"Policzyliśmy, iż gdyby stopy procentowe zostały podniesione w momencie takim, w którym zrobili to Czesi i Węgrzy, [którzy] parę miesięcy przed nami zaczęli podnosić [stopy procentowe], to inflacja na koniec 2021 r. byłaby o 0,1 pkt proc. niższa w Polsce. To jest nic" - powiedziała powiedziała Kightley podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych nt. "Sprawozdania z wykonania założeń polityki pieniężnej na rok 2021", "Sprawozdania z działalności Narodowego Banku Polskiego w 2021 roku".

Dodała, że "gdybyśmy chcieli oddziaływać na inflację pod koniec 2021 r., to powinniśmy zacząć podnosić stopy procentowe w momencie wybuchu pandemii".

Reklama

"Horyzont oddziaływania podwyższenia stóp procentowych to jest 6 kwartałów" - przypomniała wiceprezes.

Podkreśliła, że RPP oddziałuje podnosząc obecnie stopy na komponent popytowy, by w sytuacji ustania szoków zewnętrznych, podażowych - inflacja znalazła się w celu inflacyjnym.

"Inflacja, z którą mamy do czynienia w tym momencie jest inflacją w dużej mierze podażową - tj. w związku z szokami surowcowymi, szokami związanymi z żywnością, które przychodzą z zewnątrz. My na te szoki nie jesteśmy w stanie oddziaływać" - wskazała Kightley.

Podsumowała, że jako bank centralny "jesteśmy jesteśmy w stanie oddziaływać na część popytową i na to oddziałujemy podnosząc właśnie stopy procentowe. NBP nie ma innego narzędzia".

RPP rozpoczęła podwyżki stóp procentowych w październiku 2021 r. i dokonywała ich co miesiąc. Po czerwcowej podwyżce o 75 pb główna stopa referencyjna wynosi 6%. W ten sposób powróciła ona do poziomu z 2008 r.

Podwyżki stóp procentowych na Węgrzech i w Czechach rozpoczęły się w czerwcu 2021 r.