Już 92 proc. gospodarstw domowych w krajach należących do Unii Europejskiej ma – jak wynika z danych Eurostatu – możliwość korzystania z Internetu. Podobny poziom dostępu notowany jest także w przypadku Polski. Internet Internetowi nie jest jednak równy. Liczy się szybkość jego działania i wielkość możliwych do szybkiego przesłania cyfrowych informacji. Dostęp do Internetu szerokopasmowego, pamiętając oczywiście, że istnieje wiele definicji minimalnej przepustowości łączy, miało w krajach Unii Europejskiej w 2021 r. tylko 70,2 proc. gospodarstw domowych.

W Polsce dostęp do Internetu szerokopasmowego jest na poziomie średniej europejskiej i wynosił w 2021 r. właściwie tyle samo – 70,0 proc. Rekordy pod tym względem bije w krajach UE Malta (dostęp do szybkiego Internetu ma 100,0 proc. tamtejszych gospodarstw domowych). Nieznacznie tylko ustępują jej Luksemburg, Dania, Niderlandy i Hiszpania. Zdecydowanie najgorzej z dostępem do Internetu szerokopasmowego jest w Grecji, gdzie ma go tylko 19,8 proc. gospodarstw domowych. Niewiele lepiej jest na Cyprze – 41,4 proc.

Reklama
Dostęp do Internetu szerokopasmowego gospodarstw domowych w krajach UE / obserwatorfinansowy.pl
W Polsce dostęp do Internetu szerokopasmowego jest na poziomie średniej europejskiej.

Łącze szerokopasmowe też jest już jednak określeniem odchodzącym do przeszłości. Szybki postęp techniczny sprawia, że dominująca w rozwoju, oparta na miedzianych kablach technologia cyfrowych łączy abonenckich (DSL i pokrewne) przegrywa już w świecie z łączami światłowodowymi i także odchodzi już do przeszłości. W 2020 r. – jak wskazuje opublikowane w lipcu 2022 r. przez OECD studium o przyszłości Internetu szerokopasmowego (Broadband networks of future) – w liczbie nowych łączy światłowody po raz pierwszy wyprzedziły w krajach należących do tej organizacji tradycyjne łącza DSL.

Na to internetowe przyspieszenie decydujący wpływ wywarł wybuch pandemii koronawirusa. Przeniesienie w znacznej mierze pracy i nauki do domów zwiększyło ruch w Internecie – wedle danych OECD – o 58 proc. Rekordowe przyrosty zanotowane zostały nie tylko w krajach dotychczas pozostających w tyle za cyfrową rewolucją, jak np. w Chile (wzrost o 160 proc.), ale także w Niemczech, Niderlandach, czy w USA (wzrosty ruchu o 52–65 proc.).

Pandemia ma fale rosnące i gasnące, ale nadal pozostaje zagrożeniem i skłania do kontynuowania zdalnej pracy i nauki – jeśli tylko są takie możliwości. OECD ocenia, że ponad 1 miliard ludzi w świecie nadal będzie pracować lub uczyć się zdalnie. Potrzebować będzie w związku z tym dostępu do coraz szybszego Internetu. Za taki uchodzi Internet 5G, który będzie w przyszłości pozwalał zwielokrotnić liczbę przesyłanych informacji. Będzie, gdyż reklamujące się posiadaniem już takiej technologii firmy telekomunikacyjne dysponują na razie połowicznym rozwiązaniem (5G Non-Standalone). Wymaga ono korzystania ze znanego już, ale nie zawsze sprawnego standardu bezprzewodowego przesyłu danych (LTE).

OECD ocenia, że ponad 1 miliard ludzi w świecie nadal będzie pracować lub uczyć się zdalnie.

Prawdziwy Internet szerokopasmowy rozpocznie się dopiero wraz z upowszechnianiem testowanej na razie technologii 5G Standalone. Ten właśnie standard techniczny mają na myśli eksperci OECD prognozując przyszłość rozwoju Internetu w najbardziej rozwiniętych krajach świata. Mają go także na myśli władze Unii Europejskiej rysując przyszły rozwój Internetu prawdziwie szerokopasmowego. Infrastruktura ta – obok wzrostu cyfrowych umiejętności, cyfryzacji biznesu oraz administracji publicznej – jest jednym z czterech podstawowych elementów przedstawionego jesienią 2021 r. programu Cyfrowej Dekady i cyfrowych celów do osiągnięcia do 2030 r.

