Miliardy euro na zbrojenia nie dla Polski. Cios w twarz od Brukseli

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 kwietnia 2025, 13:06
[aktualizacja 28 kwietnia 2025, 06:53]
Miliardy euro z Brukseli na zbrojenia nie dla Polski. To jak policzek w twarz
Miliardy euro z Brukseli na zbrojenia nie dla Polski. To jak policzek w twarz/ShutterStock
Bruksela szykuje miliardy euro na wsparcie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, ale Polska może zostać na lodzie. To efekt stanowiska komisji przemysłu i obrony Parlamentu Europejskiego. Zawarta w nim propozycja może okazać się niekorzystna dla wielu państw członkowskich, w tym Polski. Piłka jest jednak nadal w grze, bo w najbliższych tygodniach negocjacje w tej sprawie będą prowadziły rządy państw UE.

EDIP, którego budżet na lata 2025-2027 wynosi 1,5 miliarda euro, ma na celu wsparcie przemysłu obronnego w Unii Europejskiej. Choć na fundusz składa się stosunkowo niewielka kwota, program ma stanowić punkt wyjścia dla bardziej rozbudowanych inicjatyw. Dlatego decyzje dotyczące tego programu mają dalekosiężne konsekwencje. Niestety, wszystko wskazuje na to, że Polska w tym rozdaniu została odstawiona na boczny tor.

Warunek 70 proc. komponentów z UE. Polska na straconej pozycji

Kluczowy punkt sporny to wymóg, aby produkty obronne, które mają otrzymać unijne wsparcie, zawierały co najmniej 70 proc. komponentów wyprodukowanych w Unii Europejskiej. Taki wymóg stawia w uprzywilejowanej pozycji państwa o silnych przemysłach zbrojeniowych.

Dla Polski, której przemysł obronny w dużej mierze polega na komponentach zagranicznych, osiągnięcie tego progu będzie wręcz niemożliwe. Przykładem mogą być polskie armatohaubice Krab, które zawierają ponad 30 proc. komponentów pochodzących z zagranicy.

Francja zgarnia większość? Kulisy prac nad EDIP w PE

Poziom 70 proc. forsowali Francuzi, którzy mają bardzo silny przemysł zbrojeniowy. Co ciekawe, sprawozdawcami projektu w obu komisjach byli europosłowie z Francji, Francois-Xavier Bellamy (EPL) oraz Raphael Glucksmann (Socjaliści i Demokraci). Gdyby taki próg - 70 proc. - udało się im utrzymać, większość środków unijnych trafiłaby do przemysłu zbrojeniowego nad Sekwaną.

Decyzja Parlamentu Europejskiego to jak cios w twarz dla Polski, która w 2024 roku przeznaczyła rekordowe 4,12 proc. PKB na obronność, najwięcej spośród wszystkich państw NATO. Teraz jednak może zostać pozbawiona dostępu do unijnych funduszy na rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Polska płaci, ale nie korzysta? Krytyka decyzji PE

Politycy w Polsce już alarmują. Andrzej Halicki z PO-PSL zaznaczył, że projekt wymaga dopracowania, aby uwzględniał interesy wszystkich państw UE, a nie tylko tych, które już spełniają wysokie wymagania dotyczące komponentów. Z kolei Adam Bielan z PiS ostrzegł, że takie zasady mogą mieć poważne konsekwencje dla polskiego przemysłu obronnego i armii, ponieważ w Polsce niewiele produktów spełnia wymóg 70 proc. komponentów z UE.

Intencją projektu Komisji Europejskiej było szybkie uzupełnienie sprzętu obronnego, który został przekazany Ukrainie, i szybkie zwiększenie produkcji zbrojeniowej w krajach Unii Europejskiej. Niestety te intencje zostały całkowicie zniekształcone podczas prac w Parlamencie Europejskim, bo de facto Francuzi i Niemcy przeforsowali swoje rozwiązania. W obecnej wersji polscy podatnicy, bo Polska przecież płaci składki do wspólnego budżetu unijnego, będą finansować niemiecki i francuski przemysł obronny – powiedział w rozmowie z PAP szef delegacji PiS w PE Adam Bielan.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj