Bank wspomina o tym w najnowszym raporcie dotyczącym stabilności finansowej w strefie euro. Wymienia widoczne między innymi na rynkach nieruchomości sygnały podejmowania nadmiernego ryzyka przez podmioty, które finansują się długiem, wykorzystując właśnie rekordowo niskie oprocentowanie. EBC dostrzega też stopniowy spadek poziomu zyskowności banków w strefie euro.

– Negatywne skutki uboczne ujemnych stóp procentowych stają się coraz poważniejsze. Co więcej, w obecnej sytuacji, kiedy mamy bardzo niskie stopy przez dłuższy czas, znacznie większy wpływ na sytuację gospodarczą miałaby odpowiednia polityka fiskalna. Dlatego powinna ona odgrywać w przyszłości większą rolę. A skutkom ubocznym ujemnych stóp będziemy się bardzo blisko przyglądać i zwracać na nie większą uwagę niż dotychczas – twierdzi wiceprezes EBC Luis de Guinos cytowany przez niemiecką Boersen-Zeitung.

Polityka ujemnych stóp w Europie jest krytykowana od wielu miesięcy. Profesor Marcel Fratzscher z Uniwersytetu Humboldta pisał w ubiegłym tygodniu w mediach społecznościowych wręcz o pojawiającej się w Niemczech histerii skierowanej przeciw EBC. W tym kontekście zaskakujące, że do tej krytyki przyłącza się sam bank. Frederic Ducrozet, główny ekonomista Pictet Wealth Management zajmujący się głównie strefą euro, twierdzi, że ostatni raport EBC zawiera najmocniejsze jak dotąd akcenty dotyczące skutków ubocznych swojej własnej polityki.

Tym tropem podąża też nowa szefowa EBC Christine Lagarde. W pierwszym wystąpieniu na temat polityki monetarnej obok tradycyjnych zapewnień o wspieraniu gospodarki wtrąciła też szybko wychwycone przez dziennikarzy zdanie o monitorowaniu skutków ubocznych dotychczasowych działań.

Jak to wszystko interpretuje rynek? Zmniejszając szacowane prawdopodobieństwo przyszłych obniżek stóp. W efekcie rentowność obligacji w strefie euro w ostatnich miesiącach rośnie. W przypadku dziesięcioletnich papierów niemieckich jest wzrost z –0,74 proc. na początku września do –0,35 proc. w połowie listopada.

Jeszcze wyraźniej brak wiary w ujemne stopy widać w Szwajcarii. Do niedawna naśladowała ona ruchy EBC w strefie euro, ale kiedy we Frankfurcie we wrześniu postanowiono kolejny raz obniżyć stopy, w Bernie pomimo oczekiwań rynku z naśladownictwem zerwano. W lipcu i sierpniu w oczekiwaniu na obniżkę stóp LIBOR dla franka szwajcarskiego wyraźnie szedł w dół. Do cięcia stóp nie doszło, więc LIBOR szybko wrócił do wcześniejszego poziomu i dziś już nie „zapowiada” żadnej obniżki. Co oznacza też, że polscy kredytobiorcy zadłużeni we franku nie powinni liczyć na niższe oprocentowanie.

Szwajcarzy nie zdecydowali się na kolejną obniżkę, ponieważ protesty przeciwko takiej polityce w ich kraju stają się coraz głośniejsze – zarówno ze strony banków, jak i przedsiębiorstw. Coraz więcej ekonomistów wskazuje, że ujemne stopy zamiast pobudzać aktywność kredytową, zniechęcają do niej banki. Z kolei firmy i gospodarstwa domowe cierpią, jeśli chcą oszczędzać na lokatach – w przypadku ujemnych stóp nie ma to żadnego sensu.

– Dyskusje polityczne na temat stóp procentowych będą stawać się coraz intensywniejsze, zarówno w Szwajcarii, jak i w strefie euro. Szwajcarski Bank Narodowy nie wykona z tego powodu zwrotu w swojej polityce o 180 stopni, ale osobiście wątpię, aby czekało nas pogłębianie ujemnych stóp procentowych – uważa Michael Grampp, główny ekonomista w Deloitte Switzerland.

Najbrutalniej kwestię ujemnych stóp potraktował szwedzki bank centralny, który parę miesięcy temu wprost zapowiedział, że są one nieskuteczne, więc do końca roku się z nich wycofa. Ma to nastąpić na posiedzeniu 18 grudnia. Pozostałe banki prowadzące politykę ujemnych stóp, czyli europejski, szwajcarski, duński i japoński, nie idą tak daleko w swoich zapowiedziach, ale utrata wiary w skuteczność ujemnych stóp jest dziś już bardzo widoczna.

>>> Czytaj też: Inwestorzy przesadzili z condohotelami? Boom inwestycyjny powoli się kończy