Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych (RFIL) jest zasilany pieniędzmi z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Pierwsze 6 mld zł zostało rozdzielone między samorządy według algorytmu. I chociaż nie wszystkie JST były zadowolone, zasady przyznania pieniędzy były jasne. Inaczej wygląda sprawa z drugą pulą środków, również w wysokości 6 mld zł. Tu oceną wniosków konkursowych samorządów zajmuje się komisja, w której skład wchodzą przedstawiciele szefa rządu oraz trzech ministerstw.

Potrzebna cierpliwość

Przypomnijmy, że w tym roku szef rządu miał ogłosić co najmniej dwa nabory wniosków na zasadach konkursu. Pierwszy ruszył 24 sierpnia. Samorządy miały czas na aplikowanie o pieniądze do premiera za pośrednictwem urzędów wojewódzkich do 30 września. Wyniki naboru wniosków o dofinansowanie inwestycji powinny poznać pod koniec października. Tak się jednak nie stało.

Jeszcze 23 października Centrum Informacyjne Rządu w odpowiedzi udzielonej DGP pisało, że wnioski wojewodów trafiły do KPRM do 30 września, komisja jest w trakcie ich analizy, a szef rządu w ciągu 30 dni podejmie decyzję o rozdziale wsparcia i przekazaniu środków. Jednak 30 października rząd zmienił przepisy (uchwała Rady Ministrów z 30 października, Monitor Polski poz. 1011). Paragraf 8 zmodyfikowanej uchwały mówi, że premier złoży dyspozycję wypłaty środków w ciągu siedmiu dni od dnia otrzymania rekomendacji komisji, a nie – jak wcześniej zakładały przepisy – w terminie 30 dni od dnia otrzymania wniosków przez wojewodę.

Samorządy muszą się więc uzbroić w cierpliwość, choć np. Podlaski Urząd Wojewódzki w Białymstoku przekazał wnioski do kancelarii premiera nawet na tydzień przed czasem: 22, 24 i 29 września (pozostałe 1 i 9 października). Gdyby dotrzymano terminów, część samorządów tego województwa już od kilku tygodni miałaby pieniądze na koncie.

Reklama

Kłopotliwe opóźnienia

Sprawę pogarsza to, że nie ma terminu, który ograniczałby czas pracy komisji. Ta niewątpliwie została zasypana wnioskami gmin, powiatów i samorządów wojewódzkich. Zainteresowanie JST było bowiem bardzo duże. Informowaliśmy na początku października, że wnioski z każdego z województw opiewają na kilka miliardów złotych. Skalę niech zobrazuje to, że dostępną kwotę 6 mld zł wyczerpałyby podania z jedynie dwóch przykładowych województw: małopolskiego (608 wniosków na łączną kwotę 3,1 mld zł) i podkarpackiego (503 wnioski na sumę 3,2 mld zł).

Samorządowcy od początku krytykowali zbyt ogólne kryteria, którymi będzie się kierować komisja. Wyrażali obawy, że pieniądze z „puli konkursowej” będą przyznawane uznaniowo. Przedłużające się prace komisji teraz tylko te podejrzenia wzmocniły.

W dodatku samorządom mijają właśnie terminy na złożenie projektów budżetów, a tym samym przygotowanie wieloletniej prognozy finansowej. – Istotną częścią tych dokumentów są inwestycje i ich koszty. Rozwiązania antycovidowe przewidują wydłużenie terminów na uchwalenie budżetów, ale nie ma odstępstwa na złożenie projektów – zaznacza Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP.

Samorządowcy woleliby więc wiedzieć, na jakie wsparcie i których inwestycji mogą liczyć przed ich opracowaniem i przekazaniem do opiniowania regionalnym izbom obrachunkowym.

– Przeciągające się ogłoszenie wyników naboru jest niekorzystne dla samorządów – mówi Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich.

JST obawiają się podwyżek na rynku, jeśli wszystkie samorządy w tym samym czasie ruszą z inwestycjami (z wniosków składanych przez JST wynika, że dużą popularnością cieszą się drogowe).

Temat braku rozstrzygnięcia naboru wniosków w ramach funduszu wspierającego inwestycje lokalne strona samorządowa Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego poruszyła podczas piątkowego spotkania z wicepremierem Jarosławem Gowinem. – Otrzymaliśmy zapewnienie, że w tym tygodniu pojawią się informacje o rozstrzygnięciach naborów – powiedział Leszek Świętalski.

CIR w odpowiedzi udzielonej DGP zaznacza, że powołana przez premiera Komisja do Spraw Wsparcia JST nie zakończyła jeszcze prac nad analizą wniosków. I dodaje, że niewątpliwie ma na to wpływ ich liczba.

Nowe ograniczenia

Uchwała Rady Ministrów z 30 października wprowadza jeszcze co najmniej jedną zmianę istotną dla JST. Początkowo samorządy nie były ograniczone liczbą składanych wniosków – stąd tak duży ich napływ do urzędów wojewódzkich, a następnie do komisji działającej przy KPRM. Joanna Paździo, rzeczniczka prasowa małopolskiego urzędu, mówiła nam w październiku, że każda przesyłka zawierała od jednego do nawet kilkudziesięciu wniosków.

Nowe przepisy zakładają jednak, że JST może złożyć nie więcej niż trzy wnioski o przyznanie wsparcia na nie więcej niż trzy inwestycje. – To wykluczy mniejsze inwestycje – przewiduje część środowiska samorządowców. W takich warunkach gminy będą stawiać na drogie przedsięwzięcia, a nie chociażby na dofinansowanie przebudowy przejść dla pieszych, które miałyby poprawić bezpieczeństwo na drogach.

Pytanie, od kiedy nowe reguły obowiązują. Samorządowcy obawiają się, że to zmiana zasad w trakcie nierozstrzygniętego wciąż naboru.

Mateusz Karciarz, prawnik z Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy, uspokaja, że omawiana uchwała nie ma przepisu o mocy wstecznej. – Jej postanowienia zmieniające pierwotną uchwałę mogą więc działać wyłącznie w przyszłość, czyli od ewentualnego kolejnego naboru. Innymi słowy, uchwała zmieniająca nie obejmuje wniosków, które zostały złożone przed jej wejściem w życie – zaznacza.

Uchwała z 30 października określała, że „zasada trzech wniosków” będzie dotyczyć dopiero naborów ogłoszonych po wejściu jej w życie. Wiadomo jednak, że w drugim naborze JST będą miały mniej czasu na zgłoszenie – nie 30, ale jedynie 14 dni od momentu, gdy nabór ruszy. ©℗

Źródło nieznane

Koło zamachowe lokalnych gospodarek