W przypadku rozwoju infrastruktury Unia Europejska zakłada, że do 2030 r. każdy jej mieszkaniec powinien mieć dostęp do Internetu o przepustowości minimum 1 gigabajta na sekundę, co oznacza pełne wdrożenie technologii 5G. Szybki postęp ma dotyczyć także upowszechniania umiejętności cyfrowych wśród społeczeństw krajów europejskich. Podstawowe umiejętności w tej dziedzinie – odszukiwanie informacji przez Internet, elektroniczne komunikowanie się, tworzenie treści cyfrowych, zapewnienie bezpieczeństwa własnych danych, umiejętność aktywnego wykorzystywania Internetu, m.in. do dokonywania zakupów, czy korzystania z usług finansowych – ma posiadać 4 na 5 mieszkańców krajów UE. Do 2030 r. kraje UE powinny posiadać 20 mln specjalistów technologii IT.

W gospodarce – 75 proc. przedsiębiorstw powinno korzystać z gromadzenia danych w chmurze, ze sztucznej inteligencji (AI) oraz z elektronicznej wymiany informacji (BIG-Data). W przypadku usług publicznych celem do osiągnięcia do 2030 r. jest pełny dostęp do nich on-line, pełny dostęp do dokumentacji medycznej oraz znaczne (80 proc.) możliwości posługiwania się przez obywateli cyfrową identyfikacją.

Na realizację wszystkich tych celów Komisja Europejska chce wydać 127 mld euro, co ma odpowiadać 26 proc. wszystkich środków przewidywanych w ramach – jak się to oficjalnie nazywa – Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (Recovery and Resilience Facility). Częścią tego programu jest nasz polski Krajowy Plan Odbudowy.

W wyrobieniu sobie poglądu jak dalece poszczególne kraje Unii Europejskiej są zaawansowane w realizacji tej cyfrowej strategii pomaga publikowany przez Komisję Europejską wskaźnik DESI (Digital Economy and Society Index). Unia Europejska monitoruje przy jego pomocy rozwój cyfryzacji już od 2014 r., ale jego znaczenie obecnie bardzo wzrasta. Wyniki opublikowanego w końcu lipca 2022 r. najnowszego pomiaru DESI wskazują, że w cyfryzacji gospodarek, społeczeństw i administracji kraje UE mają jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

Podstawowe umiejętności cyfrowe w krajach UE / obserwatorfinansowy.pl

Sam dostęp do Internetu, nawet szerokopasmowego, już nie wystarcza jeśli – jak wskazuje DESI – jedynie 54 proc. mieszkańców krajów Unii Europejskiej w wieku od 16 do 74 lat przyswoiło sobie wskazane wcześniej cyfrowe umiejętności w stopniu przynajmniej podstawowym. Do celu jakim jest poziom 80 proc. w 2030 r. droga jeszcze daleka. Krajom europejskim brakuje specjalistów od cyfrowej gospodarki. W 2021 r. przybyło ich ok. 500 tysięcy, ale potrzeby w tej dziedzinie sięgają dalszych 9 mln ekspertów komputerowych i telekomunikacyjnych (ICT).

Z powodu braku fachowców europejskie przedsiębiorstwa bardzo powoli przyswajają technologie cyfrowego wspomagania biznesu. Jedynie 8 proc. z nich korzysta z rozwiązań sztucznej inteligencji (AI), a 14 proc. z elektronicznej wymiany informacji (BIG-Data). Bez wielkiej masy takich danych, pochodzących np. z elektronicznych czujników, coraz trudniej dziś sobie wyobrazić np. produkcję i korzystanie z nowoczesnych urządzeń codziennego użytku. Najgorzej pod tym względem wygląda sytuacja w małych i średnich przedsiębiorstwach. Za potrzebami nie nadąża także cyfrowa infrastruktura. Łącza światłowodowe, niezbędne dla technologii 5G dostępne są obecnie jedynie dla połowy europejskich gospodarstw domowych.

W cyfryzacji gospodarek, społeczeństw i administracji kraje UE mają jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

W rozwoju cyfrowym najbardziej zaawansowane są kraje północnej Europy – Finlandia, Dania, Holandia, Szwecja, Irlandia, Estonia. Wskaźnik DESI w ich przypadku, a także w przypadku Malty, przekracza poziom 60. Polska we wskaźniku DESI wypada niestety znacznie poniżej przeciętnej w krajach Unii Europejskiej. Z wynikiem 40,5 plasujemy się dopiero na 24 miejscu wśród krajów UE (średnia to 50,3).

Jednym z głównych niedostatków jest u nas poziom cyfrowych umiejętności społeczeństwa. Jedynie 43 proc. osób w wieku od 16 do 74 lat posiada je w stopniu co najmniej podstawowym. Brakuje specjalistów ICT. 70 proc. gospodarstw domowych posiada wprawdzie dostęp do Internetu szerokopasmowego, ale chodzi tu o jego dotychczasowe przestarzale już wcielenia. Korzystanie z prawdziwej technologii 5G dopiero przed nami.