Forsal logo

Polskie uczelnie miały gonić światową czołówkę. Ranking pokazuje coś zupełnie innego

uczelnia, nauka, studia, czapeczka
Polskie uczelnie miały gonić światową czołówkę. Ranking pokazuje coś zupełnie innego/Shutterstock
Obecny rok jest wyjątkowo ważny dla polskich uczelni. Oprócz kończącej się ewaluacji jakości działalności naukowej najlepsze czeka bowiem także ocena końcowa trwającego od 2020 r. programu "Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza" (IDUB) i konkurs na zwolnione w nim miejsca. Zaznaczmy, że dziesiątka laureatów konkursu IDUB otrzymuje coroczne zwiększenie finansowania w wysokości 10% subwencji.

IDUB miał wyłonić najlepsze polskie uczelnie

Program IDUB to jeden z kluczowych elementów „dziecka” ministra Gowina z rządu premiera Morawieckiego – Konstytucji dla Nauki, czyli reformy polskich uczelni i nauki, do której sporo osób, pomimo uzyskanego przez ministra poparcia różnych gremiów, podchodziło sceptycznie i której pozytywnych efektów trudno po ośmiu latach się doszukać. Jego priorytetem było wyłonienie i wsparcie uczelni, które będą w stanie skutecznie konkurować z najlepszymi(!) ośrodkami akademickimi w Europie i na świecie. Przeprowadzoną w 2023 roku ocenę śródokresową cała dziesiątka laureatów konkursu IDUB przeszła pozytywnie, a obecny rząd zapowiada kontynuację tego programu. Po tegorocznej ocenie końcowej, co najmniej dwie szkoły wyższe (te które uzyskają najniższe oceny) nie otrzymają dalszego finansowania, a ich miejsca zajmą uczelnie, które wygrają kolejny konkurs.

Jeszcze przed uruchomieniem programu IDUB, bo w kwietniu 2019 roku z udziałem ministra Gowina odbyło się spotkanie inaugurujące International Visibility Project (IntVP). Trwający dwa lata projekt (finansowany kwotą blisko dwóch milionów złotych) realizowała Fundacja Edukacyjna „Perspektywy” na zlecenie MNiSW, a jednym z jego celów było podniesienie pozycji polskich uczelni w międzynarodowych rankingach akademickich.

O ile planowane w programie IDUB wprowadzenie polskich uczelni badawczych do światowej czy choćby europejskiej czołówki można było od razu włożyć między bajki, to optymiści mogli liczyć na to, że projekt IntVP zakończy się choćby umiarkowanym sukcesem.

Na przykładzie najstarszego i najbardziej prestiżowego globalnego rankingu uczelni jakim jest Academic Ranking of World Universities (ARWU), czyli popularny ranking szanghajski zobaczymy jakie efekty przyniosły dotychczas na tym polu reformy rządu premiera Morawieckiego.

Polskich uczelni w rankingu jest coraz mniej

W ARWU 2018, czyli ostatniej edycji rankingu sprzed reformy Gowina i zarazem pierwszej publikującej wyniki tysiąca najwyżej sklasyfikowanych uczelni świata, znalazło się 12 szkół wyższych z Polski z liderującymi Uniwersytetem Warszawskim (czwarta setka rankingu), Uniwersytetem Jagiellońskim (piąta) i Akademią Górniczo-Hutniczą (siódma). Wkrótce siedem z nich oraz nieuwzględniona w opublikowanym zestawieniu trójka zostało uczelniami badawczymi.

W 2023 roku, w którym cała dziesiątka laureatów konkursu IDUB przeszła pozytywną ocenę śródokresową, w rankingu znalazło się już tylko dziewięć polskich uczelni, w tym siedem badawczych. Jeszcze gorzej polskie uczelnie wypadły w ostatniej edycji rankingu, której wyniki ogłoszono tydzień temu. Tym razem znalazło się w nim miejsce dla jedynie siedmiu z nich: UW uplasował się w piątej setce, UJ w szóstej, AGH w ósmej, a UAM, UMK, PW i PWr w dziesiątej. W tym gronie jedynie PWr nie jest laureatką konkursu IDUB. Warto odnotować też, że w zeszłym roku – po raz pierwszy w ponad dwudziestoletniej historii ARWU – wśród pięciuset (w latach 2003-2016 publikowano listę tylko tylu szkół wyższych) najwyżej sklasyfikowanych uczelni znalazła się zaledwie jedna (a nie dwie) z Polski.

Podsumowując: z dziesięciu uczelni badawczych w ARWU 2026 jest sześć, z czego tylko UW w górnej połowie rankingu, w ciągu ośmiu lat liczba polskich uczelni w rankingu zmalała z dwunastu do siedmiu, a z tej siódemki pięć zanotowało spadek a jedynie dwie utrzymały swoje pozycje (w ostatniej setce zestawienia). Tak więc ani program IDUB ani projekt IntVP nie przyniosły, oględnie mówiąc, zakładanych rankingowych efektów.

Bez większych nakładów trudno konkurować ze światem

I przynieść nie mogły, bo nie zapewniono najważniejszego, czyli stosownego finansowania, a desygnowane środki zbytnio rozproszono.

Polsce wciąż sporo brakuje do unijnej średniej (liczonej jako procent PKB) nakładów na badania i rozwój, a kwotowy wzrost finansowania szkolnictwa wyższego i nauki w perspektywie pięciu lat (2022–2026) nie nadąża za wzrostem budżetu państwa. Kolejni ministrowie prawicowych rządów nie dotrzymywali także swoich obietnic dotyczących podwyżek na uczelniach, a jedyną zauważalną poprawę swoich wynagrodzeń naukowcy odnotowali w 2024 roku, już za rządu premiera Tuska.

Niezrozumiałe wydaje się ponadto oczekiwanie, że nasz kraj jest w stanie doczekać się aż 10 uczelni konkurujących ze światową (nawet szeroką) czołówką. Gdy pod koniec XX wieku Chiny rozpoczęły Projekt 985, którego celem było posiadanie przez ten kraj kilku uniwersytetów światowej klasy, to wybrano do niego 9 uczelni. Tyle, że w Chinach jest ponad 8 razy więcej uczelni niż w Polsce, które kształcą ponad 30 razy więcej studentów niż nasze. Jak słusznie zauważył minister Kulasek w jednym z wywiadów: dopóki nakłady na naukę i szkolnictwo wyższe nie zostaną realnie zwiększone, dopóty młodzi naukowcy będą odchodzili do przemysłu albo wyjeżdżali z kraju, a ci drudzy nie wrócą jeśli nie zaproponujemy im warunków choćby zbliżonych do tych, które mają za granicą. W efekcie spora część najzdolniejszych młodych polskich uczonych nie przyczynia się do zmniejszenia dystansu swoich polskich alma mater od światowej czy europejskiej konkurencji, ale do jego zwiększenia.

Co naprawdę mierzy ranking szanghajski?

Choć pierwotnym celem ARWU było klasyfikowanie, monitorowanie i stymulowanie rozwoju chińskich uniwersytetów, bardzo szybko zyskał on międzynarodowe uznanie i stał się ważnym źródłem informacji dla uczelni i różnych agencji rządowych na całym świecie. W ostatnich latach ocenie poddaje się ponad 2,5 tys. uczelni. Do 2016 roku publikowano listę 500 najwyżej sklasyfikowanych z nich, w 2017 – 800, a od 2018 jest ich w zestawieniu tysiąc. Dokładne miejsce w rankingu podawane jest tylko w przypadku pierwszej setki, pozostałe uczelnie wymieniane są w grupach liczących po 50 (miejsca 101-200) lub 100 (pozostałe).

ARWU tworzony jest (niezmiennie od 2004 roku) w oparciu o sześć wskaźników: liczb absolwentów (ten wskaźnik stanowi 10% finalnego wyniku) i pracowników (20%), którzy otrzymali Nagrodę Nobla i Medal Fieldsa, liczbę uczelnianych HCR-ów, czyli uczonych wyróżnianych przez firmę Clarivate za cytowania ich prac (20%), liczbę artykułów opublikowanych w ciągu ostatnich pięciu lat w Nature i Science (20%), liczbę artykułów indeksowanych w poprzednim roku przez dwie bazy danych Web of Science (20%) oraz przeciętnego wyniku pracownika ustalanego na podstawie poprzednich pięciu wskaźników z uwzględnieniem liczby kadry akademickiej uczelni (10%).

Warto zaznaczyć, że metodologia rankingu szanghajskiego jest bardziej skomplikowana, ale nie uda się przedstawić wszystkich jej niuansów w tym tekście.

Chiny pokazały, jak zbudować światowej klasy uczelnie

Rewolucja kulturalna zrujnowała chiński system edukacji, zmniejszając w szczególności drastycznie liczbę osób rozpoczynających studia – z 674 tys. w 1965 roku do około 48 tys. pięć lat później. W 1977 roku, a więc już po zakończeniu rewolucji, naukę na uczelniach mogło podjąć jedynie 270 tys. młodych ludzi i choć w 1996 roku było ich już 3 mln, to stanowiło to zaledwie 4% wszystkich absolwentów szkół średnich. Rok 1999 zapoczątkował szybką ekspansję szkolnictwa wyższego w Chinach i w roku 2013 na ponad 3 tys. uczelni wyższych studiowała już blisko ¼ Chińczyków w wieku 20-24 lata.

W 2004 roku wśród 500 najwyżej sklasyfikowanych w ARWU uczelni znalazło się jedynie 13 chińskich, w tym aż 5 z Hongkongu. Żaden uniwersytet z Chin kontynentalnych nie trafił do pierwszej dwusetki rankingu, a jedynie dwa znalazły się w jego trzeciej setce (cztery kolejne trafiły – razem z UJ i UW – do czwartej setki). Pod względem liczby uczelni w ARWU 2004 zdecydowanie przodowały Stany Zjednoczone (170 uczelni), a przed Chinami było jeszcze siedem państw. Z kolei wyżej w rankingu swoich przedstawicieli miały aż 22 kraje, w tym m.in. Brazylia i Meksyk.

Dziś dzieci absolwentów przeciętnych i słabych chińskich uniwersytetów sprzed nieco ponad dwudziestu lat nie muszą wyjeżdżać z kraju na żeby studiować na dobrych uczelniach, bo mają je u siebie w kraju. W pierwszej setce ARWU 2026 jest 37 uczelni z USA, 16 z Chin i 8 z Wielkiej Brytanii. Wśród pierwszej pięćsetki jest ich z kolei aż 111 (w tym 105 z Chin kontynentalnych), po raz pierwszy tyle co amerykańskich, a w całym zestawieniu Chiny z 245 przedstawicielami wyprzedzają wyraźnie USA z reprezentacją liczącą 187 szkół wyższych. Chiński lider – Uniwersytet Tsinghua zajmuje w rankingu 18. lokatę i poza uczelniami amerykańskimi wyprzedzają go jedynie 3 uniwersytety brytyjskie i jeden francuski.

Polecamy: Inforlex Oświata

Nobliści nie są kluczem do sukcesu w rankingu

Obecny od ponad dwudziestu lat w polskiej przestrzeni publicznej ranking szanghajski jest często wykorzystywany do oceny stanu polskiego szkolnictwa wyższego. Niestety powołujący się na niego zazwyczaj zdają się nie znać jego metodologii i posługiwać się stereotypami. Co gorsze zdarza się to nawet osobom zajmującym w przeszłości wysokie stanowiska i osobom uczestniczących w pracach nad Konstytucją dla Nauki. Typowym przykładem jest tu radiowa wypowiedź jednej z takich osób po publikacji ARWU 2024: nie masz (absolwentów) noblistów, nie zatrudniasz noblistów, „przegrywasz w Szanghaju”.

