Gabi von Seltmann: Dostałam nie swoją pamięć [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 marca 2022, 18:25
Gabi von Seltmann
<p>Gabi von Seltmann fot. Maksymilian Rigamonti</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Ludzie w traumie z jednej strony nie chcą się kontaktować ze swoimi wspomnieniami i emocjami, a z drugiej – uważają, że jak nie opowiedzą dzieciom czy wnukom, to wszystko będzie dobrze, nikt się nie będzie bał. A i tak boją się wszyscy. Z Gabi von Seltmann rozmawia Magdalena Rigamonti. 

Pani się boi?

Wojny?

Tak.

Wszyscy się boimy, bo stare traumy - niezaleczone, nieprzepracowane - wyłażą, wypełzają. Strachy jeszcze z II wojny światowej. Nie mówię o traumach naszych rodziców czy dziadków, tylko tych dziedziczonych z pokolenia na pokolenie. One odżywają i spotykają się z nowymi, świeżymi, które znamy od kilku tygodni. Tych traum jest już u nas ponad 2 mln. Tyle, ile ludzi, którzy uciekli przed wojną. Są w naszych domach, na ulicach, wszędzie. I to jest w pewnym sensie wspaniały moment. Tragicznie wspaniały. Bo można świadomie się tym zająć: udzielać pomocy ludziom w traumie, którzy tu przyjeżdżają z frontu, i nam, ludziom, którzy traumę wojenną odziedziczyli. Terapeuci, psycholodzy, psychotraumatolodzy zwierają szeregi i zaczynają działać. I to w całej Europie.

W Europie Zachodniej poziom PTSD wynikający z przeżyć wojennych jest 10-krotnie niższy niż w Polsce.

Ale tam też wiele traum jest niewypowiedzianych albo ukrywanych. Nie jestem psycholożką, tylko artystką i osobą, która odziedziczyła traumę rodziców, dzieci wojny. Dzięki sztuce przepracowuję i opowiadam o tym doświadczeniu. Dlatego chciałabym zaświecić stadion Allianz Arena w Monachium.

Po co?

Po to, żeby zwrócić uwagę ludzi na niepamięć. Aby pokazać bezcenne tchnienie życia, które jest najważniejsze. A przynajmniej powinno być najważniejsze.

Ludzie zrozumieją przekaz?

Zrozumieją białą plamę. Wiele jest białych plam w niemieckich rodzinach, wiele w polskich, wiele w całej Europie. Chcę zaświecić ten stadion w imieniu ludzi, którzy giną, uciekają. I skupić się teraz na tym pierwszym pokoleniu wojennym.

Które odchodzi, wymiera?

Nie, które właśnie przychodzi. Uważam, że powinien powstać europejski fundusz na leczenie traum - i tych świeżych, i tych z II wojny światowej, które się dzisiaj budzą. Tworzę właśnie aplikację, którą nazwałam Feniks, bo wierzę, że możemy się podnieść z tego strachu jak Feniks z popiołów. Znajdą się tam informacje na temat objawów traumy - PTSD. Uchodźcy z Ukrainy siedzieli w piwnicach, pod bombami. Widzieli ciała ludzi zabitych. Uciekali. Po czymś takim organizm jest w stanie ciągłego napięcia. Spać nie można. A jak już, to koszmary. Za chwilę biorę udział w spotkaniu, na które zarejestrowało się ponad 500 psychologów zaangażowanych w pomoc ludziom w traumie. Ciekawe, że organizatorzy dotarli do mnie dzięki książce. Mam wrażenie, że ludzie na nowo ją odczytują.

Cały wywiad w weekendowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj