Energia elektryczna napędza świat. Gdy więc drożeje lub znika, natychmiast zaczynają się problemy. Tak jak w Libanie, gdzie na początku października zabrakło pieniędzy na kupno oleju opałowego dla dwóch elektrowni zapewniających prąd całemu krajowi. I przez weekend musiano się tam bez niego obejść.
W takim kontekście gwałtowne podwyżki cen energii w Unii Europejskiej wydają się drobną niedogodnością. A mimo to budzą niepokój, bo nikt nie wyobraża sobie życia bez elektryczności.
Reklama

Rodzaj egzekucji czyni różnicę

„Panowie, życzę wszystkim powodzenia. Wierzę, że odchodzę do dobrego miejsca i jestem gotowy” - oznajmił William Kemmler zaraz po wejściu do celi śmierci, gdzie czekało na niego krzesło elektryczne. O poranku 6 sierpnia 1890 r. człowiek, którego skazano za zabicie konkubiny, miał przejść do historii postępu techniki.
Cztery lata wcześniej władze stanu Nowy Jork uznały, iż wieszanie skazańców jest zbyt okrutne. Powołano więc komisję mającą wybrać nową metodę wymierzania sprawiedliwości - ostatecznie przyjęto ofertę złożoną przez konstruktora Harolda P. Browna, który na zlecenie Thomasa Edisona zbudował urządzenie zabijające za pomocą ładunku elektrycznego. Znany wynalazca zadbał jednak o to, by krzesło elektryczne było zasilane generatorem, który opracował jego największy rywal - Nikola Tesla. Edison miał nadzieję, że nagłośnienie przez prasę, iż za pomocą prądu przemiennego da się łatwo zabić człowieka, zachęci do wybrania prądu stałego oferowanego przez jego elektrownie.