Human Landing System to wielomiliardowa umowa na budowę lądownika zdolnego do sprowadzenia pierwszych astronautów na powierzchnię Księżyca od czasu misji Apollo. Na początku maja NASA nakazała SpaceX zaprzestać wszelkich prac nad tym kontraktem po tym, jak firmy Blue Origin i Dynetics nie zgodziły się z wyborem SpaceX na wykonawcę, co skutecznie wstrzymało kontrakt o wartości 2,9 miliarda dolarów – podaje portal Futurism.com.

Teraz protest złożony przez prowadzoną przez Jeffa Bezosa firmę kosmiczną został odrzucony przez Biuro Kontroli Rządu USA (U.S. Government Accountability Office, GAO), oddając kontrakt z powrotem w ręce SpaceX. To musiało rozwścieczyć Jeffa Bezosa.

Jeszcze przed decyzją GAO, Blue Origin wielokrotnie próbował pozyskać przychylność ustawodawców, argumentując, że „konkurencja jest dobra” i że poleganie wyłącznie na SpaceX w kwestii lądowania astronautów na Księżycu to zły pomysł.

Media

W swojej ostatniej próbie firma opublikowała infografikę, w której przekonuje, że wariant Lunar Starship firmy SpaceX jest „ogromnie złożony i obarczony wysokim ryzykiem”, podczas gdy lądownik Blue Moon jest „bezpieczny, obarczony niskim ryzykiem” i „szybki” – komentuje Futurism.com, powołując się na Adriana Beila z NASASpaceFlight.

W grafice firma Bezosa przekonuje, że Starship musiałby odbyć lot „ponad 10 razy bezbłędnie”, aby jeden statek kosmiczny miał wystarczającą ilość paliwa do wysłania astronautów na Księżyc.

Jest to w dużej mierze spowodowane koniecznością tankowania jednego statku gwiezdnego na orbicie Ziemi. Orbitalne tankowanie było częścią planu. W październiku NASA przyznała SpaceX kontrakt o wartości 53 milionów dolarów na orbitalne testy tankowania Starship.

Ale jak Blue Origin doszedł do swoich twierdzeń, że Starship musi być zatankowany co najmniej osiem razy na orbicie, aby umożliwić mu podróż na Księżyc, jak sugeruje infografika – nie wiadomo. SpaceX nie ujawnił jeszcze żadnych dokładnych danych na temat tego, ile manewrów z tankowaniem będzie musiał wykonać Starship w drodze na powierzchnię Księżyca.

Bezos napisał już list otwarty do administratora NASA Billa Nelsona, niemal błagając go o danie szansy jego firmie kosmicznej: zaoferował 2 miliardy dolarów za zmianę zdania w sprawie kontraktu.

Krótko mówiąc, Blue Origin nie jest gotowy do zaakceptowania porażki – a jak komentują media, powtarzające się wysiłki mające na celu podkopanie konkurencji też nie wyglądają szczególnie dobrze.

Eric Berger, redaktor Ars Technica, skomentował opublikowaną przez Blue Origin infografikę na Twitterze: „Większość pracowników Blue Origin, których poznałem, to błyskotliwi, mili, ciężko pracujący ludzie, którzy dołączyli do firmy, ponieważ wierzą w jej misję. Szanują też to, co robi SpaceX i prawdopodobnie uważają tego typu rzeczy za żenujące”.

Tymczasem SpaceX poczyniło znaczne postępy w przygotowaniach do pierwszej orbitalnej, testowej próby startu. Firma kierowana przez Elona Muska przedstawiła niedawno pierwszy orbitalny system zasilana Super Heavy. Z kolei lądownik księżycowy Blue Origin – Blue Moon – nadal jest na etapie modelu testowego.

NASA, mając skromne fundusze, podjęła decyzję o przyznaniu kontraktu oferentowi, który przygotował najtańszą propozycję, czyli SpaceX. Bezos – jeden z najbogatszych ludzi na świecie – wciąż nie ustaje w wysiłkach, by przeznaczyć pieniądze podatników na pokrycie kosztów budowy lądownika księżycowego. Najwidoczniej nie może znieść, że to SpaceX wysuwa się na prowadzenie w tym kosmicznym pojedynku.