Po pierwsze, w rankingu szanghajskim nie ma znaczenia zatrudnianie noblistów już po przyznaniu im nagrody, ważne jest żeby byli naszymi pracownikami w momencie otrzymywania nagrody. Po drugie, zawojowujące ranking chińskie uczelnie nie mają – z nielicznymi wyjątkami – takich absolwentów ani pracowników. Po trzecie, wśród tysiąca uczelni, które trafiły do ARWU 2026 jedynie 156 otrzymało premię za pracowników-laureatów, a 245 za absolwentów-laureatów. Po czwarte, nie tylko do rankingu ale nawet do jego pierwszej setki(!) można trafić bez noblistów: zarówno w przypadku absolwentów jak i pracowników udało się to 27 uczelniom. Po piąte w końcu, kategoria absolwentów-laureatów działa na korzyść dwóch najlepszych polskich uniwersytetów (pozostałe uczelnie z Polski nie punktują w tej kategorii), które dzięki uzyskanych w niej punktom zajmują wyższe pozycje w rankingu. Co ciekawe, lepsze wyniki od UJ ma tu 213 uczelni, a od UW (premiowanego prawdopodobnie za literacką nagrodę Olgi Tokarczuk, pokojowe Józefa Rotblata i Menachema Begina oraz ekonomiczną Leonida Hurwicza) zaledwie 75! Gdyby podobnie sytuacja wyglądała w całym rankingu, w gabinecie ministra nauki zapanowałaby euforia…

Polskim uczelniom brakuje naukowców z najwyższej światowej półki

Analiza poszczególnych edycji ARWU wyraźnie pokazuje, że coraz trudniej zaistnieć w rankingu szanghajskim nie bez noblistów a bez HCR-ów. Do ARWU 2026 trafiło bowiem jedynie 290 takich uczelni, podczas gdy w ARWU 2018 była ich blisko połowa, bo 470. Wśród pięciuset najwyżej sklasyfikowanych uczelni w tym roku jest ich zaledwie 24, w porównaniu z 99 w 2004 roku. W ostatniej edycji rankingu wyżej od UW są jedynie 4 uczelnie nie zatrudniające – podobnie jak nasz lider – ani jednego HCR-a, przy czym żadnej w pierwszej jego setce!

Naukowców uznanych przez firmę Clarivate za HCR-ów jest znacznie więcej niż laureatów Nagród Nobla i Medalu Fieldsa (w ostatnim zestawieniu znalazło się ich blisko 7 tysięcy), wyróżnia się tu także uczonych z większej liczby dziedzin. W przypadku matematyki obok osób o wybitnych dokonaniach trafiły tam też takie, którym daleko do światowej elity – nie zdziwiłbym się specjalnie gdyby nie był to odosobniony przypadek. Tym drugim słabsze uczelnie oferują lepsze warunki niż gotowe są to zrobić renomowane uniwersytety, więc część z nich trafia np. do Arabii Saudyjskiej, w której zatrudnionych jest 31 HCR-ów z 2025 roku, czyli nieco więcej niż ¼ afiliowanych we Francji.

Jak pod tym względem wypada Polska? Otóż w uwzględnionym w ARWU 2026 zestawieniu z 2025 roku nie ma ani jednego HCR-a z polską afiliacją! Oznacza to w szczególności, że żadna z 7 polskich uczelni sklasyfikowanych w ostatniej edycji rankingu szanghajskiego nie zatrudnia takich uczonych. A dzięki posiadaniu ich w swoim gronie jeszcze w 2024 i 2023 w ARWU znajdowały się Politechnika Gdańska i Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, których w 2025 roku już tam nie było. Nie jest to jedyny przypadek pokazujący jak duże znaczenie w kontekście rankingu szanghajskiego ma dla uczelni zatrudnianie HCR-ów. Niestety polskich uczelni na to nie stać i bez znaczącego wzrostu ich finansowania stać nie będzie.

Autor: Krzysztof Ciepliński - matematyk pracujący na stanowisku profesora AGH w Krakowie. Kieruje Katedrą Równań Różniczkowych na Wydziale Matematyki Stosowanej. Poza działalnością naukową jest też autorem kilku artykułów w Forum Akademickim i Tygodniku Powszechnym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Źródło zewnętrzne
oprac. Iga Leszczyńska

Doktor nauk społecznych w dyscyplinie nauk o bezpieczeństwie, absolwentka Wojskowej Akademii Technicznej. Stopień doktora uzyskała na podstawie rozprawy pt. "Koncepcja systemu bezpieczeństwa socjalnego Polski z uwzględnieniem zjawiska prekariatu", poświęconej wyzwaniom współczesnej polityki społecznej i rynku pracy. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących polityki rodzinnej, rynku pracy oraz systemu zabezpieczenia społecznego.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPolskie uczelnie miały gonić światową czołówkę. Ranking pokazuje coś zupełnie innego »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj