Ogrzewający domy pelletem nie mają powodów do zadowolenia
W wielu miejscach w kraju pojawiły się poważne braki w zaopatrzeniu w pellet, a ceny potrafią mrozić krew w żyłach. Dla właścicieli kotłów na biomasę ta zima oznacza prawdziwy koszmar.
– Problem tkwi w trocinie, której notorycznie brakuje. W stolarni jest mniejsza produkcja, surowca jest mniej i w efekcie dostępność pelletu bardzo spadła – wyjaśnia Filip Suski z myślenickiego punktu sprzedaży supergroszek.pl, w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Pawłem Konieczny. – Jest ogromna liczba pieców montowanych w ramach programu Czyste Powietrze, do tego problemy z dostępnością suchej trociny i zima, która dała o sobie znać. Trocin jest po prostu bardzo mało – dodaje.
Internetowe fora pełne są zapytań o dostępność produktu. Z komentarzy wynika, że jego cena w niektórych miejscach sięga nawet 2000 zł za tonę. Przy tak ostrej zimie jedna tona wystarcza zwykle na około miesiąc intensywnego ogrzewania.
Pellet przez lata był przedstawiany jako ekologiczna i stabilna cenowo alternatywa dla węgla i gazu. Rzeczywistość weryfikuje te założenia bardzo boleśnie.
Tegoroczna zima to koszmar dla domów ogrzewanych pompą ciepła
Niewiele lepiej wygląda sytuacja osób ogrzewających domy energią elektryczną. Przy bardzo niskich temperaturach część pomp ciepła traci wydajność, a zdarzają się też przypadki ich zamarzania. Właściciele takich instalacji, szczególnie ci bez fotowoltaiki, skarżą się na drastycznie wysokie rachunki za prąd.
„Posiadam pompę ciepła, właśnie otrzymałem rachunek za prąd za dwa miesiące w wysokości 5500 zł za dom 250 m². Dziękuję za polecenie” – piszą użytkownicy na forach internetowych.
„Jestem załamana. Dom 130 m², stary, ale ocieplony. Pompa ciepła 7 kW, fotowoltaika 5,5 kW, nowe zasady – rachunek za grudzień 1100 zł” – skarżą się inni.
Utrzymujące się mrozy spowodowały rekordowe zapotrzebowanie na energię elektryczną. W styczniu przekroczono poziom 30 GW, co bezpośrednio przekłada się na najwyższe w historii rachunki za prąd tej zimy.
Rośnie rónież cena drewna opałowego i węgla
Ceny drewna opałowego rosną z roku na rok o ponad 20 procent. Główne powody to drożejący transport oraz wyższe ceny samego surowca. Obecnie, w zależności od regionu i rodzaju drewna, ceny wahają się od 150 do nawet 500 zł za metr szescienny – wylicza WP Finanse.
Drożeje również węgiel. Bardzo zimna zima, wysoki popyt oraz stopniowo kurczące się zapasy sprawiają, że ceny idą w górę. W Polskiej Grupie Górniczej węgiel kamienny kosztuje obecnie od 1150 do 1500 zł za tonę.
Znacznie drożej jest w marketach budowlanych, gdzie ceny oscylują w granicach 1660–1800 zł za tonę. Na platformach internetowych, takich jak Allegro czy OLX, ceny potrafią przekraczać 2000 zł za tonę, choć często obejmują już koszt transportu.
Gmina wzięła sprawy w swoje ręce i rozdaje darmowy opał
Brak wystarczającego wsparcia ze strony państwa skłonił niektóre samorządy do działania na własną rękę. W gminie Choroszcz w województwie podlaskim władze zdecydowały się pomóc mieszkańcom, przekazując im darmowe drewno opałowe.
– Utrzymujące się od kilku tygodni siarczyste mrozy i obfite opady śniegu sprawiły, że sezon grzewczy jest w tym roku wyjątkowo trudny. Przy obecnych cenach opału, sięgających około 200 zł za metr sześcienny zrębki, ogrzanie domu staje się dla wielu rodzin ogromnym wyzwaniem finansowym – czytamy w komunikacie gminy.
Pierwszy transport wyruszył we wtorek, 20 stycznia 2026 roku. Na terenie Zakładu Energetyki Cieplnej w Choroszczy załadowano pierwsze partie drewna, które trafiły bezpośrednio do najbardziej potrzebujących mieszkańców. W kolejnych dniach opał otrzyma jeszcze 15 rodzin.
Drewno pochodzi z wycinek prowadzonych na terenach gminnych przy okazji realizacji lokalnych inwestycji. Zamiast je utylizować, gmina magazynuje surowiec, a następnie tnie go na mniejsze kawałki, tak aby mieszkańcy mogli z niego skorzystać bez dodatkowego nakładu pracy czy sprzętu.
Najbardziej potrzebujące osoby mogą otrzymać nawet do 7 metrów przestrzennych drewna. W tej transzy pomoc trafiła do 16 rodzin, wytypowanych przez Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej na podstawie szczegółowej znajomości ich sytuacji życiowej.
To już dziesiąty rok z rzędu, kiedy samorząd Choroszczy decyduje się na taką formę wsparcia. Dla gminy jest to stały element lokalnej polityki społecznej, który szczególnie dobrze sprawdza się w tak trudnych zimach jak obecna.
– Cieszę się, że jako gmina możemy w tak wymierny sposób pomagać mieszkańcom, którzy najbardziej tego potrzebują. Tegoroczna zima pokazuje, jak bardzo takie wsparcie jest niezbędne. Zrobimy wszystko, by ta inicjatywa była kontynuowana w kolejnych latach – mówi Robert Wardziński, burmistrz Choroszczy.
Źródła: RMF FM, TVN24, biznes.interia.pl, globenergia.pl