Pakistan prowadzi rozmowy dyplomatyczne zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z Iranem. Źródła NBC News wskazują, że w nadchodzących dniach w stolicy Pakistanu mogą odbyć się kolejne rundy negocjacji. W tym samym czasie "Financial Times" informuje, że feldmarszałek Asim Munir, dowódca pakistańskiej armii, spotkał się w niedzielę z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Rząd w Islamabadzie od kilku dni pośredniczy również w rozmowach między Teheranem a wysłannikami Trumpa – Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem. W wyniku dyplomatycznych nacisków prezydent USA zawiesił swoje ultimatum wobec Iranu i zrezygnował z bezpośrednich ataków na infrastrukturę energetyczną.
Arabia Saudyjska i Pakistan mogą dołączyć do wojny. W grze tajny pakt sojuszników
Centralnym elementem zrozumienia roli Pakistanu w kryzysowej sytuacji jest jego tajny pakt strategiczny z Arabią Saudyjską. W oficjalnym komunikacie Rijad informował, że jakakolwiek agresja wobec jednego z państw będzie uznawana za agresję wobec obu. Szczegóły traktatu pozostają niejawne, co wzbudza spekulacje dotyczące tego, w jakim zakresie Islamabad miałby wspierać Rijad w przypadku wojny.
Ekspert ds. Bliskiego Wschodu Tomasz Otłowski z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego zauważa, że Pakistan może działać zarówno z własnej inicjatywy, jak i w interesie Arabii Saudyjskiej. – Kilka miesięcy temu oba kraje zawarły pakt strategiczny, który może zobowiązywać Islamabad do udzielenia wsparcia Rijadowi w sytuacjach kryzysowych – podkreśla analityk w rozmowie z Interią.
Arabia Saudyjska traci cierpliwość do Iranu. Pakistan próbuje zatrzymać eskalację
Arabia Saudyjska od dawna utrzymuje napięte relacje z Iranem, obejmujące kwestie religijne, energetyczne i polityczne. W ostatnich tygodniach irańskie ataki na saudyjską infrastrukturę energetyczną, w tym uderzenia rakietowe w rafinerie i stolicę, znacząco podniosły napięcie. Minister spraw zagranicznych Rijadu Faisal bin Farhan jasno zaznaczył, że cierpliwość kraju wobec Teheranu osiąga granice.
Pakistan, posiadający własną broń jądrową, stoi przed poważnym dylematem. Granica lądowa z Iranem ma długość około 900 km. Islamabad stara się unikać bezpośredniego konfliktu, prowadząc jednocześnie rozmowy dyplomatyczne, które mają ograniczyć ryzyko wojny.
Feldmarszałek Asim Munir jest kluczową postacią w tych negocjacjach. Oprócz spotkań zagranicznych, w tym z Trumpem i prezydentem Iranu Ebrahimem Raisim, Munir prowadzi także rozmowy krajowe z przywódcami duchownymi. Spotkania te mają na celu złagodzenie napięć wewnętrznych, szczególnie w kontekście szyickiej społeczności Pakistanu, która reaguje na wydarzenia w regionie.
Donald Trump pod presją dwóch krajów. Media: Wejście Saudyjczyków do wojny "kwestią czasu"
Równocześnie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie wywierają presję na Stany Zjednoczone, aby kontynuowały ataki na Iran. "Wall Street Journal" informuje, że decyzja Rijadu o ewentualnym udziale w wojnie jest "kwestią czasu". W tym kontekście Arabia Saudyjska zgodziła się już na większą obecność wojsk amerykańskich na swoim terytorium, co stanowi istotną zmianę w polityce sprzed konfliktu.
Mohammed bin Salman postrzega amerykańsko–izraelskie działania jako "historyczną okazję" do ograniczenia potencjału Iranu, choć nie dąży do obalenia państwa irańskiego, co odróżnia saudyjskie stanowisko od celów Izraela. Jednocześnie Zjednoczone Emiraty Arabskie prowadzą dyskusje o ewentualnym zaangażowaniu w działania militarne, mimo publicznych deklaracji o braku udziału w atakach.
Stany Zjednoczone i Izrael od 28 lutego bombardują Iran, który w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w cele cywilne, w tym w infrastrukturę wydobywczą. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił w odwecie także zamknięcie cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest na rynki międzynarodowe większość ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu.