Umojenie przeszłości. Śląsk potrzebuje utopii [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 maja 2021, 16:00
Katowicki Spodek
<p>Katowicki Spodek</p>/ShutterStock
Śląsk potrzebuje utopii, bo był nieustannie przekształcany, zmieniany, niszczony. On kreuje mity, uruchamia wyobraźnię - mówi Ewa Chojecka, historyczka sztuki, wieloletnia kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Śląskiego.

Z Ewą Chojecką rozmawia Zbigniew Rokita

fot. Jacek Proszyk/Wikipedia

Ewa Chojecka historyczka sztuki, wieloletnia kierownik Zakładu Historii Sztuki Uniwersytetu Śląskiego, autorka licznych publikacji, m.in. „Sztuka Górnego Śląska od średniowiecza do końca XX wieku”

Socrealizm i polską architekturę lat 1945–1989 często traktuje się jako przeszczep sowieckich wzorców. Tymczasem na zachodzie Europy widać wiele podobieństw do polskiego budownictwa tego czasu. W jakim stopniu więzy architektury polskiej z Zachodem zostały utrzymane po 1945 r.?

Ciągłość została zachowana, ale w sposób przewrotny. Tendencje w architekturze w Polsce oraz Europie Zachodniej po 1945 r. były bardzo podobne. Zimnowojennemu modernizmowi była poświęcona wystawa „Cold War Modern. Design. 1945–1970”, którą w 2008 r. można było obejrzeć w londyńskim Muzeum Wiktorii i Alberta. Ukazywała ona podobieństwa architektury po obu stronach żelaznej kurtyny. Zobaczyliśmy, że architektura nie jest emanacją władzy, ale może mieć własny, suwerenny język form wykraczający poza ramy politycznego dyktatu. Słowem: nie jest polityczną kalką.

Ale w Europie Zachodniej nie ma Pałaców Kultury i Nauki.

To nie jest reprezentatywny budynek dla architektury polskiego powojnia. Pałac był zaimportowany, nurt, w którym go budowano, nie znalazł naśladowców. A polska architektura poszła swoją drogą, zakwitł modernizm. Pyta pan o ciągłość – na Górnym Śląsku dużą rolę odgrywała Politechnika Śląska, a kto ją tworzył?

W dużej mierze kadra z przedwojennej Politechniki Lwowskiej.

Właśnie – a przed wojną Politechnika Lwowska była centrum modernizmu na wysokim europejskim poziomie. Zresztą Górny Śląsk jest szczególnym przypadkiem, gdy mowa o architekturze powojennej. A wszystko zaczęło się tu w 1950 r., gdy socrealizm święcił największe triumfy.

Co wówczas się stało?

Władze w Katowicach doszły do wniosku, że należy zbudować miasto-sypialnię dla wielkiego przemysłu. Mowa o Tychach. Podobny zamiar mieli już Niemcy podczas II wojny – chcieli zbudować Tichau jako przyszłą stolicę górnośląskiej prowincji III Rzeszy. Nic z tego nie wyszło. Do sprawy w zmienionych warunkach politycznych wrócono w 1950 r. Planiści musieli znać projekty niemieckie, lecz stworzyli zupełnie inny układ przestrzenny obecnych Tychów. Zbudowano miasto z własną historią i tożsamością.

Napisała pani, że w XX w. Polacy zbudowali tylko dwa miasta: Gdynię i Tychy.

Tak. I nie przesadzam. Tychy to powojenny odpowiednik przedwojennej Gdyni. Czy pan zna Tychy?

Znam i uwielbiam.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj