Nowe przepisy są już uchwalone, ale nie zostały jeszcze opublikowane. W rezultacie TFI nie mogą przekształcać istniejących obecnie funduszy w subfundusze, co umożliwiałoby włączenie ich do tzw. parasoli (obejmują one wiele subfunduszy o odmiennych strategiach inwestycyjnych). Taki produkt pozwoliłby klientom na przenoszenie ulokowanych środków między różnymi podmiotami bez obciążenia podatkiem od dochodów z kapitałów pieniężnych, co miałoby znaczenie zwłaszcza w okresie niepewności na rynkach finansowych. Takich przekształceń chciałoby dokonać wiele TFI.

- Brak publikacji znowelizowanych przepisów oraz aktów wykonawczych wstrzymuje nasze działania - wyjaśnia Monika Łasiewicka, zajmująca się aspektami prawnymi w TFI PZU.

Ustawa nakazuje też zmianę sposobu dystrybucji jednostek w taki sposób, aby klienci uzyskiwali lepszą informację na temat kupowanego produktu. To, w jaki sposób będzie się odbywać, uzależnione jest od przepisów wykonawczych do ustawy.

- Niestety, klientom przyjdzie jeszcze poczekać na takie rozwiązania - dodaje Monika Łasiewicka.

Jak wyjaśnia Artur Zapała, partner w Kancelarii Dewey & LeBoeuf, doradzający Izbie Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFiA), obecnie proces implementacji dyrektywy MiFID jest w wielu podmiotach zaawansowany, jednakże jego zakończenie uzależnione jest właśnie od wejścia w życie nowych przepisów.

- Z pewnością może to powodować opóźnienie we wprowadzeniu nowej oferty produktowej, a w konsekwencji obniżenie zysków - mówi Artur Zapała.

Jednak ostatnie spadki cen jednostek funduszy powodują, że nie ma zbyt wielu chętnych do ich zakupu. Dlatego branża rozgląda się za sposobami, które mogłyby przyciągnąć klientów do TFI. Zdaniem Marcina Dyla, prezesa IZFiA, pomogłyby tu zachęty podatkowe.

- Najprostszy mechanizm, jaki można sobie wyobrazić, to wstrzymanie poboru podatku od zysków kapitałowych. Takie rozwiązanie ma w chwili obecnej walor psychologiczny, ponieważ w tym roku klienci ponieśli straty. Ludzie więc mogliby być zachęceni szansą na zyski, które nie będą opodatkowane - dodaje Marcin Dyl.