sobą drugie. A musi chronić jednych i drugich. Im bardziej politycy będą jątrzyli, tym większa agresja będzie skierowana w stosunku do policji. To nie ona wywołuje konflikty społeczne, policja jest tylko i aż do pilnowania porządku. To politycy eskalują emocje, szczują jedne środowiska na inne, a efekty są takie, że policja, broniąc prawa, naraża się jednej czy drugiej grupie społecznej. To przykre, bo policja przez długie lata budująca zaufanie społeczne, w chwili gdy narasta konflikt polityczny, staje się wdzięcznym chłopcem do bicia.

Ludzie widzą jednak masę policji pod domem prezesa Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu i przed siedzibą PiS na Nowogrodzkiej.

Przewymiarowano siły policyjne do ochrony tych obiektów. Ale wicepremierowi Kaczyńskiemu przysługuje ochrona Służby Ochrony Państwa i drugi kordon bezpieczeństwa tworzony przez policję jest rozwiązaniem zrozumiałym. Minister spraw wewnętrznych ma prawo zapewnić ochronę osobom zagrożonym.

Jak w tym wszystkim odnajdują się szeregowi policjanci?

Policjanci mogą się utożsamiać z poglądami jednej czy drugiej strony, ale nie może się to przekuwać na ich działania i czynności zawodowe. Oni muszą zachować apolityczność i chronić obywateli i mienie, bez względu na to, kogo bardziej lubią. Taka jest rola policji. Ważne, by robić to w sposób profesjonalny, który daje wszystkim maksimum bezpieczeństwa, by rozładowywać emocje i starać się nie nadużywać środków przymusu bezpośredniego. Podkreślam, że polska policja nie jest policją brutalną w porównaniu do innych policji na świecie: amerykańskiej czy francuskiej. Ale uważam, że w wielu jej działaniach używa się sił zbyt dużych do skali zagrożenia. Czasem widać pewną nadgorliwość, dlatego jako byli dowódcy policyjni wystosowaliśmy apel do policjantów w czynnej służbie, że warto zachowywać się przyzwoicie. Policja ma służyć obywatelom i społeczeństwu, a nie jednej czy drugiej partii. ©℗

Rozmawiał Maciej Miłosz