Władze mają obowiązek walczyć ze smogiem. Problem w tym, że mieszkańcy gmin nie mogli skutecznie wymusić działania
Prawo już dziś nakłada na władze konkretne obowiązki związane z jakością powietrza. Każdego roku Główny Inspektor Ochrony Środowiska (GIOŚ) dokonuje oceny poziomu substancji w powietrzu w poszczególnych strefach i wskazuje, gdzie dochodzi do przekroczeń norm. Jeżeli normy są przekroczone, uruchamia to dalszy mechanizm po stronie samorządu województwa.
Na tej podstawie zarządy województw muszą przygotować programy ochrony powietrza, (czyli tzw. POP). To właśnie w tych dokumentach powinny znaleźć się działania naprawcze prowadzące do poprawy jakości powietrza: harmonogramy wymiany źródeł ciepła, obowiązki dla gmin, analiza źródeł zanieczyszczeń, koszty działań, planowany efekt ekologiczny i wskazanie podmiotów odpowiedzialnych za realizację poszczególnych zadań.
Integralną częścią tych działań mogą być także plany działań krótkoterminowych, uruchamiane wtedy, gdy ryzyko przekroczeń jest szczególnie wysokie.
Na papierze system wygląda więc poważnie. Problem polegał jednak na tym, że mieszkańcy terenów najbardziej dotkniętych smogiem nie mieli w praktyce skutecznego narzędzia, by zakwestionować program ochrony powietrza wtedy, gdy uznawali go za spóźniony, pozorny albo zwyczajnie nieskuteczny.
Ważne
Innymi słowy: władze miały obowiązki, ale osoby, które codziennie oddychały zanieczyszczonym powietrzem, nie miały realnej drogi, by zmusić je do poprawy działań.
Mieszkańcy gmin przez lata byli bezsilni. Ten problem stał się przedmiotem sporu z Komisją Europejską
Ważne
Komisja uznała, że Polska nie zapewnia skutecznej ochrony sądowej w sprawach dotyczących jakości powietrza, bo mieszkańcy i organizacje społeczne w praktyce nie mogli skutecznie zaskarżać programów ochrony powietrza ani braku ich uchwalenia.
W tle jest postępowanie naruszeniowe prowadzone przeciwko Polsce. Komisja zwróciła uwagę, że polskie sądy administracyjne restrykcyjnie podchodziły do wymogu wykazania interesu prawnego, przez co skargi mieszkańców obszarów objętych smogiem albo organizacji ekologicznych bywały odrzucane już na starcie. W efekcie osoby, które faktycznie odczuwały skutki zanieczyszczenia powietrza, pozostawały bez realnego wpływu na to, jak wyglądają wojewódzkie programy naprawcze.
Rząd zmienia przepisy. Mieszkańcy gmin zyskają prawo do zaskarżania programów ochrony powietrza
Teraz ma się to zmienić. 3 lipca 2026 r. w wykazie wniesionych projektów ustaw na stronie Sejmu opublikowano rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska. Projekt zakłada rozszerzenie kręgu podmiotów, które będą mogły zaskarżyć do sądu administracyjnego uchwałę w sprawie programu ochrony powietrza, uchwałę aktualizującą taki program, a także uchwałę dotyczącą planu działań krótkoterminowych.
Co ważne, skarga ma być możliwa nie tylko na samą uchwałę, ale również na brak jej podjęcia, jeżeli władze województwa nie wykonają ustawowego obowiązku. To właśnie ten element może okazać się dla mieszkańców najistotniejszy – bo pozwoli reagować nie tylko na zły program, ale również na zwykłą bezczynność.
Nowe przepisy mają dać takie uprawnienie przede wszystkim mieszkańcom. Chodzi o osoby fizyczne, które mieszkają w strefie objętej programem ochrony powietrza albo planem działań krótkoterminowych, a także w strefie, dla której taki dokument powinien zostać przyjęty, ale nie został. Prawo do skargi mają zyskać również osoby prawne oraz organizacje społeczne, o ile od co najmniej 24 miesięcy prowadzą udokumentowaną działalność statutową w zakresie ochrony powietrza albo ochrony zdrowia.
Punkt ciężkości zostaje zatem przesunięty z formalnego "interesu prawnego” na realny związek mieszkańca z obszarem, na którym dochodzi do przekroczeń norm jakości powietrza. Dlaczego rząd chce dać mieszkańcom nowe prawa? To oni oddychają tym powietrzem
Uzasadnienie projektu jest w tym zakresie jednoznaczne. Programy ochrony powietrza oraz plany działań krótkoterminowych mają służyć poprawie jakości powietrza w konkretnej strefie, a więc bezpośrednio wpływają na zdrowie i warunki życia osób, które tam mieszkają. Osoby prawne oraz organizacje społeczne nie mają takiego interesu osobistego, dlatego przewidziano wobec nich bardziej rygorystyczne wymogi uzasadniające prawo do wniesienia skargi.
Co zmieni się w praktyce? Władze trudniej będzie zbyć mieszkańców gmin, gdy normy zanieczyszczenia powietrza są przekroczone
Ustawa nie sprawi, że z dnia na dzień znikną wszystkie kopciuchy i dymiące kominy. Może jednak zmienić pozycję mieszkańców wobec władz.
Jeżeli program ochrony powietrza okaże się zbyt słaby, będzie pomijał potrzebne działania, nie odpowie na skalę problemu albo sejmik województwa w ogóle nie uchwali dokumentu na czas, mieszkańcy zyskają możliwość skierowania sprawy do sądu administracyjnego. W praktyce może to przełożyć się na większe tempo wymiany nieefektywnych źródeł ciepła, dokładniejszą inwentaryzację źródeł emisji. lepiej zaprojektowane działania antysmogowe i szybsze reagowanie w sytuacjach alarmowych.
Źródła:
Wpływ zanieczyszczeń powietrza na zdrowie - Polski Alarm Smogowy, Grupa LUX MED
sejm.gov.pl
Podstawa prawna:
Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska (RPW/23009/2026)
Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego.
