„Utrzymywanie programu udzielania gwarancji antycovidowych będzie potrzebne znacznie dłużej niż programu dotacji. W okresie wyrastania z kryzysu, kiedy firmy będą szukać pieniędzy na inwestycje, na powtórne rozkręcanie działalności, wzrośnie zapotrzebowanie na kredyt. Poza tym niektóre przedsiębiorstwa będą musiały zwrócić część otrzymanej pomocy, na co też będą potrzebować pieniędzy. Wraz z odrodzeniem się popytu na kredyt zwiększy się zainteresowanie gwarancjami" - tłumaczył Walewski w rozmowie z PAP.

Zauważył, że z oczywistych względów pogorszyła się także sytuacja banków, wzrosło ryzyko związane z prowadzeniem tej działalności, w związku z tym o kredyt będzie trudniej.

"Gwarancje będą bardziej pożądanym instrumentem, kiedy kryzys się skończy, a dostęp do kredytów będzie nadal utrudniony. Obecnie niepewność jest tak duża, że firmy nie zgłaszają się po kredyty, ale pójdą po nie, kiedy będą mieć pewność, że pandemię mamy za sobą" - dodał.

Według ekonomisty BGK programy gwarancyjne są przedłużane zarówno na poziomie europejskim, jak i w Polsce. W kraju BGK w ramach pomocy antycovidowej dla małych i średnich firm oferuje gwarancje de minimis, które pokrywają 80 proc. długu, a nie 60 proc. jak wcześniej, i są bezpłatne.

Walewski mówił także o przygotowanym w BGK raporcie "Przegląd pakietów pomocowych oferowanych przez wybrane państwa europejskie w odpowiedzi na kryzys COVID-19". Napisano w nim m.in., że mimo wysokiej homogeniczności programów pomocowych, można zauważyć, iż w przypadku dużych gospodarek oferujących największe pakiety przeważają instrumenty gwarancyjne.

"Co więcej, w przypadku państw, w których gwarancje stanowiły więcej niż 60 proc. całkowitej wartości pomocy, pakiety pomocowe mieściły się w przedziale 20-40 proc. PKB. Państwa o mniejszym udziale gwarancji oferowały pomoc o całkowitej wartości raczej nie przekraczającej 15 proc. PKB" - czytamy.

Ekonomista zastrzegł, że kosztem pomocy jest zwiększenie długu - wprost bądź w postaci udzielanych gwarancji, na których oparto wiele programów. Instrumenty te stanowią większość pomocy np. w Niemczech, we Włoszech, w Czechach, czy we Francji. Co prawda gwarancje są tańsze i ich udzielenie nie oznacza automatycznego wydatku z budżetu (do chwili, gdy pieniądze z gwarancji trzeba wypłacić), niemniej przekładają się na wzrost zadłużenia przedsiębiorstw.

W ocenie Walewskiego oferowane w poszczególnych krajach programy generalnie są do siebie podobne. Różnią się w szczegółach w zależności od rynku, którego dotyczą, charakterystyki danej gospodarki, wagi czy lokalizacji sektorów, które najbardziej ucierpiały na pandemii. Są też dostosowane do systemów finansowych i prawnych danych krajów. "Polskie programy w tym zakresie nie różnią się od pozostałych, mają za zadanie przede wszystkich chronić małe i średnie firmy oraz pracowników, chronią zatrudnienie" - powiedział Walewski.

Dodał, że charakterystyczne dla programów europejskich jest to, iż - co do zasady - mają chronić zatrudnienie poprzez dopłaty do płac, zwolnienia ze składek, ogólne dotacje – jak w Polsce, czy pokrycie większości płac – jak w Wielkiej Brytanii. Natomiast w USA pozwolono na masowe zwolnienia, ale państwo wsparło dochody ludzi bezrobotnych, co - według ekonomisty - odpowiada logice tamtejszego rynku pracy.

Walewski zauważył, że wszędzie w Europie pomoc w trakcie drugiej fali pandemii adresowana jest do branż najbardziej dotkniętych lockdownem – usługowej, turystycznej, hotelarskiej, transportowej, segmentu HoReCa (hotele, restauracje, catering – PAP). Niektóre kraje stosują bardziej celowane wsparcie dla poszczególnych, zwykle dużych przedsiębiorstw - np. linii lotniczych. Decyzje w tym zakresie podejmowane są indywidualnie.

Są też rozwiązania specyficzne dla niektórych krajów, które w innych się nie pojawiają. "Na przykład w Polsce nie było celowanych rozwiązań podatkowych wyłączających z płacenia danin całe grupy podatników, co było stosowane np. w Wielkiej Brytanii" - poinformował rozmówca PAP.

Zwrócił uwagę na antycovidowe programy pomocowe, które jednocześnie mają prowadzić do osiągnięcia innych celów, związanych np. z długookresowymi projektami w zakresie ochrony środowiska. „Rozwiązania takie są stosowane w krajach skandynawskich czy na Litwie. Holandia pomocą dla firm realizuje natomiast cele związane ze służbą zdrowia” – powiedział.

Poza branżami objętymi lockdownem, pomoc w niektórych krajach otrzymały branże, które są w łańcuchu dostaw. Według Walewskiego technicznie wprowadzenie takiej pomocy jest bardzo trudne, niemniej na takie narzędzie zdecydowała się np. Szwecja.

„Ciekawe okazuje się geograficzne zróżnicowanie wsparcia, co ostatnio ma miejsce także w Polsce. Wcześniej rozwiązania takie zastosowano np. wobec turystycznych regionów Włoch” - powiedział. Zwrócił też uwagę na specyficzne programy gwarancyjne dla poszczególnych branż, np. w Polsce BGK oferuje gwarancje dla faktorów, co jest jedynym takim rozwiązaniem w Europie.

„Finansowanie przedsiębiorstw przez faktoring jest w naszym kraju bardzo popularne, tymczasem wskutek pandemii poziom ryzyka znacznie wzrósł, stąd rozwiązanie to okazało się bardzo pożądane” – powiedział. W jego ramach BGK obejmuje swoimi gwarancjami spłatę zobowiązań dla firm świadczących usługi faktoringowe czyli tzw. faktorów.

W opinii Walewskiego jest za wcześnie na ocenę skuteczności mechanizmów zastosowanego przez poszczególne rządy wsparcia, ponieważ cały czas są stosowane, a pandemia się nie zakończyła.

„Patrząc na skutki działań pomocowych, np. w Polsce, wydaje się, że programy te są efektywne; bezrobocie w naszym kraju jest niewielkie, zatrudnienie spadło w stopniu znacznie mniejszym niż w innych krajach europejskich. A więc podstawowy cel, czyli zachowanie miejsc pracy, przynajmniej etatowych, został osiągnięty - nie widzieliśmy wielkiej fali bankructw oraz likwidacji firm czy zawieszeń działalności” - ocenił Walewski.

Zaznaczył, że o ile w Polsce podstawowa baza firm została zachowana, o tyle we Włoszech czy Hiszpanii sytuacja na rynku pracy bardzo się pogorszyła. Wynikało to ze struktury gospodarczej tych krajów, gdzie sektory, które najbardziej ucierpiały na pandemii, są znacznie większe niż u nas.

"Generalnie wydaje się, że bardzo szybka reakcja rządów we wszystkich europejskich krajach przyniosła pozytywne skutki" - podsumował główny ekonomista BGK.