To będzie przełomowa jesień. Szanse, że Polska otrzyma jakiekolwiek środki z KPO są niewielkie [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 sierpnia 2022, 23:01
Sala obrad Sejmu
<p>Sala obrad Sejmu</p>/ShutterStock
Prawdopodobieństwo, że Polska pod rządami PiS otrzyma jakiekolwiek środki w ramach KPO, jest niewielkie. Szanse, że dostanie całość, są de facto zerowe

Zbliżająca się jesień z wielu powodów może być przełomowa dla polskiej polityki. Nie mam wątpliwości, że w świetle problemów gospodarczych wywołanych szalejącą inflacją i recesją, jak również pełzającą zapaścią publicznej edukacji oraz systemu ochrony zdrowia, powróci temat pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy. Środki te wskazywane są po obu stronach politycznej barykady jako remedium na całe zło, nawet jeśli PiS – widząc trudność w ich pozyskaniu – uruchomił narrację, w której znaczenie Krajowego Planu Odbudowy jest bagatelizowane.

Co więcej, powoli zacznie gasnąć blask, który towarzyszył Polsce, w tym władzom, w związku z zachwytem nad naszą solidarnością wobec Ukraińców. Z każdym dniem wojna powszednieje i emocja, która „wymusiła” na Komisji Europejskiej warunkowe przyjęcie KPO w czerwcu, będzie słabnąć, zachęcając unijne instytucje do ponownego starcia z Warszawą. Tym bardziej że Polska wkracza w okres rocznej kampanii wyborczej, na którą w Brukseli patrzy się z rosnącą nadzieją – że w końcu skończą się rządy PiS.

Świadomość znaczenia KPO dla wyników zbliżających się wyborów jest zresztą w pełni zrozumiała. Widać już, że rządowi niełatwo będzie spełnić wszystkie warunki Komisji, a zmiana władzy będzie prezentowana jako warunek wystarczający, by odblokować dziesiątki miliardów złotych dla Polski. Dlatego właśnie opozycja będzie grać tym tematem, bo nie ma łatwiejszego pola walki ze Zjednoczoną Prawicą – na tym odcinku zwycięstwo jest niemal murowane. Niemal, bo nie można wykluczyć wyłonienia się nagle jakiegoś antyunijnego resentymentu polskiego społeczeństwa spowodowanego niewdzięcznością Brukseli i poczuciem zdrady wobec wojny w Ukrainie. Wydaje się jednak, że nastroje proeuropejskie są na tyle silne, że taka wolta nie nastąpi.

Ale przekonanie suflowane przez opozycję, że odsunięcie PiS od władzy umożliwi nie tylko uruchomienie KPO, lecz także powrót Polski do europejskiego rdzenia, może być wielkim złudzeniem. Pozycja naszego kraju we Wspólnocie nigdy nie wynikała z naszej polityki, a była raczej wypadkową wielu zewnętrznych czynników. Dlatego o pozycji Polski w UE po odsunięciu prędzej czy później Zjednoczonej Prawicy od władzy nie będzie decydować nowy rząd, a okoliczności i procesy, które determinują rozwój Wspólnoty. Warto zatem zawczasu przyjrzeć się owym procesom, by lepiej zrozumieć, jakie miejsce w UE zajmie Polska po PiS.

Cały artykuł przeczytasz w Dzienniku Gazecie Prawnej i na e-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj