Świadomy ogromnego wyzwania francuski prezydent ostrzegł we wtorkowym wywiadzie telewizyjnym: „mamy przed sobą bardzo trudne miesiące”. Zobowiązał się do uczynienia wszystkiego, co możliwe, aby ograniczyć falę zwolnień i zamknięć firm w związku z pandemią koronawirusa, a także odbudować bardziej ekologiczną i bardziej samowystarczalną gospodarkę.

Zdaniem Politico Macron jednak w pewnym momencie będzie musiał dokonać wyboru między ochroną miejsc pracy a przekształcaniem gospodarki. "Najgorsze dopiero nadejdzie, zwłaszcza jeśli jesienią i zimą pojawi się drugi szczyt pandemii koronawirusa" - przewiduje portal.

Przypomina, że mimo ogromnych funduszy rządowych, przeznaczonych na wzmocnienie wyniszczonej koronawirusem gospodarki, Francja nadal jest wśród krajów, które najdotkliwiej odczuwają światową pandemię. Bezrobocie wzrosło do 7,8 proc. i jest na najwyższym poziomie od 2008 roku.

Politico dalej wylicza, że Komisja Europejska przewiduje w tym roku spadek francuskiej produkcji 10,6 proc., a narodowy Bank Francji spodziewa się 9-procentowej recesji. Zdaniem portalu nawet przy dużym odbiciu gospodarczym w przyszłym roku PKB nie powróci do poziomu sprzed kryzysu, a widmo masowego bezrobocia nie znika.

Według dziennika wydatki związane z kryzysem mogą podnieść dług państwowy, ale chociaż Francja nie ma problemów z jego obsługą, to obciążenie zadłużeniem i wysokie przedkryzysowe poziomy wydatków publicznych znacznie ograniczą pole manewru Macrona. Jakąkolwiek więc drogę francuski prezydent wybierze, podkreśla Politico, stanie przed trudnymi wyborami ekonomicznymi.

Reklama

Portal zwraca uwagę, że Macron w swoim przemówieniu z okazji Dnia Bastylii powiedział, że rząd wyda około 100 mld euro na plany naprawcze, w tym znaczne zwiększenie izolacji budynków publicznych w celu ograniczenia emisji dwutlenku węgla, promowanie czystej energii, przywrócenie strategicznych produkcji, a także inwestycji w dziedzinie zdrowia publicznego, kultury i edukacji. Ma to być dodatek do około 460 mld euro, które zostały już wypłacone w ramach dotacji dla gospodarstw rolnych, zwolnień z opłat socjalnych i pożyczek uprzywilejowanych, aby utrzymać działalność przedsiębiorstw.

"Jesienią priorytetem będzie uratowanie jak największej liczby miejsc pracy i pomoc w tworzeniu nowych” - mówił Macron, przyznając, że około miliona osób w całym kraju jest zagrożonych utratą etatów do końca tego roku. Ogłosił przy tym szereg środków pomocowych, w tym pomoc młodym ludziom w rozpoczęciu pracy.

Zdaniem Politico, jeśli jednak szósta co do wielkości gospodarka świata naprawdę chce odbudować solidne podstawy ekonomiczne, będzie potrzebować czegoś więcej niż programów prowizorycznych. "Będzie potrzebować nowego modelu ekonomicznego" - podkreśla portal i zauważa, że wiele wiodących branż, w tym lotnictwo, motoryzacja, hotelarstwo, produkcja towarów luksusowych i turystyka, może nigdy nie powrócić do poziomu sprzed kryzysu.

Według Politico redukcje miejsc pracy to tylko wierzchołek góry lodowej, którą będą negatywne konsekwencje gospodarcze pandemii koornawirusa, a mimo to i tak już pojawiły się protesty związkowe i apele do rządu o uzależnienie pomocy ratunkowej od utrzymania dawnego poziomu zatrudnienia. Politico przewiduje, że to głównie ulica będzie wywierać presję na zachowanie dotychczasowych miejsc pracy i nie pozwoli na zbyt wiele zmian w gospodarce.

Portal podkreśla, że Macronowi nie sprzyjają także sondaże, w których prezydent obwiniany jest o nieudolna walkę z koronawirusem na początku pandemii, brak respiratorów i odzieży ochronnej dla służby zdrowia i kłamstwa administracji prezydenckiej w wielu sprawach związanych z kryzysem zdrowotnym. Zauważa, że mimo wysiłków stworzenia wizerunku współczującego i słuchającego szefa państwa Macron nadal jest powszechnie uważany za technokratycznego „prezydenta bogatych”.

Politico przewiduje na podstawie niedawnych wyborów samorządowych, że Macron będzie musiał znaleźć receptę na zadowolenie zarówno mieszkańców miast klasy średniej, którzy wybrali nowe pokolenie ekologów i lewicowych burmistrzów, jak i wyborców wiejskich i podmiejskich, którzy "bardziej martwią się o koniec miesiąca niż o koniec planety" i którzy głosowali głównie na konserwatystów.

W tej sytuacji zdaniem portalu głównym politycznym przeciwnikiem Macrona w wyborach w 2022 roku może stać się przewodnicząca Frontu Narodowego Marine Le Pen, która zapewne zechce wykorzystać kryzys gospodarczy do przeciągnięcia wielu wyborców na swoją stronę. "Macron będzie potrzebował cudu gospodarczego i dużo szczęścia w walce z pandemią, aby zachować swoją pozycję i utrzymać Francję z dala od rąk Le Pen" - konkluduje Politico.