Malika, mama jedenastoletniej Aiszy, mówi, że dla niej najważniejsze jest, by dziewczynka przestała płakać. – Jestem w pracy. Dzwonią ze szkoły, że Aiszę boli brzuch, że zasnęła na lekcji czy na świetlicy. Że płacze. Znam swoje dziecko. Ona tak reaguje na duży stres – mówi. Jej córka przez dwa lata nie miała w szkole żadnej koleżanki, która chciałaby z nią rozmawiać.

Malika uciekła z Czeczenii osiem lat temu z trzyletnią wówczas Aiszą i niespełna dwuletnim Alihanem. Najpierw trafiła do ośrodka dla samotnych matek, a potem do dwóch innych ośrodków dla cudzoziemców. Malutkie dzieci zostawiała pod opieką innych cudzoziemek, a sama zarabiała, sprzątając, zbierając owoce, harując na zmywaku i opiekując się starszymi osobami. – Z 50 zł dniówki połowę oddawałam kobiecie, która zajmowała się moimi dziećmi. Wiedziałam, że muszę zarobić, że jeśli wyląduję na ulicy, muszę mieć choć trochę pieniędzy – wspomina Malika.

>>> Czytaj też: Ukraińcy nie uciekną nam do Niemiec. Polska jest dla nich ziemią obiecaną [RAPORT]

Trzy lata czekała na decyzję, że może w Polsce zostać. Gdy dostała kartę stałego pobytu, musiała razem z dziećmi opuścić ośrodek. Najpierw wynajmowała pokój we współdzielonym mieszkaniu, a potem dzięki pomocy organizacji pozarządowej dostała mieszkanie chronione. Przez trzy lata pobytu w ośrodkach dla cudzoziemców dzieci nie miały dostępu do edukacji. Nie chodziły do przedszkola, bawiły się i rozmawiały wyłącznie z innymi dziećmi cudzoziemskimi, praktycznie bez kontaktu z polską kulturą. Po przeprowadzce do Warszawy Aisza poszła do pierwszej klasy szkoły podstawowej, Alihan – do przedszkola. Dopiero tam zaczęły się uczyć języka.

Nie wiadomo, skąd jesteś

– Jeszcze niedawno dyskutowaliśmy o tym, jak wesprzeć jedno czy kilkoro dzieci w szkole. Dziś rozmawiamy o grupach kilkunastu- albo kilkudziesięcioosobowych – mówi Agnieszka Kosowicz, prezes fundacji Polskie Forum Migracyjne (PFM). W 2012 r. do szkół i przedszkoli prowadzonych przez warszawski urząd chodziło nieco ponad 1 tys. cudzoziemskich dzieci. W tym roku szkolnym jest ich już ponad 4,5 tys. PFM współpracuje z 10 placówkami w stolicy, do każdej z nich uczęszcza od kilkunastu do ponad 60 uczniów z zagranicy.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP