Jeśli Polacy szukający dochodowej inwestycji chcieliby zainwestować równowartość 1/4 czy 1/3 mieszkania, to poszliby właśnie do REIT-u, bez konieczności zaciągania kredytu – dodaje Jacek Furga.
Robert Lidke: W rekomendacjach Europejskiego Kongresu Finansowego dotyczących rynku nieruchomości pojawiają się obawy dotyczące zagranicznych funduszy inwestujących w mieszkania na wynajem (PRS). Wskutek nadmiernej aktywności funduszy na rynku mieszkań może nastąpić wzrost cen szczególnie dla klientów indywidualnych, pogorszenie dostępności mieszkań i wzrost stawek najmu. Autorzy rekomendacji przewidują, że w rękach funduszy do 2025 roku znajdzie się 70-80 tys. mieszkań, czyli ponad połowa rocznej produkcji mieszkań deweloperskich. Czy podziela Pan te obawy? A może pojawienie się funduszy to pożyteczne zjawisko z punktu widzenia wynajmujących?
Pytanie, czy pojawienie się na rynku tego typu funduszy spowoduje, że czynsze na rynku będą niższe czy wyższe?
Mówił Pan o dłuższych terminach umów najmu i o wpływie PRS na ceny najmu. Ale wielu ekspertów zwraca uwagę na szereg innych korzyści dla zwykłego Kowalskiego wynajmującego takie mieszkania, czy też korzyści dla samorządów terytorialnych. Z faktu, że takie fundusze inwestują długoterminowo i muszą proponować lokalizacje i standard inwestycji, które będą atrakcyjne dla najemców za rok, 10 czy 20 lat powinny wynikać, zdaniem ekspertów, następujące cechy: świetna lokalizacja, nowoczesność, bardzo dobry standard i bogata oferta kulturalna w ramach części wspólnych.
Sposobem na umożliwienie Polakom inwestowania w bezpieczny i cywilizowany sposób w nieruchomości miały być fundusze typu REIT. Mieliśmy nawet projekt ustawy o Firmach Inwestujących w Najem Nieruchomości (FINN).
Na czym więc polega problem w Polsce?
A gdybyśmy mieli w Polsce REIT-y inwestujące w najem mieszkań od 2004 roku, czyli od naszego wejścia do Unii Europejskiej, to jak nasz rynek mieszkaniowy by teraz wyglądał? I czy w sytuacji obecnej, przy niskich stopach procentowych Polacy przenosiliby swoje pieniądze z banków na rynek nieruchomości i kupowali masowo mieszkania w celach inwestycyjnych?
Ale zamiast kupować całe mieszkania można by było inwestować w REIT-y…
Przed wojną Zakład Ubezpieczeń Społecznych inwestował w budynki z mieszkaniami na wynajem. Może warto rozważyć powrót do takiego sposobu ochrony kapitału, z którego będą wypłacane przyszłe emerytury? Na razie np. Fundusz Rezerwy Demograficznej może inwestować posiadane środki w przede wszystkim w obligacje skarbu państwa, a także inne papiery wartościowe, takie jak akcje czy obligacje samorządowe i korporacyjne.
ZUS i wszystkie fundusze emerytalne powinny mieć możliwość inwestowania w mieszkania na wynajem. Mówię tu inwestowaniu w REIT-y lub w długoterminowe listy zastawne banków hipotecznych.Nie mamy na rynku instytucji, o których Pan mówi, albo jeśli są, to nie działają w pełni sprawnie. Czy w związku z tym można powiedzieć, że dostępność mieszkań dla Polaków w ostatnich latach poprawiła się czy nie? Chodzi o możliwość zakupu mieszkania albo wynajmowania go.
Sektor bankowy od szeregu lat zgłasza postulaty, które służyłyby rozwojowi rynku mieszkaniowego, dawałyby możliwości dodatkowego długoterminowego oszczędzania, dawałyby dostęp do taniego kredytu mieszkaniowego, stymulowałyby rozwój rynku finansowego. Jakie są to postulaty?
Ale czy wybudowane, niewynajęte mieszkania, traktowane jako lokata kapitału też powinny być opodatkowane?
– Rozmawiał Robert Lidke,
