Obchody Ferragosto, w trakcie których według statystyk połowa Włochów wyjechała z domu, zbiegły się w czasie z budzącym niepokój wzrostem liczby nowych zakażeń koronawirusem. W sobotę potwierdzono ich ponad 600, co oznacza powrót do poziomu sprzed kilku tygodni.

Przedstawiciele wielu lokalnych władz, zwłaszcza miejscowości masowo uczęszczanych przez turystów, przyznawali, że boją się świętowania Ferragosto i jego skutków. Dlatego zabronili obrzędów tradycyjnie z nim związanych, na przykład nocnych zabaw przy ognisku na plaży.

W ciągu dnia w sobotę na nadmorskie plaże niemal w całym kraju weszli policjanci, karabinierzy oraz strażnicy miejscy i kontrolowali, czy są przestrzegane zasady dotyczące dystansu społecznego i unikania skupisk ludzi. Media informują, że na niektórych plażach, zwłaszcza tych bezpłatnych, funkcjonariusze z trudem przeciskali się wśród tłumów.

Policyjne patrole sprawdzały wybrzeże w Palermo i okolicach. Tłumy opanowały popularną tamtejszą plażę Mondello.

Reklama

Na tzw. wolnych plażach na Sycylii funkcjonariusze zastali całe miasteczka namiotowe, wokół których powstały duże skupiska ludzi.

Aby nie dopuścić do tego, by turyści pozostali na noc na sycylijskich plażach, lokalne władze wprowadziły w sobotę i niedzielę zakaz pobytu na nich od godzin wieczornych do 8 rano.

Liczne restrykcje w ten weekend dotyczą dyskotek, bo to one - jak się zaznacza - są jednym z głównych potencjalnych miejsc szerzenia się koronawirusa. W niektórych turystycznych regionach, w tym w Wenecji Euganejskiej, do lokali tych wejść może połowa ludzi, którzy zwykle tam się mieszczą. Limity dotyczące liczby uczestników zabaw obowiązują na Sycylii. Tańczyć można w Toskanii, Emilii-Romanii i na Sardynii, ale tylko przy zachowaniu odległości dwóch metrów od innych osób. W Kalabrii dyskoteki zostały zamknięte.

W stołecznym regionie Lacjum po to, by nie dopuścić do zgromadzeń, w popularnych wśród turystów miejscowościach zabroniono rozpalania ognisk nad morzem. Plaże w rejonie Rzymu przeżyły w sobotę rekordowe oblężenie.