Nie do końca orientujemy się, jaka jest struktura wydatków publicznych. A jeśli tę strukturę poznamy – nasze preferencje wobec wydatkowania przez państwo środków zmieniają się.

Takie są główne wnioski z badania eksperymentalnego postaw Polaków wobec podatków i wydatków publicznych przeprowadzonego przez Polski Instytut Ekonomiczny we wrześniu 2021 r.

Reklama

„Podatki? To zło!”

To, że Polacy nie lubią płacić podatków, to truizm. Zapewne każdy z czytelników tego tekstu albo sam postrzega konieczność odprowadzania podatków wyłącznie jako przykry obowiązek, albo spotykał się z taką postawą w swoim otoczeniu. Badanie ankietowe przeprowadzone we wrześniu 2021 r. jedynie ubrało te nastroje w konkretne liczby. Ponad 80 proc. obywateli uznało, że podatki w Polsce są za wysokie. A jedynie 35 proc. zgodziło się ze stwierdzeniem: „jestem zadowolona/-y z tego, że płacę podatki”. Takie nastroje nie są uniwersalne. W Finlandii – która zapewne wyróżnia się pozytywnie pod tym kątem – na pytanie o zadowolenie z uiszczania podatków twierdząco odpowiada aż 80 proc. obywateli.

Mniej oczywiste może być to, że – pomimo niechęci do podatków – obywatele chcą, żeby państwo było silnie zaangażowane w różne obszary społeczno-gospodarcze.

Mniej oczywiste może być to, że – pomimo niechęci do podatków – obywatele chcą, żeby państwo było silnie zaangażowane w różne obszary społeczno-gospodarcze. W badaniu spytaliśmy Polaków o to, w jak dużym stopniu państwo powinno zajmować się poszczególnymi sprawami. Dla każdego z sześciu różnych obszarów przynajmniej 60 proc. ankietowanych stwierdziło, że widzi w nim pole do dużej aktywności państwa. Zdecydowana większość respondentów (prawie 90 proc.) przyznała, że państwo powinno w dużym stopniu zapewniać opiekę zdrowotną wszystkim obywatelom i dbać o wzrost gospodarczy. Nawet dość nieoczywisty pogląd – że państwo powinno zmniejszać różnice w dochodach między bogatymi a biednymi – spotkał się z aprobatą 64 proc. społeczeństwa.

W jakim stopniu państwo powinno zajmować się poszczególnymi sprawami / obserwatorfinansowy.pl

„Wydatki państwa? Ale na co…?”

Jaki wniosek płynie z tych pozornie sprzecznych postaw – sceptycyzmu wobec płacenia podatków i jednocześnie wysokich oczekiwań wobec aktywności państwa? Prawdopodobnie znaczna część obywateli nie zauważa zależności między podatkami a wydatkami publicznymi. Polacy często postrzegają podatki wyłącznie jako formę obciążenia i zabierania im ich własnych pieniędzy. Ale nie zauważają tej drugiej strony. Możliwość korzystania z publicznych szpitali, szkół, dróg czy pobierania emerytury czasem jest traktowana wręcz jako coś, co każdemu się po prostu należy.

Z przeprowadzonego badania wynika także, że obywatele niezbyt trafnie postrzegają strukturę wydatków państwa. Najbardziej przeszacowują skalę wydatków na administrację – respondenci najczęściej wskazywali ją jako największy obszar wydatków publicznych. Średnio przypisywano jej 16 proc. wszystkich wydatków. W rzeczywistości administracja pochłania jedynie 5 proc. wydatków i jest dopiero siódmą z ośmiu głównych kategorii. Z kolei znacząco niedoceniana jest skala wydatków państwa na emerytury i renty. W rzeczywistości jest to zdecydowanie największa kategoria, stanowi 1/3 wszystkich wydatków publicznych. Tymczasem respondenci przypisali jej średnio 15 proc. – czyli ponad dwukrotnie mniej niż jest na nią przeznaczane w rzeczywistości.

Podział wydatków publicznych a wyobrażenia respondentów / obserwatorfinansowy.pl

Czy zderzenie z faktami coś zmienia? Tak!

W badaniu przeprowadziliśmy eksperyment. W tym celu respondenci zostali podzieleni na dwie grupy. Jednej grupie (z interwencją) przekazaliśmy informacje o tym, jaka jest faktyczna struktura wydatków państwa, i dopiero potem zadawaliśmy pytania. Druga grupa (kontrolna) nie dostała żadnych informacji i od razu odpowiadała na pytania. Dzięki takiemu podejściu różnice w odpowiedziach pomiędzy grupami można przypisać efektowi dostarczenia dodatkowej wiedzy. Efekty te okazały się wyraźne dla dwóch zadanych przez nas pytań: (1) o to, w których obszarach wydatków publicznych należałoby zwiększyć finansowanie, a w których przeprowadzić cięcia; (2) o to, jaki poziom wydatków publicznych jest według respondentów marnowany.

