Sprawdzają szamba. Miejcie się na baczności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 marca 2025, 06:30
[aktualizacja 14 marca 2025, 06:15]
kontrola drzwi pukanie do drzwi
Straż miejska prowadzi kontrole w domach. Za niedopełnienie obowiązku kara do 5 tys. zł/ShutterStock
Zawartość szamba idzie w glebę, do pobliskiego strumienia albo do rzeki. Bywa, że tak śmierdzący problem rozwiązuje się tam, gdzie nie ma dostępu do kanalizacji. To dlatego w całej Polsce ruszają zmasowane kontrole. Pod lupę trafią też przydomowe oczyszczalnie. Gminni urzędnicy i strażnicy nie tylko sprawdzają same dokumenty, które potwierdzają systematyczne opróżnianie zbiorników, ale także instalacje. Tym, którzy są na bakier z prawem, wlepiają kary.

Skąd ta kontrolna ofensywa? Bo zgodnie z przepisami określonymi w Prawie Wodnym, samorządy muszą ewidencjonować i monitorować to, w jaki sposób Polacy „zarządzają ściekami”. Za niewywiązanie się z tych obowiązków gminy mogą zostać ukarane. Taki brak ewidencji to nawet do 50 tys. złotych kary.

Drogi, śmierdzący problem

Jak to jest z tym „zarządzaniem” śmierdzącym problemem? Podłączenie do kanalizacji to dla jednych ciągle nieosiągalny luksus, inni się do tego zwyczajnie nie kwapią. Wedle szacunków, w naszym kraju blisko dwa miliony gospodarstw domowych korzysta z szamb, pół miliona ma przydomowe oczyszczalnie ścieków.

To oznacza, że regularnie zbiorniki trzeba opróżniać i niemało za to płacić. Bo koszt eksploatacji szamba ma ścisły związek ze wzrostem cen paliw i energii. Transportujące ścieki pojazdy zużywają paliwo, którego rosnące ceny bezpośrednio wpływają na końcowy koszt usługi.

Średni koszt wywozu szamba, w zależności od miejscowości, to 150-400 złotych. Częstotliwość, z jaką należy to robić, zależy od wielkości zbiornika i czasu, w jakim się zapełnia. Przy założeniu, że betonowe szambo ma pojemność około dziesięciu metrów kwadratowych , a w domu korzystają z niego trzy osoby, zapełni się po trzech, czterech tygodniach. Przy większej liczbie domowników zapełnia się szybciej.

W n przydomowej oczyszczalni ścieków, osady i nieczystości należy usuwać co najmniej raz, dwa razy do roku. Jej roczny koszt utrzymania przy pięcioosobowej rodzinie wynosi około 350 złotych – w tym koszt prądu, bakterii i jednego wywozu nieoczyszczonego osadu. Natomiast za regularne opróżnianie szczelnego zbiornika musimy zapłacić około 150-200 złotych jednorazowo.

Nieczyste sumienie z powodu nieczystości 

Łatwo policzyć, że w skali roku w domowym budżecie to znaczący wydatek i dlatego niektórzy śmierdzący problem rozwiązują nielegalnie. Szamba, które powinny być szczelne są „dziurawe”, więc nieczystości idą w glebę albo do wody, kiedy nielegalną rurą ścieki spuszcza się do znajdującego się w pobliżu domu strumienia czy rzeki. Ale kto z powodu nieczystości ma nieczyste sumienie, musi się liczyć z tym, że do drzwi zapukają gminni strażnicy lub urzędnicy.

Zażądają dokumentów potwierdzających regularne opróżnianie zbiorników przez uprawnione do tego firmy asenizacyjne. Chodzi o aktualną umowę. Warto mieć także potwierdzenie wywozu nieczystości, a więc faktury albo rachunki.

Jakie kary wlepiają urzędnicy?

Co w sytuacji, kiedy okaże się, że ktoś jest na bakier z przepisami? Za brak aktualnej umowy lub niewłaściwe opróżnianie szamba można zapłacić grzywnę do pięciu tysięcy złotych. Trzeba się też liczyć z nakazem modernizacji zbiornika na koszt właściciela, kolejnymi kontrolami i karami. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj