Prowadzenie rozmów przez telefon komórkowych „na głośniku”, filmikami z TikToka bez słuchawek i muzyką puszczaną na cały regulator.… w autobusach czy tramwajach to już prawdziwa zmora. Z tą trudną do zniesienia dla wielu pasażerów plagą postanowili skończyć radni Krakowa.

Zakłócanie spokoju przestaje być uprzejmą prośbą, a staje się obowiązkiem

Choć już wcześniej regulaminy przejazdu zabraniały zakłócania spokoju, zapisy okazały się zbyt ogólne i w praktyce mało skuteczne. Impulsem do zmian była petycja jednego z mieszkańców Krakowa. Zwrócił on uwagę, że w przepisach brakuje precyzyjnego wskazania, jakie urządzenia elektroniczne i w jaki sposób nie powinny być używane w pojazdach komunikacji miejskiej. Radni uznali, że czas doprecyzować to, co dla większości pasażerów od dawna było oczywiste.

Telefon na głośniku pod lupą

Znowelizowane przepisy, które weszły w życie 12 stycznia, jasno wskazują, że w tramwajach i autobusach zakazane jest korzystanie z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych z użyciem zestawów głośnomówiących i głośników multimedialnych. Dotyczy to zarówno rozmów telefonicznych, jak i odtwarzania muzyki czy dźwięków wideo w sposób zakłócający spokój innych pasażerów.

Na liście niedozwolonych zachowań znalazło się także granie na instrumentach muzycznych oraz korzystanie z radioodbiorników. W praktyce jednak – jak podkreślają sami urzędnicy – największym problemem pozostają głośne rozmowy telefoniczne i muzyka puszczana bez słuchawek. To one najczęściej stają się źródłem konfliktów i skarg.

200 zł mandatu, ale nie zawsze

Nowe przepisy przewidują konkretne sankcje. Za naruszenie zasad porządkowych w komunikacji miejskiej może zostać nałożona opłata dodatkowa w wysokości 200 zł. Jej wysokość wynika wprost z uchwały rady miasta.

Nie oznacza to jednak automatycznego karania każdego pasażera, który choć na chwilę zapomni o ściszeniu telefonu. Do nakładania opłat uprawnieni są wyłącznie kontrolerzy biletów i tylko wtedy, gdy sami stwierdzą naruszenie przepisów w trakcie kontroli. Nie ma możliwości wystawienia kary na podstawie nagrań, zgłoszeń po fakcie czy relacji innych pasażerów. Jeśli w momencie rozpoczęcia kontroli uciążliwe zachowanie już ustało, opłata nie może zostać nałożona.

Kierowca też może zareagować

O porządek w pojeździe dba nie tylko kontroler. Kierowca autobusu lub motorniczy tramwaju ma prawo zwrócić uwagę pasażerowi, który korzysta z telefonu w trybie głośnomówiącym albo odtwarza dźwięki zakłócające spokój. Może zażądać zaprzestania takiego zachowania.

Jeśli polecenie zostanie zignorowane, prowadzący pojazd ma prawo nakazać pasażerowi opuszczenie autobusu lub tramwaju. W takim przypadku nie przysługuje zwrot pieniędzy za bilet. To rozwiązanie, które ma działać szybko i skutecznie, bez konieczności wzywania dodatkowych służb.

„Weźże gadaj ciszej” . Hasło, które stało się przepisem

Krakowianie od dawna znają rysunkowy filmik emitowany w autobusach i tramwajach. Przedstawia pasażera prowadzącego głośną rozmowę telefoniczną i wyraźnie zirytowanych współpasażerów. Całość puentuje hasło z jakże charakterystycznym dla stolicy Małopolski „Weźże gadaj ciszej”.

Kampania miała uświadamiać, że komunikacja miejska to przestrzeń wspólna, a nie prywatny salon. Teraz to przesłanie przestało być jedynie społecznym apelem. Zyskało realne umocowanie w przepisach, które – przynajmniej w założeniu – mają przywrócić w tramwajach i autobusach to, czego najbardziej dziś brakuje: zwykłą, codzienną ciszę.