Na wschodniej flance NATO coraz wyraźniej rysuje się wizja inwestycji, która jeszcze dekadę temu mogłaby wydawać się reliktem zimnej wojny. Dziś wraca jako odpowiedź na nowe realia bezpieczeństwa w Europie. Mowa o rozbudowie natowskiej sieci rurociągów paliwowych, projektu o strategicznym znaczeniu, który miałby zostać przedłużony aż do Polski, a w dalszej perspektywie także do państw bałtyckich, Finlandii i Rumunii.
System CEPS w centrum uwagi. Rurociąg NATO może zostać przedłużony do Polski
Istniejąca infrastruktura, znana jako system CEPS (Central Europe Pipeline System), powstała w czasach rywalizacji Wschód–Zachód. Liczy około 10 tys. kilometrów długości, przebiega przez 12 państw Europy Zachodniej i – co istotne – pozostaje niemal niewidoczna, ukryta zaledwie 80 centymetrów pod ziemią. Jej głównym zadaniem było zapewnienie nieprzerwanych dostaw paliwa dla sił powietrznych NATO, w tym dla kluczowych baz, takich jak Ramstein w Niemczech.
Zdaniem generała Kaia Rohrschneidera, dowódcy Połączonego Dowództwa Wsparcia NATO (JSEC), taka sytuacja nie odpowiada obecnym realiom bezpieczeństwa. W jego ocenie przedłużenie rurociągów na wschód, przede wszystkim do Polski, ale także do państw bałtyckich miałoby "ogromny sens operacyjny". Generał podkreśla, że paliwo, obok amunicji, jest absolutnie kluczowe dla prowadzenia wojny.
Polska kluczowa dla logistyki NATO. Zużycie paliwa w razie wojny będzie ogromne
Skala potrzeb robi wrażenie. Szacunki NATO wskazują, że w przypadku pełnoskalowego konfliktu w Europie dzienne zapotrzebowanie na paliwo mogłoby sięgać setek tysięcy metrów sześciennych. Transport takich ilości przy użyciu cystern – zarówno drogowych, jak i kolejowych – byłby nie tylko kosztowny, ale przede wszystkim podatny na ataki. Rurociągi oferują znacznie większą przepustowość oraz odporność na działania przeciwnika.
Miliardy euro i lata budowy. Rurociąg do Polski dużym wyzwaniem dla NATO
Projekt, określany niekiedy jako "paliwowa tarcza NATO", miałby nie tylko zapewnić ciągłość dostaw, ale również częściowo rozwiązać problem magazynowania. Paliwo pozostające w systemie stanowi formę rozproszonego zapasu. To ogranicza znaczenie dużych i łatwych do zniszczenia składów.
Nie brakuje jednak wyzwań. Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" informuje, że koszt inwestycji może sięgnąć nawet 21 miliardów euro, a czas realizacji wynieść od 20 do 25 lat. To oznacza, że decyzje podjęte dziś będą miały konsekwencje dopiero w kolejnych dekadach.