Oto główne wnioski, które płyną z eksperymentu i pytania (1) o preferencje względem wydatków publicznych:

  • Obywatele widzą przestrzeń do cięć głównie w administracji. Uświadomienie im rzeczywistej struktury wydatków niewiele tu zmienia – takiego samego zdania są też ci, którzy wiedzą jak niewielkie (stosunkowo) są wydatki w tym obszarze.
  • Wśród obywateli, którzy dowiedzieli się jak dużą część wydatków stanowią emerytury i renty, znacznie mniej chce wzrostu tych wydatków, a znacznie więcej – ich cięć.
  • Pod wpływem informacji o tym jak niewiele państwo wydaje na ochronę środowiska, wzrosło poparcie zwiększania wydatków w tym obszarze.
  • Polacy czują nasycenie wydatkami na infrastrukturę i transport. Po administracji, jest to najczęściej wskazywana kategoria do cięć, a najrzadziej do wzrostu nakładów. Jednocześnie chcieliby większych nakładów na usługi publiczne – ochronę zdrowia i edukację.
Obszar wydatków publicznych, w których należy przeprowadzić cięcia / obserwatorfinansowy.pl
Obszar wydatków publicznych, w których należy zwiększyć wydatki / obserwatorfinansowy.pl

Wyraźna różnica pomiędzy grupami w eksperymencie dotyczy też pytania (2) o odsetek wydatków publicznych, jaki jest zdaniem respondentów marnowany. W grupie kontrolnej średnia ze wskazanych wartości wyniosła 51 proc. Zaś w grupie z interwencją, która poznała strukturę wydatków państwa, było to 39 proc. Z tych wyników płyną dwa wnioski.

Po pierwsze, obywatele w swojej subiektywnej ocenie są przekonani o nieefektywności państwa. Po drugie, poznanie struktury wydatków publicznych zmienia tę ocenę na plus.

Co z tego wynika?

Z perspektywy społecznej, na pierwszy rzut oka wnioski są mało optymistyczne. Brak wiedzy o finansowych aspektach działalności państwa odbija się na szeroko pojętej jakości demokracji. Przykładowo, wyniki eksperymentu pokazały, że idea cięć wydatków na administrację – jako remedium na problemy budżetowe państwa – jest u obywateli bardzo silna. A w dyskursie publicznym na temat wypłat emerytur brakuje świadomości faktycznej wysokości tych wydatków – dostarczenie tej wiedzy zmienia preferencje w tym obszarze.

Brak wiedzy o finansowych aspektach działalności państwa odbija się na szeroko pojętej jakości demokracji.

Z badania wyłania się też obraz Polaków, którzy mają niską świadomość obywatelską. W naszym kraju jest duże przyzwolenie społeczne na działalność w szarej strefie – z pewnością jest to powiązane ze sceptycyzmem wobec płacenia podatków. A ten wynika m.in. z niezrozumienia relacji między podatkami a wydatkami publicznymi.

Ale jest też druga, bardziej optymistyczna strona medalu. Skoro brak świadomości jest kluczowy, to w efekcie budowania tej świadomości – postawy obywateli mogą się zmieniać. Wydaje się, że skłonność do finansowego angażowania się jest tym większa, im bardziej dostrzegalne są bezpośrednie efekty tego zaangażowania.

Wydaje się, że skłonność do finansowego angażowania się jest tym większa, im bardziej dostrzegalne są bezpośrednie efekty tego zaangażowania.

Dobrym przykładem może być sytuacja dużego napływu uchodźców do Polski po niedawnym wybuchu wojny w Ukrainie. Większość Polaków włączyła się w pomoc finansową uchodźcom przybyłym z Ukrainy – zaangażowanie było duże, a jego efekty były widoczne natychmiast. Jednocześnie te same osoby przez wiele lat płacą podatki, które zasilają budżet państwa i następnie są przeznaczane m.in. na pomoc społeczną – która ma wypracowane narzędzia do tego, by pomagać potrzebującym w sposób systemowy. Tyle że odprowadzanie podatków przekłada się na wydatki na pomoc społeczną w sposób niezauważalny dla pojedynczego obywatela. I dlatego przy płaceniu podatków zupełnie nie myśli on o korzyściach, które z tego wynikną, a jedynie – o własnej stracie. Warto więc rozwijać świadomość, że poprzez podatki każdy składa się na konkretne cele, z korzyścią dla całego społeczeństwa i z korzyścią dla siebie.

Aneta Kiełczewska, starszy analityk w Zespole Ekonomii Behawioralnej w Polskim Instytucie Ekonomicznym.