Często pan ogląda „Wiadomości” TVP?

Prawie codziennie staram się zobaczyć chociaż fragment tego programu, a raz-dwa razy w tygodniu całe wydanie. Robię to z powodów zawodowych. Jako medioznawca poczuwam się do obowiązku, by wiedzieć, jak wygląda przekaz programów informacyjnych głównych stacji telewizyjnych.

Ogląda pan z przyjemnością?

Nie, na ogół z ogromnym zdziwieniem – że można w taki sposób próbować uprawiać dziennikarstwo informacyjne i publicystyczne, jak to się robi w Telewizji Polskiej.

W taki sposób? To znaczy jaki?

W sposób najczęściej propagandowy, niestety.

A co to jest propaganda?

W uproszczeniu to prezentowanie strony rządowej przede wszystkim w jasnych barwach, a opozycji w ciemnych.

Pokazywanie, że mamy budżet bez deficytu, że standard życia Polaków rośnie, że ubóstwo wśród dzieci spadło dzięki programowi 500+, to według pana propaganda?

Tak, jeśli tylko jedna strona – w tym wypadku rządowa – występuje jako pozytywny bohater przekazu, a druga – opozycyjna – już nie. Takie informacje powinno się podawać bez emocji, traktować jak fakt, bez domieszki publicystyki. Fakt dostatecznie mocno mówi za siebie, nie wymaga chwalenia go.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP