Na środowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej (RPP) postanowiła utrzymać stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie; główna stopa procentowa, referencyjna, wynosi nadal 6,75 proc. w skali rocznej.

Jak przypominają analitycy ING, rynek zgodnie oczekiwał podwyżki stóp o 25 punktów bazowych. W ich ocenie, pozostawienie stóp bez zmian jest o tyle zaskakujące, ponieważ wrześniowy odczyt CPI zanegował scenariusz szczytu inflacji latem i trendu spadkowego w kolejnych miesiącach. Ponadto, główne banki centralne weszły w okres zdecydowanych podwyżek stóp procentowych, a złoty ponownie stracił.

Reklama

Decyzja o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian rodzi ryzyko deprecjacji złotego, co dodatkowo utrudni opanowanie i tak wysokiej inflacji - wskazali analitycy ING, przypominając, że w pierwszej reakcji po ogłoszeniu decyzji złoty osłabił się do euro o ok. 4 grosze.

Ich zdaniem uwaga inwestorów obecnie skupi się na czwartkowym wystąpieniu prezesa NBP Adama Glapińskiego, które może rzucić więcej światła na perspektywy stóp procentowych w kolejnych miesiącach.

W ocenie analityków ING wrześniowe dane inflacyjne wyraźnie wskazują na kolejną falę wzrostów cen w reakcji na wcześniejsze wzrosty kosztów, zwłaszcza hurtowych cen energii. Ryzyka inflacyjne pozostają wysokie, a szczyt inflacji jest wciąż przed nami, więc na obecnym etapie deklaracje o gotowości zakończenia cyklu podwyżek stóp i ewentualnych ich obniżek w 2023 r. uważamy za ryzykowne - napisali analitycy.

Ich zdaniem celem NBP w tej chwili jest raczej odwrócenie trendu inflacyjnego i zapewnienie tzw. miękkiego lądowania gospodarki, niż możliwie szybkie sprowadzenie inflacji do celu 2,5 proc., a taka strategia rodzi ryzyko utrwalenia wysokich oczekiwań inflacyjnych i inflacji. Ostateczne koszty walki z długotrwale wysoką inflacją - jak ocenili - będą wyższe, niż gdyby zacieśnienie policy mix obecnie było większe - wskazali.