Ukraińskie drony "made in Poland"
Produkcja bezzałogowców i rakiet przenosi się do Polski – to już się dzieje. Według szefa polskiej dyplomacji, Radka Sikorskiego, decyzja Kijowa o przeniesieniu produkcji do Polski to bezpośrednia odpowiedź na 48. transzę pomocy wojskowej z Warszawy. Chodzi nie tylko o broń, ale i o know-how. Jak podkreślił Sikorski, Polska zyskuje na tym dostęp do technologii, doświadczenia i wspólnych projektów zbrojeniowych w ramach programów UE.
„Pomogliśmy Ukrainie kupić amerykańską broń. Teraz przenoszą do nas część swojego przemysłu zbrojeniowego” – powiedział Sikorski na antenie TVP World. Oficjalnie – chodzi o bezpieczeństwo ukraińskich fabryk. W praktyce – Polska staje się kluczowym ogniwem zaplecza wojennego.
Europa inwestuje w Ukrainę
Europejskie kredyty pójdą nie tylko na broń, ale i na budowę wspólnych zdolności wojskowych z Ukrainą. Jak ujawnił Sikorski, Warszawa ma wykorzystać część środków z unijnych funduszy na zbrojenia i projekty obronne z Kijowem. To konkretna zmiana roli Polski w wojnie od dostawcy pomocy do współproducenta.
„Wspólne projekty to nie tylko pomoc Ukrainie, ale też rozwój naszej własnej infrastruktury obronnej” – mówi Sikorski. W praktyce oznacza to także głębsze zaangażowanie Polski w pomoc siłom zbrojnym Ukrainy.
Unia chce, by Ukraina walczyła jeszcze dwa lata
Ważne słowa Sikorskiego padły jednak niedawno w zupełnie innym kontekście. Jak sam przyznał, Unia Europejska przekonała Ukrainę do kontynuowania wojny przez kolejne dwa lata, oferując w zamian finansowe wsparcie na poziomie 90 miliardów euro. Znaleźliśmy sposób, by przekonać Ukrainę, że jej budżet obronny będzie finansowany przez UE ujawnił Sikorski. Jego zdaniem celem Zachodu jest ekonomiczne wyniszczenie Rosji, która liczyła na szybkie zmęczenie Zachodu wojną. Teraz to Moskwa ma się męczyć.
Europa bez USA? „Poradzimy sobie sami”
W wypowiedziach Sikorskiego nie braknie też odważnych tez o roli Europy. Szef polskiej dyplomacji stwierdził, że UE może kontynuować wsparcie dla Ukrainy nawet bez Stanów Zjednoczonych. Przypomniał przy tym, że gospodarka UE jest kilkukrotnie większa niż rosyjska a więc, jego zdaniem, Zachód ma potencjał, by samodzielnie przeważyć szalę.