Letni urlop w planach ma mniej niż 54 proc. Polaków. To wynik o 15 pkt proc. gorszy niż w ubiegłym roku – wynika z badań przeprowadzonych przez IBRIS. Spadek byłby jeszcze większy, gdyby nie beneficjenci 500 plus. W tej grupie na urlop wybiera się 72 proc. respondentów. W przypadku niepobierających świadczenia – 46 proc. Skąd taka wstrzemięźliwość polskich turystów, skoro ciągle rosną płace i spada bezrobocie (w kwietniu do 5,6 proc., czyli o 0,3 pkt proc. mniej względem marca), a gospodarka hamuje wolniej niż oczekiwano?

Zdaniem Andrzeja Betleja, analityka z Traveldata Instytutu Badań Rynku Turystycznego, branży dotąd szkodziły relatywnie słabe nastroje konsumenckie i społeczne, które pozostawały pod wpływem wydarzeń związanych z kampanią wyborczą do Europarlamentu.

– O sposobach spędzania wolnego czasu nie decydują jedynie względy finansowe, a w coraz większym stopniu w ogóle dysponowanie czasem. Społeczeństwa w Europie, także w Polsce, coraz bardziej się rozwarstwiają – aby podtrzymać osiągnięty już standard życia, większość z nas pracuje coraz więcej, często na własny rachunek. A taka praca uniemożliwia odpowiednio wcześniejsze planowanie dłuższego urlopu – uważa Sławomir Horbaczewski, finansista i menedżer. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że wiele osób ma też kłopot z dostaniem wolnego w pracy. Powodem jest brak osób na zastępstwo.

Sektor turystyki wyjazdowej pogodził się już z tym, że ten sezon będzie gorszy.

– Nie liczymy na wzrost liczby turystów. Ten rok poświęcimy na budowanie wyniku finansowego – mówi DGP Piotr Henicz, wiceprezes Itaki. Podobne głosy słychać od przedstawicieli innych biur podróży. Podkreślają, że ostatnie tygodnie przyniosły średni spadek sprzedaży lotniczych imprez na lato o 12–13 proc.

Do gorszego sezonu przygotowują się też polscy hotelarze. O mniejszej liczbie rezerwacji niż przed rokiem mówią przedstawiciele branży z różnych części kraju. – Jest już koniec maja, a my wciąż mamy na ścisły sezon wolne 50 proc. hotelu – przyznaje Dariusz Dzikowski z działu sprzedaży Mikołajki Resort Hotel & Spa. Sprzedaż jest gorsza o ok. 10 proc. niż przed rokiem.

Jeszcze gorzej jest w Zakopanem, gdzie hotelarze wynajęli nawet mniej niż połowę obiektów. – W naszym przypadku jest to 30 proc. – mówi Łukasz Ligas z Hotelu CASA Nowy Targ. Nawet morze niespecjalnie się broni w tym roku. W Aurorze w Międzyzdrojach obłożenie na lipiec sięga 41 proc., a na sierpień 31 proc. To w lipcu jest lepsze o 10 proc., ale tylko dlatego, że bezpośrednia konkurencja hotelu była w ostatnich tygodniach w remoncie. Sprzedaż na sierpień jest już o 10 pkt proc. słabsza.

Zniechęcać mogą ceny. W Polsce za nocleg w hotelu trzeba zapłacić od kilku do kilkunastu złotych więcej niż przed rokiem. Wycieczki zdrożały nawet o 300 zł na tydzień za osobę. Tymczasem Polacy przeważnie deklarują chęć wydania na wypoczynek letni mniejszych kwot, niż w zeszłym roku. Jak wynika z badania IBRIS zrealizowanego na zlecenie Diners Club około połowy ankietowanych nie chce przekroczyć tysiąca zł na osobę. – Mniejszy odsetek stanowią też planowane wyjazdy za granicę. Ale ci, którzy wybiorą się w dalszą podróż, przekroczą obszar UE – mówi Monika Masztakowska z Diners Club Polska.

>>> Czytaj też: Fikcja trzyma się mocno. Fałszywe firmy służą gnębieniu słabszych [OPINIA]