W 2008 r. prezydentem USA został Barack Obama. W 2010 r. odbyły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver. 1 lipca 2011 r. Polska objęła prezydencję w Unii Europejskiej. 29 stycznia 2012 r. otwarto Stadion Narodowy w Warszawie. Kilka miesięcy później – w sierpniu – rozpoczęły się Letnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie. W październiku Barack Obama ponownie został prezydentem USA. Już jako laureat Pokojowej Nagrody Nobla. W 2014 r. odbyły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi, a w 2016 r. letnie w Rio de Janeiro.
Przez cały ten czas trwało postępowanie administracyjne w sprawie wydania pozwolenia na budowę stacji bazowej, czyli potocznie: masztu telekomunikacyjnego na małopolskiej wsi. A dokładniej: 17 różnych postępowań, które wymagały 54 reakcji organów państwowych. Protestujący przeciwko budowie stacji bazowej złożyli 19 protestów.
– Dla żadnego z operatorów telekomunikacyjnych nie ma większego znaczenia, czy dana wieża powstanie czy nie. Można pewne lokalizacje odpuścić. Ale postępowania trwające po 6–8 lat w sprawie kilkudziesięciometrowej instalacji to gruba przesada – utyskuje wysoko postawiony menedżer jednego z operatorów.

Przeregulowany kraj

To, że trzeba w Polsce rozwijać sieć telekomunikacyjną, potwierdzają niemal wszyscy. Każdy kolejny rząd projektuje coraz to nowe ułatwienia dla operatorów telekomunikacyjnych. O potrzebie szybkiego rozwoju sieci 5G, czyli nowoczesnego standardu sieci komórkowej, mówią najważniejsi urzędnicy państwowi. Politycy – i szczebla centralnego, i lokalnego – przekonują zaś, że jedną z największych bolączek do rozwiązania jest konieczność zaczernienia „białych plam”, czyli miejsc, gdzie jest kłopot z dostępem do technologii.
Komisja Europejska przestrzegła Polskę, że proces uzyskiwania zgód na budowę stacji bazowych jest nad Wisłą przeregulowany, a przez to niewydajny
Przedstawiciele biznesu przekonują jednak, że mówić to jedno, a robić – drugie. A praktyka budowy stacji bazowych oraz przepisy, które ją regulują, są jak za króla Ćwieczka. Dostrzegła to nawet Komisja Europejska, która przestrzegła Polskę, że proces uzyskiwania zgód jest nad Wisłą przeregulowany, a przez to niewydajny. Potrzebnych jest kilka zgód, przejście kilku (a czasem kilkunastu) różnych procedur, a niekiedy też wygranie paru spraw w sądzie. Dochodzi do tego walka z przeciwnikami budowy masztów, którzy argumentują, że instalacja są zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia i życia. Tematy te niekiedy podchwytują lokalne media, które zazwyczaj trzymają stronę oburzonych mieszkańców.
– Wieloletnie próby przebrnięcia przez zawiłości proceduralne to jeden z największych i najbardziej dyskutowanych problemów w branży telekomunikacyjnej. Statystycznie postawienie masztu w Polsce trwa około 18 miesięcy, ale czasem ciągnie się znacznie dłużej. I takich przypadków jest wiele – przyznaje Łukasz Dec, redaktor naczelny TELKO.in. Choć – jak zaznacza – może to mieć związek z faktem, że operatorzy budują coraz więcej takich urządzeń.
Łukasz Dec zaznacza, że rzeczywiście władze na poziomie centralnym od kilku lat wprowadzają różnego rodzaju ułatwienia prawne dla przedsiębiorców telekomunikacyjnych.
Treść całego artykułu można przeczytać w piątkowym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej oraz w eDGP.
Współpraca Patryk Słowik