Pandemia pokazała, że stołówki są niezbędne. Jak bardzo się zmieniły?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
17 kwietnia 2021, 20:25
Stołówka
<p>Pandemia pokazała, że stołówki są niezbędne. Jak bardzo się zmieniły?</p>/Shutterstock
Okazały się niezbędne, nawet gdy szkoły były zamknięte. Przy okazji stało się jasne, że stołówki bardzo się zmieniły

Koronawirus spowodował, że gminy musiały zmienić podejście do żywienia dzieci. Raz, że trzeba było zadbać o uczniów z rodzin w trudnej sytuacji materialnej, dla których obiad w szkole był nieraz jedynym ciepłym posiłkiem w ciągu dnia; dwa – pomyśleć o dzieciach, które korzystały ze stołówek, bo ich rodzice nie mieli czasu na codzienne gotowanie. Z biegiem czasu okazało się, że nawet jeśli szkoła nie działa albo działa w ograniczonym zakresie, to stołówka powinna pracować i wydawać posiłki, choć na innych zasadach. Dla dzieci najmłodszych, które uczą się stacjonarnie – na miejscu, a dla tych, co mają lekcje zdalne w określonych godzinach, tak, by zapewnić dystans społeczny. Wiele stołówek wprowadziło też możliwość odbioru obiadów na wynos, a nawet z dowozem do domu. Nagle okazało się, że z niedrogich, szkolnych obiadów chętnie skorzystaliby też rodzice.

Te zmiany potwierdza wójt podwarszawskiego Izabelina. – Pandemia spowodowała konieczność wprowadzenia innowacji, specjalnego okienka na zewnątrz budynku szkoły do wydawania obiadów dla rodziców i uczniów. Okienko jest czynne w godzinach 14–18, zgodnie z prośbami mieszkańców – mówi Dorota Zmarzlak. W związku ze zwiększoną liczbą wydawanych obiadów oraz obsługą podopiecznych ośrodka pomocy społecznej gmina planuje zatrudnić od kwietnia kolejną kucharkę. By zaś wszystko było w porządku, radni mają zamiar podjąć uchwałę o powstaniu nowej jednostki pod nazwą „stołówka gminna”. Będzie ona świadczyła usługi zarówno dla uczniów, jak i dla ich wszystkich zainteresowanych. Chętnych będzie raczej sporo, bo Izabelin jako jeden z tych samorządów przyjrzał się dokładnie temu, co placówki oświatowe serwują dzieciom na talerzach, i jeszcze przed pandemią – w 2019 r. – zreformował cały system.

Gmina zajrzała w talerze

– Mieliśmy dwa przedszkola i jedną dużą szkołę podzieloną na dwa budynki, na tysiąc dzieci. W każdej była oddzielna kuchnia podlegająca dyrektorowi, jedna, dla klas IV–VIII, służyła tylko do odgrzewania posiłków. Żaden catering. Ale od rodziców słyszeliśmy, że w jednym przedszkolu dzieci bardzo chętnie jedzą obiady, a w drugim niekoniecznie, podobnie było w budynkach szkolnych. Zaczęliśmy więc się zastanawiać, co z tym zrobić. Najpierw dokupiliśmy sprzętu, a w dużej szkole zmodernizowaliśmy stołówkę, otwierając kuchnię na dzieci i pozbywając się tego fatalnego, anonimowego okienka do wydawania – opowiada Dorota Zmarzlak. Kolejnym ruchem był konkurs na gminnego intendenta. Gminie się poszczęściło, bo do pracy zgłosiła się osoba zaangażowana, z pasją do gotowania. – Choć nie ma wykształcenia kierunkowego, to zna się na wszystkim, co związane z żywieniem dzieci, ma wiedzę o kaloryczności, alergiach. Zatrudniliśmy ją w Centrum Usług Wspólnych i zaczęliśmy tworzyć jeden centralny magazyn, przygotowując się do łącznych zamówień dla wszystkich placówek edukacyjnych. W ten sposób zapewniliśmy im stałych, dobrych i lokalnych dostawców. Cały proces nadzoruje bezpośrednio mój zastępca Michał Postek, a wszystkimi pracami kieruje nasza intendentka – dodaje Dorota Zmarzlak.

Potem zmienił się pracodawca kucharek. Przestały podlegać dyrektorowi szkoły czy przedszkola, a przeszły pod wójta. Bezpośredni nadzór sprawuje nad nimi centralna intendentka. – Wprowadziliśmy też system rotacyjny. Każda kucharka przez miesiąc pracowała w innej placówce, wymieniając się doświadczeniami z innymi. Potem wszędzie został wprowadzony taki sam jadłospis, te same przepisy i te same produkty. I dało to efekt, bo przed wybuchem epidemii i zamknięciem szkół na obiady zaczęli się zapisywać nawet uczniowie z najstarszych klas, którzy do tej pory stołówkę omijali z daleka – mówi wójt Izabelina. Nie ma wątpliwości, że stało się tak dlatego, że obiady są smaczne, kolorowe i dobrze podane. Je się bowiem oczami.

Treść całego artykułu można przeczytać w piątkowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej oraz w eDGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj