Wokół wymiany opon w Polsce narosło wiele mitów. Teoretycznie poruszanie się na letnim ogumieniu w listopadzie czy styczniu jest legalne, a policja nie może ukarać kierowcy za sam fakt braku opon zimowych. Eksperci rynku ubezpieczeniowego i prawnicy wskazują jednak na trzy kluczowe aspekty, które sprawiają, że zwlekanie z wizytą u wulkanizatora staje się kosztowną pułapką.
Kryterium rażącego niedbalstwa. Kiedy ubezpieczyciel odmówi wypłaty z AC?
To największe ryzyko finansowe dla właściciela pojazdu. W przypadku doprowadzenia do kolizji lub wypadku na zaśnieżonej bądź oblodzonej nawierzchni, towarzystwo ubezpieczeniowe może odmówić wypłaty odszkodowania z dobrowolnego ubezpieczenia Autocasco (AC). Większość ubezpieczycieli posiada w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) zapisy wyłączające odpowiedzialność w przypadku „rażącego niedbalstwa” lub poruszania się pojazdem niesprawnym technicznie. Droga hamowania na oponie letniej w warunkach zimowych drastycznie się wydłuża, co dla likwidatora szkód stanowi bezpośrednią podstawę do uznania, że kierowca nie dostosował stanu technicznego pojazdu do panujących warunków. W efekcie kosztowne naprawy trzeba pokryć z własnej kieszeni.
Mandat do 3000 zł za stan techniczny pojazdu
Choć pojęcie "opony zimowej" nie występuje w polskim taryfikatorze mandatów, funkcjonariusze policji dysponują narzędziami prawnymi do ukarania kierowcy jadącego na letnim ogumieniu. Podstawą prawną jest w tym przypadku art. 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym, mówiący o obowiązku utrzymania pojazdu w stanie zapewniającym bezpieczeństwo. Jeśli policjant podczas kontroli w trakcie śnieżycy lub gołoledzi uzna, że samochód na letnich oponach nie zapewnia odpowiedniej przyczepności, "pływa" po jezdni lub utrudnia ruch innym, ma prawo nałożyć mandat za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. Kara finansowa może wynieść nawet 3000 zł. Ponadto, w skrajnych przypadkach lub przy zużytym bieżniku (poniżej limitu 1,6 mm), mundurowy może zatrzymać dowód rejestracyjny i zakazać dalszej jazdy, co generuje dodatkowy koszt odholowania pojazdu na lawecie.
Pułapka graniczna. Obowiązek zimowy u sąsiadów Polski
O ile w kraju listopadowa wymiana opon to kwestia rozsądku, o tyle przekroczenie granicy bez odpowiedniego ogumienia grozi surowymi sankcjami karnymi. Przepisy w krajach sąsiednich i popularnych destynacjach turystycznych są bezwzględne:
- Austria: Od 1 listopada do 15 kwietnia opony zimowe są bezwzględnie obowiązkowe w warunkach zimowych (śnieg, błoto pośniegowe, lód). Kary za ich brak zaczynają się od kilkudziesięciu euro, ale w przypadku stworzenia zagrożenia mogą sięgnąć nawet 5000 euro.
- Czechy: Zimowe ogumienie jest obligatoryjne od 1 listopada do 31 marcu na drogach oznaczonych specjalnym znakiem nakazu (niebieska tarcza z płatkiem śniegu) oraz na pozostałych trasach, jeśli zalega na nich śnieg lub lód.
- Niemcy: Obowiązuje nakaz sytuacyjny, niezależny od daty w kalendarzu. W przypadku wystąpienia gołoledzi, ubitego śniegu czy pośniegowego błota, pojazd musi być wyposażony w opony zimowe lub całoroczne posiadające symbol alpejski (3PMSF - płatek śniegu na tle trzech szczytów). Starsze oznaczenie M+S nie jest już uznawane za wystarczające.
Zasada 7 stopni Celsjusza. Kiedy technologia kapituluje?
Producenci opon oraz drogowcy przypominają o technologicznej granicy bezpieczeństwa, jaką jest średnia dobowa temperatura na poziomie 7 stopni Celsjusza. Mieszanka gumowa stosowana w oponach letnich zawiera mało kauczuku naturalnego. W niskich temperaturach twardnieje, tracąc elastyczność i właściwości przyczepne nawet na całkowicie suchej i czystej nawierzchni. Z tego względu stabilne spadki temperatur poniżej tej granicy w prognozach długoterminowych powinny być dla kierowców jednoznacznym sygnałem do zmiany ogumienia.
Absolwentka filologii polskiej (ze specjalnością komunikacja społeczna) na Uniwersytecie Komisji Edukacji Narodowej oraz dziennikarstwa (ze specjalnością dziennikarstwo 2.0) na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Blogerka, social media freak, miłośniczka fotografii, podróży, escape roomów i… kotów (bo nazwisko zobowiązuje). Wcześniej dziennikarka Wirtualnej Polski, redaktorka magazynu, copywriterka, freelance pisarka dla "Faktu" i "Newsweeka", a także project managerka. Wielbicielka włoskiej kuchni, a także szeroko rozumianej sfery beauty. Autorka licznych publikacji o tematyce gospodarczej i emerytalnej. Z Grupą INFOR związana od 2023 roku.
Link do profilu autorki na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/anna-kot-spyra-04061b18b/

