Geneza obecnego wzrostu inflacji jest złożona [OPINIA]

inflacja, złoty, pieniądze
inflacja, złoty, pieniądze/Shutterstock
Dług publiczny to pojęcie równie abstrakcyjne jak kredyt czy pożyczka. Co tak naprawdę przeciętnemu Polakowi mówi informacja podawana czasami w prasie czy telewizji, że mamy deficyt budżetowy bądź jaka jest wielkość zaciągniętego długu publicznego? Nic lub prawie nic.

Mało nas interesują informacje dotyczące finansów publicznych. Chyba że zaczynają one wpływać na wysokość płac i emerytur, na ceny w sklepie czy na wielkość rat zaciągniętych kredytów mieszkaniowych.

A mają wpływ na nasze życie coraz większy. Przede wszystkim – i tutaj małe zaskoczenie – mają one kluczowe znaczenie dla władzy, elit politycznych i tych, którzy podejmują strategiczne i finansowe decyzje w kraju. Sytuacja taka ma miejsce nie tylko w Polsce, dotyczy bowiem wszystkich krajów na świecie.

Pod koniec tego roku zbliżymy się do kwoty tysiąca pięciuset miliardów złotych (1,5 bln) długu całego sektora finansów publicznych. Oczywiście tego zaciąganego w ramach budżetu państwa i bud żetów samorządowych. Dług zaciągany poza budżetem to temat na odrębny artykuł.

Ta kwota dla normalnie żyjącego i pracującego człowieka jest tak samo abstrakcyjna jak wskaźnik długu czy wskaźnik inflacji. Tablica informująca o zadłużeniu państwa już znikła ze skrzyżowania Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich, a próby uświadomienia społeczeństwu istniejącego zagrożenia zakończyły się niepowodzeniem. W dobie kryzysów migracyjnych, finansowych, pandemii, wojny i inflacji mało interesuje nas, skąd się wezmą pieniądze na kolejne rządowe „plusy”, obiecywane kolejne dodatkowe emerytury czy wydatki na dozbrojenie kraju. To zadaniem władzy jest zapewnić środki na wszystko. A ta, jeśli można pożyczyć, to pożycza. Ba, jeszcze niedawno premier i prezes NBP zapewniali, że pieniędzy mamy w bród (oczywiście mówili o pieniądzu publicznym).

Prawdą jest, że zadłużenie ma służyć społeczeństwu i rozwojowi kraju. Ale każdy polityk wypowiadający się w tych sprawach czy podejmujący decyzje powinien brać pod uwagę perspektywę przyszłych warunków podejmowania decyzji finansowych w państwie, nie tylko w zakresie kosztów zadłużenia, możliwości dalszego zadłużania oraz ryzyka spłaty i refinansowania.

Geneza obecnego wzrostu inflacji jest złożona. Jest ona zawiniona nie tylko przez wojnę w Ukrainie i blokadę energetyczną. To także nieodpowiedzialna polityka monetarna i fiskalna ostatnich lat. Truizmem będzie stwierdzenie, że obecna i przewidywana sytuacja polityczna i militarna wzmaga także niepewność w gospodarce. Wielkość ryzyka plus nieudolna polityka fiskalna przyczyniają się do podsycania inflacji. Wzrost stóp procentowych, stanowiący tego konsekwencję, przekłada się na oprocentowanie pożyczek i kredytów, a także obligacji skarbowych. W efekcie kilkudziesięciomiliardowy coroczny koszt (odsetki) przyszłego zadłużenia wzrośnie. Spróbujmy zatem uporządkować te zależności.

Dług publiczny rośnie w wyniku wzrostu deficytu, ten zaś jest rezultatem:

nieracjonalnej i nieefektywnie prowadzonej polityki wydatków publicznych, gdzie dawno zapomniano o oszczędnym gospodarowaniu groszem publicznym;

braku przemyślanej, dalekowzrocznej polityki wsparcia socjalnego grup społecznych najbardziej narażonych na pogorszenia warunków życia (zakres zubożenia społeczeństwa systematycznie rośnie). Polityka rozdawnictwa, pisowskich plusów zaowocuje w końcu wielkim minusem, który przyjdzie nam spłacać przez wiele lat; inflacji, która działa w obie strony: zwiększa wpływy z podatków, ale też bardziej rozkręca wydatki budżetowe, to zaś skutkuje podniesieniem wydatków w przyszłych latach (spłata długu i wzrost kosztów oraz ryzyka refinansowania zadłużenia); nieprzemyślanej i szkodliwej dla Polski polityki konfliktu z UE, blokując wpływy z budżetu Unii.Narzędzia ograniczenia spirali inflacyjnej leżą głównie po stronie rządu i NBP. Dalsza proinflacyjna polityka fiskalna – przy braku wiarygodnych działań banku centralnego – skutkuje pogłębianiem się kryzysu i dalszym wzrostem deficytu i długu publicznego. To sprzężenie będzie się wzmagać, dopóki nie będzie działań w obu kierunkach – ograniczenia deficytu oraz hamowania inflacji i wzrostu stóp.

Do znudzenia można wskazywać błędy popełniane przez polityków i ekipę rządzącą kierującą się własną pokrętną logiką polityczną stawianą wyżej niż prawa ekonomii czy elementarne błędy w zarządzaniu środkami publicznymi powodujące bałagan rodem z gospodarki niedoborów.

Warte skomentowania jest stwierdzenie, że w rezultacie wywołanego inflacją spadku wartości pieniądza spada też realna wartość spłacanego obecnie długu. Często mówi się o tym, że inflacja zjada dług, zapominając, że dług, obecnie zaciągany po wyższych stopach, w przyszłości będzie wiązał się z wyższymi kosztami.

Nadal pozostaną dylematy związane z deficytem i długiem trudne do jednoznacznego rozstrzygnięcia. Czy zwiększać deficyt i zadłużenie w imię ponoszenia zwiększonych wydatków na obronność, czy dofinansować od wielu lat niedoinwestowaną opiekę zdrowotną i edukację, utrzymanie strategicznych inwestycji, czy podnieść wydatki na administrację? Tu jednak konieczna byłaby wizja, przemyślana koncepcja wyjścia z obecnej kryzysowej sytuacji, a nie kierowanie się horyzontem podyktowanym przez kalendarz wyborczy.

Politycy, mnożąc kolejne deklaracje i obietnice polityczne czynione kosztem przyszłych zobowiązań, winni mieć świadomość tego, że zawsze mogą nadejść takie czasy, kiedy każde następne zobowiązania będą obarczone większym ryzykiem dojścia do ściany. ©

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Arkadiusz Kamiński
Arkadiusz Kamiński
były wieloletni dyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGeneza obecnego wzrostu inflacji jest złożona [OPINIA] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj